Co słychać u zgód?
eurosport.onet.pl; przegladsportowy.pl; gazetawroc | skomentuj (0)
W ostatniej kolejce Ekstraklasy zmierzyły się ze sobą w Gdańsku jedenastki Lechii oraz Wisły Kraków, a mecz zakończył się zwycięstwem gospodarzy 2:0 po bramkach Michała Maka oraz Macieja Makuszewskiego. Przy obu trafieniach asystę zaliczył były zawodnik Śląska Wrocław Sebastian Mila.
Wisła Kraków
Tak mało punktów jak w tym sezonie wiślacy nie zdobyli od sezonu 1993/1994, kiedy spadali z Ekstraklasy.
Zespół Białej Gwiazdy przegrał cztery kolejne spotkania, od trzech meczów nie potrafił zdobyć gola. Wyniki już dawno nie były tak złe i mowa nie tylko o czasie, kiedy Wisła jest pod skrzydłami Bogusław Cupiała. Krakowianie więcej punktów zdobywali, nawet będąc ligowym biedakiem, a do gwiazd zespołu należał Robert Szopa.
Dziś po 20 kolejkach drużyna ma 23 punkty. To najsłabszy dorobek od wielu lat. Bywały sezony, kiedy Wisła na tym etapie rozgrywek miała 54 punkty. Obecne tarapaty dało się przewidzieć. Kadra drużyny jest za mała. – Kiedy pojawiły się kontuzje, a inni zawodnicy wypadają za kartki, na wierzch wychodzą wszystkie nasze słabości – mówi Arkadiusz Głowacki.
Gołym okiem widać, że drużyna źle przyjęła decyzję o zwolnieniu Kazimierza Moskala. – Jego odejście zabolało każdego w szatni. Był bardzo dobrym człowiekiem i trenerem, a to nie zawsze idzie w parze – mówił po meczu z Lechem Radosław Cierzniak.
Rzadko zdarza się, by piłkarze tak odważnie mówili o kłopotach klubu, ale teraz sytuacja do tego dojrzała. – Dla nas najlepiej byłoby, gdyby ta runda już się skończyła. Nie mamy ludzi do grania. Wielu z nas występuje dzięki lekom, inni muszą pokonywać ból. Tak naprawdę, nie do końca wiadomo, kto jest zdolny do treningu. Jesteśmy bezradni i nie przypominam sobie, by w ostatnich 15 latach była taka sytuacja – dodaje Głowacki.
Nad drużyną stara się zapanować Marcin Broniszewski, ale już dawno żaden trener w Wiśle nie miał tak trudnej sytuacji kadrowej. W trzech ostatnich meczach musiał dokonywać wymuszonych zmian jeszcze przed przerwą. Ustalając skład, nie ma praktycznie żadnego wyboru. Stawia na tych, którzy są w stanie wyjść na boisko.
Jedyny pozytyw tej sytuacji jest taki, że wreszcie więcej szans otrzymują młodzi piłkarze. Jakub Bartosz ma za sobą dwa dobre mecze. W spotkaniu z Lechią najdłuższy występ w tym sezonie zanotował inny 19-latek, Kamil Kuczak.
Następny mecz: Wisła Kraków – Pogoń Szczecin, piątek 18 grudnia godz. 20:30 (Ekstraklasa, Kolejka 21)

Lechia Gdańsk
Nowy szkoleniowiec lepiej ustawił ofensywę gdańskiego klubu i trójka graczy sieje zamęt w szeregach rywali.
Trener Dawid Banaczek w drugim kolejnym meczu Lechii gra bez klasycznego napastnika. Ustawia zespół na wzór słynnej Barcelony i reprezentacji Hiszpanii. Na szpicy biega mały, zwinny Michał Mak, który jest nominalnym skrzydłowym. Taki zabieg daje jednak efekty, bo Lechia wygrała drugi mecz z rzędu, w którym zdominowała rywala.
Banaczek wcale nie zrewolucjonizował taktyki biało-zielonych. Pozostał przy tym, co stosował Thomas von Heesen, tyle że wykonawcy lepiej wywiązują się ze swoich zadań. Za von Heesena w ataku grali i Mak, i Makuszewski, z Cracovią natomiast w przodzie operował nawet Sebastian Mila. Banaczek odpowiednio poustawiał klocki i trafił do głów piłkarzy. Uznał też, że w takim ustawieniu lepiej sprawdzi się ruchliwy Mak niż stateczny Grzegorz Kuświk.
– Jestem naturalnym skrzydłowym, ale nie mówię „nie" grze w napadzie, bo nie chcę przywiązywać się do jednej pozycji. Pomysł na mecz z Wisłą był taki, abym uciekał wysokim obrońcom Wisły – przyznaje Mak, dla którego gra w ataku nie jest niczym nowym. Jako napastnik występował w PGE GKS Bełchatów.
Na razie wybory młodego szkoleniowca okazują się trafne. – No tak, z przodu biegają trzy „pistolety”, które robią zamieszanie – żartuje pomocnik Lechii Maciej Makuszewski. – Taka jest wizja trenera i jak na razie się sprawdza. Trener dobrze to przemyślał i chwała mu za to. O tej porze boisko nie jest w najlepszym stanie, ale my, szybcy zawodnicy w takich warunkach dobrze sobie radzimy – dodaje piłkarz. Trzecim „pistoletem" biało-zielonych jest Sławomir Peszko.
