Tadeusz Pawłowski: Wygrana całkiem inaczej smakuje
- Dzisiaj mieliśmy fajną rzecz przed meczem, kiedy staliśmy w kółku w szatni i się mobilizowaliśmy. Przypadkowo nadepnąłem Robertowi na buta i powiedziałem, że strzeli bramkę - powiedział po końcowym gwizdku trener Pawłowski.
Jak zwykle opowiem o swojej drużynie. To był mecz dużej cierpliwości, z naciskiem na taktykę. Mówiłem na konferencji prasowej, że trzeba mieć cierpliwość, żeby zająć czwarte miejsce, które nas satysfakcjonuje. To było zasłużone zwycięstwo. Graliśmy z dobrym przeciwnikiem. Mecz stał na dobrym poziomie, było sporo gry w piłkę. Zrobiliśmy bardzo dobre zmiany, które wprowadziły sporo ożywienia. Bardzo się cieszę i gratuluję zwycięstwa.
Posadzenie Flavio na ławce było dobrą decyzją?
Zdecydowaliśmy tak, bo Flavio od dłuższego czasu wolniej się regenerował. Od trzech meczów zastanawialiśmy się, czy nie dać mu odpocząć. Jak wszedł z ławki, to dał nam sporo ożywienia i dobry pressing z przodu. Cieszę się, że nikt się też nie obraża. Mamy zespół, który walczy na boisku. Choć zdarzają się błędy, bo nie jesteśmy Barceloną czy Realem. Chłopcy pokazali, że chcą i zagraliśmy mądrze. Dokładnie tak, jak sobie to powiedzieliśmy na odprawie.
Czy początkowe ustawienie z Zielińskim i Ostrowskim na prawej stronie wynikało z tego, żeby powstrzymać Guerriera?
Tak, na Lechu się nieco odsłoniliśmy. Myślę, że zagraliśmy dzisiaj dwoma napastnikami. Nie wiem, czy to było widać. Na odprawie mówiliśmy o 4-4-2. Poprzez taką grę chcieliśmy wyeliminować prostopadłe piłki Wisły i uważam, że nam się to udało.
Czy jak się zastanawialiście nad zmianami, to rozważał Pan, żeby ściągnąć Picha? Bo zazwyczaj schodzi pod koniec spotkania.
Dzisiaj mieliśmy fajną rzecz przed meczem, kiedy staliśmy w kółku w szatni i się mobilizowaliśmy. Przypadkowo nadepnąłem Robertowi na buta i powiedziałem, że strzeli bramkę (śmiech). Można było go zmienić w 92 minucie, żeby dostał aplauz, ale tyle razy go zmieniałem, że nie było potrzeby. Chłopcy tak zasuwali, że nie było kogo zmienić. Fajnie, że mamy 46 punktów.
Czy rozmowa z Pichem pomogła w grze?
Bardzo dobrze przeanalizowaliśmy mecz w Poznaniu. Wczoraj długo, bo 45 minut, analizowaliśmy Wisłę. Chcieliśmy się dobrze do nich ustawić, bo wiedzieliśmy, że to jest decydujący mecz dla dwóch drużyn. Stąd cierpliwość i granie dużo piłką, bo 0:0 dawało nam dobrą pozycję. Wygrana jednak całkiem inaczej smakuje. Oby nam doskoczyli Dudu i Droppa, którzy mogą nam jeszcze pomóc.
Na rozgrzewce coraz więcej pojawia się młodzieży. Czy teraz Pan myśli o ich wprowadzeniu?
Myśleliśmy o Kamilu, czy nie wystawić go od początku. Pojedynczo na pewno chcielibyśmy ich pokazać, być może nawet każdego z nich.
Kto według Was jest największym przeciwnikiem Śląska w walce o puchary?
Liga jest taka, że każdy z każdym może wygrać. Naturalnie, że Legia będzie czuła oddech Lecha, zapewne te dwie drużyny są zafiksowane w walce o tytuł. Nie wiadomo, jak wytrzymają ligę z pucharem. Mają jednak duże kadry ilościowo i jakościowo. W sumie każdy kolejny mecz będzie bardzo ważny. Idealne będzie zwycięstwo w jednym z dwóch pierwszych meczów, żeby pójść za ciosem.
Po raz kolejny zagramy u siebie z Legią. Wygramy z nimi w końcu w tym sezonie?
Mam nadzieję. Jest na to szansa, bo wszystkie mecze tak się toczyły, że byliśmy równym przeciwnikiem. Jeśli ustrzeżemy się błędów indywidualnych, zwłaszcza przy stałych fragmentach gry, to w polu możemy dać radę. Nam potrzeba też troszkę szczęścia i dobrze, że było dzisiaj z nami.
Czy Robert Pich to psychologicznie typ podobny Machajowi? On ma niesamowitą dysproporcję między tym co może, a tym co gra.
On wygrywał dzisiaj dryblingi i sporo pola. Strzelił przede wszystkim przepiękną bramkę. Jest dalej niż Mateusz, który j za szybko się pozbywa piłki. Ważne, że poczuł, że gra. Znaleźliśmy to ustawienie, które może nam dać dobrą grę i sukces w przyszłości. Cieszę się, że w pierwszej jedenastce wychodzi coraz więcej Polaków.
Czy chłopcy dostali teraz wolne?
Chłopcy, którzy dużo grali, mają trening jutro i do niedzieli wolne. Chcemy pokazać, że jaki młodymi zawodnikami możemy zagrać w lidze juniorów. W piątek ich pokażemy przeciwko Górnikowi Zabrze. Z kolei Kaczmarek zagra w rezerwach. Angielski, Wrąbel, Bartkowiak, Dankowski. Pokażmy, że może gdybyśmy grali najsilniejszym składem, to moglibyśmy być nawet na pierwszym miejscu.