Pojedynek: Biliński - Demjan
Tym razem pod naszą lupą znaleźli się napastnicy, czyli Robert Demjan i Kamil Biliński. Obaj nie do końca spełniają pokładane w nich przed sezonem nadzieje – Słowak zdobył jesienią w lidze pięć goli, zawodnik z Wrocławia jednego mniej. W tym elemencie nie są nawet najlepsi w swoich drużynach, bo do siatki częściej trafiają Mateusz Szczepaniak i Flavio Paixao. Tyle że Biliński akurat ostatnio był bardzo aktywny – strzelił po razie i Górnikowi Łęczna, i Zawiszy Bydgoszcz, a sytuacji miał multum na kolejne bramki. Czy napastnik Podbeskidzia znalazł się więc w jego cieniu?
Zdecydowanie nie, choć szala mogła się przechylić w obie strony, ostatecznie wskazała równowagę. Żaden nie wpisał się na listę strzelców, lecz dogodnych sytuacji im nie zabrakło. Zwłaszcza Bilińskiemu, który najlepszą zmarnował w pierwszej połowie po dograniu Krzysztofa Ostrowskiego, ale nie trafił w bramkę ani wówczas, ani później. Demjan strzelał celniej, lecz dwukrotnie przegrał konfrontację z Jakubem Wrąblem. Słowackiemu napastnikowi trzeba oddać, że był w stanie uderzać na bramkę tylko dzięki swojemu kunsztowi i urwaniu się obrońcy. Jego gra wyglądała jednak dosyć statycznie, natomiast Biliński więcej biegał i przeszkadzał rywalom w rozegraniu, czego efektem trzy skuteczne interwencje.
