Nowi pod lupą
W meczu z GKS Bełchatów obserwacji poddaliśmy nowych zawodników: Igora Tyszczenko (wciąż testowany), Laszę Dwaliego, Ryota Moriokę oraz Andrása Gosztonyiego. Jak wypadli?
W zgodnej opinii widzów oraz zgodnie z oczekiwaniami najlepsze wrażenie zostawił po sobie Japończyk. Imponował on przeglądem pola, ciekawymi, dalekimi podaniami i inteligencją w grze. Mimo że był to jego pierwszy występ w barwach Śląska szybko znalazł wspólny język z kolegami. Dużo celnych podań, trzy groźne strzały (wszystkie celne) i gol. In minus - brak aktywności w defensywie.
Pozytywnie należy też ocenić występ gruzińskiego obrońcy. Dwali zagrał w I kwarcie na środku obrony, a w II jako lewy obrońca, Ze swoich obowiązków wywiązywał się dobrze. Trudny do przejścia, kasował wiele akcji, a w II połowie próbował współuczestniczyć w akcjach ofensywnych Śląska. Zanotował blisko 40 celnych podań, jednak zdecydowana większość z nich to efekt gry z obrońcami krótkich zagrań między sobą.
Gosztonyi zanotował bezbarwną I kwartę, ale w II wypadł całkiem przyzwoicie. Trzy razy uderzał na bramkę rywala, kilka razy dryblował, zanotował 3 przechwyty. Nie wychodziły mu dośrodkowania.
Chyba najsłabiej wypadł Tyszczenko. Był bardzo aktywny dużo biegał, starał się, włączał w akcje ofensywne, ale miał też sporo niecelnych zagrań, trzy straty, a już całkowicie źle wyglądały u niego pojedynki główkowe – przegrał wszystkie starcia powietrzne. Aż 6 razy faulował.
