Piotr Mandrysz: Kiełb obok Pawełka to najlepsi dziś piłkarze Śląska
Piotr Mandrysz: Gecov niestety trafił w rękę Pavla Stano i sędzia podyktował rzut karny, który był pewnie wykorzystany przez Kiełba. On nota bene myślę, że oprócz Pawełka, był najlepszym, w mojej ocenie, piłkarzem w zespole gości. Parliśmy do przodu. Stworzyliśmy sytuacje. W kilku momentach graliśmy, jak to my, nerwowo. Szwankowało wykończenie albo brak wyczucia sytuacji po strzałach Pawełka. gdzie zabrakło nam trochę do dobicia piłek.
Wydawało się, że będzie trudno odwrócić losy spotkania. Chłopcy parli do przodu. To było widać, że nasz napór wzrasta. Oczywiście człowiek w takich sytuacjach nadziewa się na kontry. Na szczęście przeciwnikowi to się nie udało. Strzeliliśmy bardzo ładnego gola po faulu Pawełka. Według mnie to był faul z premedytacją. Zdawał sobie doskonale sprawę, że opuścił pole karne i tylko faulem może tę sytuację wybronić. Strzał był nie do obrony. Nawet rozgrzany Pawełek by tego nie obronł.
Moi piłkarze mają niestety to do siebie, że nie potrafią grać z wyrachowaniem i w końcówce jak już 70 minut goni się wynik to trzeba szanować chociaż ten punkt. Na siłę chcieliśmy wygrać a mogliśmy w końcówce jeszcze przegrać. W tym nas na pewno przewyższa Śląsk. On jak wyszedł na prowadzenie to spokojnie rozgrywał piłkę.
Wreszcie punkt zdobyty na swoim stadionie. Mamy też "dwójkę" z przodu w tabeli. Myślę, że ten remis nie krzywdzi żadnej ze stron. Dziękuję chłopcom za grę. Mam nadzieję, że w piątek, w Lubinie powalczymy o zwycięstwo.
Co z Nowakiem?
No właśnie. Wczoraj mieliśmy rozruch. W ostatniej akcji wczorajszego treningu doszło do przypadkowego starcia Sebastiana z Bartkiem Smuczyńskim. Bartek się poślizgnął i wpadł na Sebastiana łamiąc mu szczękę w trzech miejscach. Jest już po operacji, ma poklamrowaną twarz. Mam nadzieję, że ten chłopak jak najszybciej wróci do zdrowia i do nas. Na pewno jest ważną częścią naszej drużyny. Jako trener Termalici po raz pierwszy musiałem się zmierzyć z tym, że w bramce nie wystąpił Sebastian. To nie była łatwa decyzja dla naszej formacji obronnej. Andrzej też długo nie był do mojej dyspozycji lecząc uraz. Ale dzisiaj dzielnie zastąpił na posterunku Sebastiana.