Mocny, ale wadliwy środek - analiza gry Cracovii
Po niezadowalającym remisie z Lechem czas na przełamanie w Krakowie. Zespół Jacka Zielińskiego będzie podejmował naszą drużynę w ramach "Superpiątku". To dobra okazja, by pokazać Ekstraklasie, że Śląsk wychodzi z lekkiego kryzysu. Dziś poszukamy klucza do zwycięstwa nad Cracovią.
Po pierwsze zacznijmy od zalet zespołu z Krakowa. Jacek Zieliński zbudował kadrę złożoną z mocnych i jednocześnie kreatywnych środkowych pomocników. Miroslav Covilo ma zazwyczaj 100% wygranych pojedynków w powietrzu. Komentatorzy stacji Canal+ stroją nawet sobie żarty, że rosły destruktor ostatni raz główkę przegrał w przedszkolu. Na niego trzeba będzie zwrócić szczególną uwagę, gdyż potrafi zrobić różnicę i w pojedynkę zdobyć przewagę dla swojego zespołu. Dzięki niemu, pełne pole do popisu mają Mateusz Cetnarski i Bartosz Kapustka. Ten pierwszy jest wrocławskim kibicom dobrze znany, gdyż miał swój epizod właśnie w WKS-ie. Ma dużą technikę, dysponuje niebywałym przeglądem pola gry, a dzięki temu nawet z niczego potrafi wykreować groźną akcję. Do tego dochodzi młody Kapustka. 19-latek zaliczył już debiut w dorosłej reprezentacji i wiedzie prym w Cracovii. Dla porównania, Bartkowiak i Dankowski dopiero przedzierają się do pierwszego zespołu - na tym przykładzie można udowodnić wartość Bartosza.
Teraz skupmy się na grze. "Pasy" prezentują tzw. "krakowską" piłkę, czyli atak pozycyjny, długie oczekiwanie na znalezienie luki w obronie rywala i koronkowa akcja, najczęściej zakończona strzałem na bramkę lub poważnym zagrożeniem pod nią. Kazimierz Węgrzyn uważa, że Cracovia gra obecnie najefektowniejszą piłkę w Polsce i ma w tym sporo racji. Dominując w środku pola, można przeprowadzić akcję zarówno bezpośrednio sprzed bramki, jak i ze skrzydeł. Ta przewaga czasami jest wręcz miażdżąca, co pokazał ostatni mecz przy ul. Kałuży z Pogonią, zakończony wynikiem 4:1.
Nie oznacza to, że gra krakowskiego zespołu jest idealna. Piłkarze Śląska mogą łatwo znaleźć luki w obronie "Pasów". Zieliński kontynuuje myśl przewonią Roberta Podolińskiego, dlatego jego zespół preferuje szerokie rozstawienie na boisku. Zawodnicy są czasami zbyt daleko od siebie, co przy pomyłce może sprawić im dużo kłopotu. Jeśli podopieczni trenera Tadeusza Pawłowskiego chcą poważnie zagrozić bramce Sandomierskiego lub Pilarza, muszą wypatrywać swoich szans w szybkim przejęciu piłki i przeprowadzeniu kontry. Obrońcy wówczas cofną się pod własne pole karne, by spowolnić akcję WKS-u i dać czas swoim partnerom do powrotu, lecz jeśli odległość linii defensywnej od pomocy będzie zbyt duża, a zawodnicy Śląska sprawnie przejdą do ataku, to świetna szansa na zdobycie gola gwarantowana.
Gdyby Cracovia miała tak mało wad, dzisiaj byłaby wysoko nad zespołem Piasta. Tak na szczęście nie jest i "Pasy" mają jeszcze jeden mankament, który trzeba skrzętnie wykorzystać. Zespół Jacka Zielińskiego słynie z tego, że przez 90 minut nie potrafi zagrać równego meczu. Zdarzają się fragmenty lepsze, ale zaraz po nich następuje kryzys i zawodnicy z Kałuży tracą koncentrację. Widać to było w meczu z Piastem, kiedy mieli wynik 2:1 do przerwy, a zaraz po przerwie musieli odrabiać wynik, bo w pierwszych minutach drugiej połowy piłkarze Piasta wykorzystali gapiostwo rywali i ostatecznie przywieźli do domu trzy punkty. Zawodnicy Śląska mieli prawie cały tydzień na regenrację, więc z siłami nie powinno być problemów.
Podsumowując, naszym kluczem do zwycięstwa może się okazać wykorzystanie błędów Cracovii. Błędów, które na poziomie Ekstraklasy zdarzają się dość często, dlatego nie ma w tym nic złego, aby wykorzystać mankamenty w grze zespołu Jacka Zielińskiego. Wysoki pressing może wymusić owy błąd, a później wszystko leży w rękach naszych zawodników.