Następny mecz: Górnik Łęczna – Lechia Gdańsk, sobota 19 grudnia godz. 18:00 (Ekstraklasa, Kolejka 21)

Miedź Legnica
25-letni fiński bramkarz Jesse Ost przebywał ostatnio na testach w I-ligowej Miedzi Legnica. Nie znalazł jednak uznania w oczach szkoleniowców i w Legnicy nie zagra.
Mierzący 192 cm Ost w kończącym się roku rozegrał 28 spotkań w zespole FF Jaro, występującym w fińskiej ekstraklasie. W sumie ma na koncie już ponad 100 meczów w tej lidze. Z Miedzią trenował od poniedziałku do niedzieli. W piątek wziął udział w sparingu legnickiej drużyny, a w niedzielę miała zapaść decyzja, czy zostanie mu zaproponowany kontrakt.
Nie byłoby trzeba za niego płacić, ponieważ od 1 stycznia Fin stanie się wolnym zawodnikiem.
- Ma niezłe umiejętności, ale to nie jest to, czego szukamy. Mamy już w kadrze dwóch dobrych i bardzo utalentowanych bramkarzy, czyli Dawida Smuga i Mateusza Lisa, ale oni są zbyt młodzi i potrzebują kogoś, od kogo będą się mogli jeszcze czegoś nauczyć i kto odciąży ich pod względem mentalnym, bo na razie ciąży na nich zbyt duża presja - powiedział trener „Miedzianki” Ryszard Tarasiewicz.
Doświadczony bramkarz to nie jedyny cel transferowy MKS-u przed rundą rewanżową. Prawdopodobnie Miedź będzie chciała sprowadzić jeszcze trzech nowych graczy oraz utrzymać bieżącą kadrę.
- Trzeba pamiętać, ze my nie mamy nieograniczonego budżetu. Na tę chwilę mam 16 piłkarzy przygotowanych do gry na poziomie I ligi. Chciałbym jeszcze jednego środkowego obrońcę oraz dwóch skrzydłowych. Jeśli nikt nas w styczniu nie opuści, to na tym nasze zakupy powinny się zakończyć, chociaż nigdy nic nie wiadomo. Zaznaczam, że interesują mnie piłkarze wyłącznie do wzmocnienia, a nie uzupełnienia składu. Tacy, którzy od razu dodadzą nam jakości - dodał „Taraś”.
Przygotowania do rundy wiosennej jego podopieczni rozpoczną 12 stycznia. Wtedy piłkarze przejdą badania medyczne i wydolnościowe. Zaplanowano kilka sparingów z krajowymi rywalami i kilka z zespołami zagranicznymi.
W dniach 13-24 lutego Miedź uda się na obóz zagraniczny, gdzie najprawdopodobniej rozegrane zostaną kolejne cztery gry kontrolne. Na razie nie wiadomo jeszcze gdzie dokładnie udadzą się podopieczni Ryszarda Tarasiewicza, bo w grę wchodzi kilka wariantów.
Po powrocie gracze MKS-u podejmą w Legnicy III-ligową Odrę Opole i będzie to dla nich ostatnie przetarcie przed rundą wiosenną. Pierwszy mecz o punkty Miedź rozegra 4 marca. Będą to derby regionu z Chrobrym w Głogowie. Legniczanie 2015 rok zakończyli na 11. miejscu w tabeli. Do prowadzącej Wisły Płock tracą 11 punktów.
Następny mecz: Chrobry Głogów – Miedź Legnica, piątek 4 marca godz. 18:00 (I liga, Kolejka 20)
Motor Lublin
Motor Lublin w dziewiętnastu kolejkach sezonu 2015/2016 zdobył 43 bramki. To druga najlepsza skuteczność w lidze. Lepszym dorobkiem może popisać się tylko Stal Rzeszów, która do tej pory do siatki rywala trafiła 45 razy.
W klubowej klasyfikacji strzelców niepodzielnie prowadzi Paweł Myśliwiecki, który osiem razy wpisywał się na listę strzelców. Drugi jest Filip Drozd z 6 golami na koncie, a trzecie miejsce zajmują ex aequo Maciej Wojczuk i Tomasz Tymosiak, którzy w swoim dorobku mają po 4 trafienia.
Pod względem efektywności, czyli stosunku rozegranych minut do zdobytych goli, nadal palmę pierwszeństwa dzierży Paweł Myśliwiecki. Co ciekawe, drugie miejsce zajmuje Krystian Mroczek, który rozegrał tej jesieni tylko 358 minut, ale w tym czasie zdobył dwie bramki. Trzecie miejsce w tej klasyfikacji zajmuje Filip Drozd, który do siatki rywala trafiał średnio co 193,17 minuty.
Autorami 3 z 43 bramek dla Motoru tej jesieni byli przeciwnicy. Samobóje stanowią więc 6,98% całego dorobku strzeleckiego żółto-biało-niebieskich w dotychczasowych spotkaniach.
Następny mecz: Motor Lublin – Lublinianka Lublin, sobota 12 marca (POkr, 1/2 finału)
SFC Opava
Piętnastoletni zawodnicy SFC Opavy na zakończenie rundy jesiennej zagrali w towarzyskim turnieju w Trzyńcu. Mierzyli się w nim z sześcioma rywali, a wszystkie mecze zakończyły się ich zwycięstwem i tym samym wygrali cały turniej.
Następny mecz: Vlasim – SFC Opava, sobota 5 marca godz. 14:30 (2. Liga, Kolejka 17)