Jak skrzydła pójdą w ruch, maszyna Śląska wzleci nad Zawiszę - analiza gry najbliższego rywala
polsatsport.pl/tylkoekstraklasa.pl/ipla.tv/własne | skomentuj (2)

Wrocławska drużyna bez wątpienia jest w kryzysie. Wtorkowe spotkanie ma pomóc naszym zawodnikom w przełamaniu się i przerwaniu złej passy pięciu meczów bez zwycięstwa. Piłkarski Śląsk ma bowiem być katem innego WKS-u - bydgoskiego Zawiszy. Co podopieczni trenera Tadeusza Pawłowskiego muszą zrobić, aby pokonać zespół Macieja Bartoszka?
Stałe Fragmenty Gry
Zawisza w tym sezonie słynie z tego, że dużo bramek traci po dośrodkowaniach z rzutów rożnych. W ostatnim spotkaniu przeciwko Chrobrym "Zeta" straciła ich aż dwie i w efekcie wracała do Bydgoszczy z wynikiem 1:3 do tyłu. To nie tylko wina złego ustawiania się, ale także złego przygotowania taktycznego ze strony trenerów. Zawisza miał już w tym sezonie zmianę trenera, który widzi swoją drużynę w innym kontekście taktycznym. Widać, że na treningach zawodnicy nie pracują nad stałymi fragmentami gry. Tutaj oczywiście brakuje nam niezawodnego Sebastiana Mili, ale jeśli do piłki stojącej w narożniku boiska będzie podchodzić Mateusz Machaj lub Peter Grajciar, to Śląsk może być równie niebezpieczny.
Skrzydła kluczem do sukcesu
Zespół z Bydgoszczy ma szczególne problemy z flankami. Przeciwnicy skrzętnie to wykorzystują, ponieważ w spotkaniu z Dolcanem Ząbki, zawodnik z Ząbek wykonał świetny rajd lewą stroną, dzięki czemu minął czterech(!) zawodników "Zety". Następnie dośrodkował piłkę w pole karne, a cała akcja skończyła się drugim golem dla Dolcanu.

Obrońcy daleko od bramkarza
Zespół Macieja Bartoszka słynie z tego, że w I lidze jest raczej mocniejszy na papierze od swojego rywala, dlatego często stosuje wysoki pressing, podczas którego obrońcy grają daleko od bramkarza. Zazwyczaj jest to około 20-25 metrów, dzięki czemu łatwiej można zagrać prostopadłą piłkę do przodu, ponieważ kiedy ostatniego stopera, a bramkarza dzieli duża odległość, może ona być dużą pomocą dla napastników, którzy wybiegają w odpowiednim czasie na pozycje. Środkowi pomocnicy Śląska powinni jak najczęściej szukać piłek penetrujących linię obrony w stronę Kamila Bilińskiego.

Strzeżcie się Kapitana
Tak. Kamil Drygas to Kapitan przez duże "K". Dlaczego? Jako jedyny zawodnik z I ligi jest piłkarzem, którego bardzo brakuje w Ekstraklasie. Dysponuje ogromnym doświadczeniem, ma największe umiejętności na drugim poziomie rozgrywkowym w Polsce. Potrafi pociągnąć grę swojej drużyny, mimo, że jego pozycja nie należy najczęściej do rozgrywania, tylko do działań destrukcyjnych. W obecnym sezonie ma na koncie sporo bramek i na pewno będzie próbował pokusić się o kolejną w pucharowym meczu z wrocławskim zespołem. Na niego trzeba szczególnie uważać.

Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, nasza drużyna w końcu wróci do domu z tarczą, a nie na tarczy. I-ligowiec, mecz pucharowy...nie ma lepszej okazji do przełamania. We wtorek 27.10 czekamy na to razem z Wami!