Szukiełowicz: Tworzy się zespół
Romauld Szukiełowicz: Zacznę od tego, że przeżyliśmy dwa różne mecze – do przerwy mój zespół grał bardzo dobrze, stworzyliśmy sobie kilka sytuacji, ale wykorzystaliśmy tylko jedną. Mam odczucie, że po przerwie zawodnicy przestraszyli się, że ten mecz mogą wygrać. Przez to zaczęliśmy bronić wyniku, to się zemściło, bo Podbeskidzie uzyskało przewagę.
Ze swojej strony mogę podziękować zawodnikom, że wytrzymali 90 minut walki, zaangażowania, podpowiadania. Tworzy się zespół, wszyscy idą w jednym kierunku, potrafią słuchać, co mówi partner, a nie obrażać się i grać konsekwentnie. Szacunek dla zawodników, że wierzą w to, co chcemy robić. Cieszę się, że mamy wesołe święta i zakończyliśmy rok wygranym meczem.
Według nieoficjalnych informacji prezes Żelem podał się do dymisji, jak to wpłynie na przerwę zimową?
Jestem zaskoczony, po raz pierwszy o tym słyszę. Do mnie dotarła informacja, że konsorcjum zdecydowało się wykupić wszystkie udziały i zostało właścicielem i tę informację mam właśnie od prezesa. Przygotowanie mamy już zaklepane – to będą dwa obozy, treningi zaczniemy 7 stycznia, zawodnicy dostaną rozpiski. Dwóch z nich dostała ode mnie bonus w postaci dodatkowych dwóch wolnych dni.
Czy na tym pierwszym treningu możemy się spodziewać nowych zawodników?
Zaskoczył mnie pan tą informacją o panu prezesie, bo jutro mieliśmy przedyskutować transfery 2-3 zawodników, którzy nie byliby tylko uzupełnieniem, to byliby wiodący zawodnicy, którzy podnieśliby jakość drużyny. Ale w tym momencie nie mogę panu powiedzieć konkretów, bo w takim razie nie wiem, z kim będę jutro rozmawiał na ten temat. Jest grupa zawodników, którym kończą się kontrakty, z niektórymi jesteśmy po słowie, że chcą zostać i nie będą to trudne rozmowy. Planuję 2-3 piłkarzy wypożyczyć do I ligi, wypożyczenie do III ligi nie wchodzi w rachubę.
Czy pana zdaniem to było najlepsze 45 minut Śląska od bardzo, bardzo dawna?
To było na pewno dobry mecz, stworzyliśmy sobie kilka sytuacji, a gdybyśmy byli bardziej skuteczni, to mecz rozstrzygnąłby się już do przerwy. Zawodnicy walczyli do końca, ale gdzieś z tyłu głowy chyba mieli to, żeby nie przegrać – przez to gospodarze nas zdominowali. Flavio miał taką sytuację, którą po prostu musi skończyć golem.
Czy ma pan jeszcze cierpliwość do Kamila Bilińskiego, który świetnie znajduje się w polu karnym, ale potrzebuje w meczu wiele sytuacji, żeby strzelić bramkę?
Na pewno mu nie powiększę bramki. Do przerwy miał dwie piłki, że wystarczyło dołożyć nogę, ale ich nie wykorzystał. Mam nadzieję, że to się zmieni, bo na pewno nie zadowala mnie sam fakt, że dochodzi do tych sytuacji . Popracujemy nad tym i zobaczymy.