Pawłowski: Musimy zacząć strzelać bramki
Tadeusz Pawłowski: Myślę, że mimo braku bramek to było ciekawe widowisko. Obydwie drużyny dążyły do zwycięstwa i miały swoje sytuacje. Cieszę się, że mieliśmy porządek w grze. Było dużo walki i determinacji. W kontekście dwumeczu, gdzie rewanż jest we Wrocławiu, jestem optymistą. Dziękuję drużynie za dobry mecz.
Czy jest Pan zadowolony z tego remisu? O które sytuację może mieć Pan największe pretensje?
Gecov jest doświadczonym zawodnikiem i jak był sam na sam, to powinien podbić piłkę i przelobować bramkarza. Jacek Kiełb miał sytuację z krótkiego słupka. Trzeba pracować, żeby te bramki padały. Za mało ich strzelamy. To jest główny element, który musimy naprawić.
Czemu Pan ściągnął Bartkowiaka? Czy on nie jest w stanie grać przez 90 minut?
Nie. Jest bardzo młody i nie jest przygotowany na 90 minut. To jet bolączka polskiego futbolu, że się szybko wpuszcza polskich zawodników i oni odnoszą ciężkie kontuzje. Musimy wprowadzać go krok po kroku. Michał przeszedł strefę, gdzie był w krytycznej fazie. Jest teraz na wnoszącej fali. Potrzebuje około roku, żeby został dobrym ekstraklasowym piłkarzem. Doceniamy jego talent. Cieszę się, że coraz więcej gra. Wiem, ile musieliśmy poświęcić mu czasu, po tym jak przyszedł z Górnika Wałbrzych. On tam był mocno eksploatowany.
Dzisiaj w składzie Śląska było dwóch młodych zawodników. Czy widzi Pan jeszcze kogoś w drużynach młodzieżowych, którzy mogliby wejść do pierwszego składu?
Mamy też Kubę Wrąbla, którego wykluczyła choroba. Lekarz zabronił mu grać. Bardzo blisko jest też Idzik. On jest środkowym napastnikiem i tu jest pewien problem. Młody zawodnik nie umie jeszcze się przepychać i grać ciałem. Cieszę się, że się rozwijają. Po Idziku widać, że to już mężczyzna, coraz lepiej umięśniony. Jest też Kamil Dankowski. Tym czterem jest najbliżej.