Hateley: Wciąż mogę lepiej wykonywać stałe fragmenty gry
- Chodzi o to, aby jak najszybciej wyjść z dołka, zidentyfikować swoje słabości i stanąć na nogi. Mam 100 procent zaufania do siebie i do kolegów z zespołu. Wiem, że możemy to zrobić w ten weekend. Nie czuję jakiejś ogromnej presji. Mamy zbyt wielu utalentowanych zawodników, aby ten stan trwał tak długo - powiedział na piątkowej konferencji prasowej Tom Hateley.
W ostatnich dwóch spotkaniach w głosowaniu kibiców (na portalu ŚLĄSKnet.com) zostałeś wybrany najlepszym piłkarzem. Uważasz, że znajdujesz się obecnie w najlepszej formie, od kiedy trafiłeś do wrocławskiej drużyny?
Być może. Czuję się pewnie podczas gry, zagrałem ostatnio kilka dobrych meczów, ale i tak najważniejsze jest dla mnie wygrywanie. Miło mi słyszeć, że zagrałem dobrze, jednak liczą się trzy punkty. Wyniki zawsze będą ważniejsze od indywidualnej oceny mojego występu. Cieszyłbym się tak samo, gdyby piłkarzem meczu został ktoś inny, ale jest to oczywiście coś miłego.
Czy dostrzegasz może jakiś element gry, który mógłbyś u siebie poprawić?
Oczywiście, myślę, że nie ma zawodnika, który nie chciałby się rozwijać. Zawsze jest coś do poprawy, można nad czymś pracować. Dla mnie jest to techniczna strona mojej gry, dlatego wyjechałem ze Szkocji, żeby grać europejską piłkę. Popracować na przyjęciem, zwłaszcza z zawodnikiem na plecach, czuć się swobodnie na swojej pozycji. Czuję, że ciągle rozwijam się w tym zakresie. Wciąż mogę lepiej wykonywać stałe fragmenty gry i postanowiłem nad tym pracować. Zawsze jest miejsce na poprawę.
Jak czujecie się w zespole pod względem mentalnym? Czy fakt, że w tym roku jeszcze nie wygraliście, wywiera na was dodatkową presję?
Ciężko trenowaliśmy, wyszliśmy na boisko i nie osiągnęliśmy zamierzonego efektu. Sądzę, że nie jest to kwestia tego, czy graliśmy źle, bo stworzyliśmy kilka sytuacji. Zawsze przychodzi trudniejszy okres, w którym pojawia się kilka porażek i remisów. Najważniejszą rzeczą jest, jak na to zareaguje drużyna. Chodzi o to, aby jak najszybciej wyjść z dołka, zidentyfikować swoje słabości i stanąć na nogi. Mam 100 procent zaufania do siebie i do kolegów z zespołu. Wiem, że możemy to zrobić w ten weekend. Nie czuję jakiejś ogromnej presji. Mamy zbyt wielu utalentowanych zawodników, aby ten stan trwał tak długo.
Czy czujesz się na siłach, aby wykonywać rzuty karne?
Tak, robiłem to w Anglii i Szkocji. Czuję się pewnie i z radością podejmę to wyzwanie. Strzelanie rzutów karnych to coś, co lubię.
Gracze Korony znani są z ostrej gry. Jeśli miałbyś porównać w tym aspekcie polską ligę do szkockiej, to gdzie gra się bardziej fizycznie?
Trochę trudno to porównywać, ponieważ to zależy od drużyny. Niektóre zespoły w Szkocji grają tak ostro, jak tylko się da. Czasami posługują się wyłącznie długimi podaniami, będąc w posiadaniu piłki przez 5 sekund. Rzuty wolne i żółte kartki są częścią gry. Jak dla mnie nie jest czymś negatywnym dla zespołu brać udział w jej bardziej fizycznym aspekcie. Myślę, że nie ma wielkiej różnicy.