Panowie, czas podbić tę ligę
własne | skomentuj (6)
Przychodzi taki czas, kiedy należy przyznać się do błędu lub nietrafienia w swojej ocenie. Tak oto powstaje ten tekst, ponieważ całkiem niedawno opublikowałem na portalu kilka niechlubnych faktów, które obnażały działania transferowe Śląska i rzucały dużo ciemnych wizji przyszłości klubu. Mówię teraz bez ogródek, że biję się w pierś. A to dlatego, że…
Śląsk zalicza tej zimy jedno z najlepszych okienek od powrotu do ekstraklasy. Mało tego, jego działania pozwalają twierdzić, że wrocławski klub to najaktywniejsza drużyna w zimowym okienku. Dzieje się tak za sprawą sprowadzenia bardzo ciekawych lub sprawdzonych zawodników. Do Wrocławia zawitał dobrze znany Robert Pich, którego kibice na pewno pamiętają z bramek niezwykłej urody. Pół roku temu obrał kierunek niemiecki, ale widać, że zawodnik szuka możliwości regularnego występowania, więc obie strony na tym zyskują. Może Słowak nie miał dobrej rundy, ale w Śląsku będzie miał duży komfort w odzyskaniu dawnej formy. Na drugim skrzydle umieszczam Andreasa Gosztonyi – Węgra z interesującym CV. Dowodem na to, iż to dobry transfer jest fakt, że kilka klubów interesowało się tym graczem. Z pewnością namiesza na polskich boiskach. No i jest oczywiście Morioka, którego zostawiam na sam koniec. W sparingach prezentował się niesamowicie. Mówi się, że jest azjatyckim Sebastianem Milą, a może nawet lepszym, gdyż dysponuje większą szybkością. W trakcie meczów kontrolnych dało się zauważyć, że doskonale zagrywa piłkę „na nos” i napędza akcje Śląska. Perełka.
Wszyscy wokół szukają napastnika, dzięki któremu Kamil Biliński nie musiałby być osamotniony lub – jeśli będzie miał słabszy dzień – usiadłby na ławce rezerwowych. Oczywiście zawodnik do pierwszej linii jest bardzo potrzebny, ale samo przyjście jakościowych zawodników tylko pomoże „Bili”. Jeśli nowe nabytki Śląska będą grały na miarę oczekiwań, to polski napastnik również nie będzie miał problemów z odnalezieniem formy. W dodatku strzelał w sparingach, więc już widać dobrą współpracę między zawodnikami.
Śląsk w takim razie bardzo się wzmocnił. Teraz widmo spadku oddala się z każdym dniem i każdym udanym meczem kontrolnym. Zaraz po starcie rundy wiosennej wrocławianie dość szybko mogą odbić się od dna. Problemem może być przyszły sezon, ponieważ aby utrzymać dobrą dyspozycję należy starać się o to, by ci zawodnicy pozostali, a jeśli będą mieli udaną rundę rychło pojawią się chętni do pozyskania tych graczy. Utrzymanie tego składu pozwoli Śląskowi na walkę o wyższe cele niż o utrzymanie.
Nie da się także nic nie powiedzieć o mądrych ruchach kadrowych. Wrocławski klub zgodził się na transfer Flavio Paixao już zimą, dzięki czemu zawodnik nie spędzi pół roku w rezerwach, a media nie będą oczerniały Śląsk z powodu „barbarzyńskich” metod. W dodatku szatnia na tym nie ucierpi w żadnym wypadku, a mogłoby się tak stać gdyby Portugalczyk został. Warto zwrócić uwagę na to, że Śląsk zarobi na tym transferze, co pozwoli załatać dziurę lub zainwestować w kolejne ruchy skautingowo-transferowe.
Wiem, że dość daleko wybiegam w przyszłość, dlatego ostrzegam, że to na razie tylko spekulacje. Powiadając piłkarskim klasykiem – wszystko zweryfikuje boisko. Mam jednak dużą nadzieję, że Śląsk złapał wiatr w żagle i jest obecnie na fali wznoszącej. Warto zająć optymistyczne stanowisko w związku z ostatnimi wydarzeniami w klubie.