Wisełko gracie u siebie!
Nie od dziś wiadomo, że kibice Śląska i Wisły sympatyzują ze sobą. Ta wieloletnia przyjaźń miała okazje zacieśnić się po raz kolejny. Na inaugurację rundy wiosennej do Wrocławia zawitała krakowska Wisła, a wraz z nią liczna grupa wiernych fanów Białej Gwiazdy.
W historii zgody kibice Wisły i Śląska spotykali się na jednej trybunie wielokrotnie. Za każdym razem czuć, że ta braterska zażyłość nabiera jeszcze większego zasięgu i natężenia. Kibice Białej Gwiazdy gościli na Stadionie Miejskim we Wrocławiu po raz pierwszy w listopadzie 2011 roku. Na trybunach nowego obiektu zasiadło wówczas 40 917 kibiców! Choć frekwencja wczorajszego wieczoru była trzykrotnie mniejsza (13 916) to i tak fani zdołali narobić dużego hałasu.
Wspólny doping rozpoczął się jeszcze przed pierwszym gwizdkiem. Z kilku tysięcy gardeł wydobył się okrzyk „Wisła i Śląsk”. Ta zgodowa eksklamacja sprawiła, że po plecach przechodziły ciarki. Zadrżała również konstrukcja stadionu. Kibice skandowali nazwy obu zespołów i rozgrzewali się do dalszego śpiewania. "Młyn" wypełnił się po brzegi fanami jednej i drugiej drużyny, a przyśpiewkom nie było końca. Gdy piłkarze wybiegli na murawę powitano ich brawami.
Emocji na sektorze B nie brakowało również w trakcie meczu. Kibice WKS-u przygotowali specjalną oprawę z wizerunkiem Tadeusza Pawłowskiego - obecnego trenera Wisły, a zarazem wielkiej legendy Śląska. Powitanie w domu byłego szkoleniowca Wojskowych wypadło świetnie.
Przez cały mecz kibice obserwowali boiskowe wydarzenia, tworząc jednocześnie atmosferę na stadionie. Wspólnie odśpiewali „My chłopcy z Reymonta” oraz zatańczyli tradycyjne kibicowskie „labado”. Żywy doping zaowocował dopiero w drugiej połowie. Jedyną bramkę w tym meczu strzelił Tomasz Hołota i zapewnił zwycięstwo Śląskowi. Kibice obu drużyn wspólnie celebrowali wygraną WKS-u, jednocześnie pocieszając Wiślaków. Poza tym fani nie zapomnieli o swojej trzeciej zgodzie - Lechii. Do Gdańska wysyłali gorące pozdrowienia. Nadmienię, że o Cracovii również nie zapomnieli :) Sympatycy Śląska i Wisły tak dobrze się bawili, że w tej części stadionu zabrakło piwa.
Po meczu Stowarzyszenie Kibiców Wielki Śląsk przygotowało dla Tadeusza Pawłowskiego jeszcze jedną niespodziankę. Za swoje zasługi dla klubu były szkoleniowiec Wojskowych został nagrodzony pamiątkowym plakatem ze zdjęciami. Fotografie przedstawiały trenera Pawłowskiego w otoczeniu kibiców. Na plakacie widniał również napis: "Tadziu z nami kibicami", czym wrocławscy Ultrasi podkreślili bliskie relacje z legendą Śląska. Kibice pożegnali Tadeusza Pawłowskiego gorącymi brawami, skandując jego imię.
Mecz przyjaźni zakończył się wynikiem 1:0 dla zielono-biało-czerwonych, ale nie wynik ma tutaj największe znaczenie. Kibice Śląska i Wisły po raz kolejny udowodnili, że dzięki wspólnemu dopingowi są w stanie stworzyć nieziemską meczową atmosferę.