Szukiełowicz: Mam kilka wersji zastępczych
Wypowiedź Romualda Szukiełowicza na konferencji prasowej przed meczem z Jagiellonią Białystok.
- Ma Pan dobre wspomnienia ze spotkań z Jagiellonią? W ekstraklasie z nimi Pan jeszcze nie przegrał.
- To muszę mieć bardzo dobre wspomnienia. Były ciekawe mecze tutaj we Wrocławiu, ale to jeszcze czasy Czykierów czy aktualnego prezesa Jagiellonii.
- Zgodzi się trener z taki hasłem, że jeżeli w Białymstoku wygracie, to na dobre wchodzicie do walki o górną ósemkę?
- Jeżeli nie byłoby tego "jeżeli", to się z tym zgadzam.
- Dużo ma Pan wątpliwości przy zestawianiu składu?
- Wypada nam dwóch zawodników, którzy dobrze wypadli w ostatnim meczu. Zawodników wartościowych dla drużyny, ale jestem w tym szczęśliwym położeniu, że mam kilka wersji zastępczych na tych pozycjach. Są zawodnicy, którzy wejdą i uważam, że na jakości się to nie odbije.
- Czy w Białymstoku ma szansę zadebiutować Łukasz Wiech?
- Nie, oni dopiero wczoraj przylecieli z kadry, także nie wchodzi to w rachubę. Ale są: Grajciar, Gecov, Pawelec, wraca do grania Pich. Także możliwość manewru w ustawieniu jest duża.
- Czujecie się faworytem tego spotkania, chcecie przestraszyć rywala?
- My nikogo nie straszymy. Gramy to, co sobie w większości zakładamy. Wiem po analizie meczu z Wisłą, że jest dużo rzeczy do poprawienia. Możemy zagrać lepiej. Jagiellonia przegrała w Warszawie i to przegrała bardzo szybko, bo dwie bramki padły na samym początku meczu. Żaden zespół w lidze nie ma dużych szans na Legii w takiej sytuacji. To nie jest tak, jak Pogoń z Koroną, że przegrywa 0:2 i potrafi wygrać. Dużo do myślenia daje manewr trenera Probierza, którzy zdjął przed upływem 90 minut zawodników mogących być wiodącymi w spotkaniu z nami, między innymi Wasiliewa. Mecz będzie na pewno ciężki. Jesteśmy w podobnej sytuacji, mamy tyle samo punktów. A że Jagiellonia jest do ogrania u siebie, świadczą statystyki. Oni przegrali 5 meczów w domu, czyli można tam wygrać. Z takim założeniem tam jedziemy.
- Dużo czasu musi Pan poświęcić Ryocie?
- Jest dużo do poprawienia. Będziemy rozmawiali dzisiaj o tym. Mamy to bardzo szczegółowo rozpisane. Ryoka zagrał w sposób, do jakiego był przyzwyczajony grając w Japonii, a nie w taki, jaki zakładaliśmy. W grze ofensywnej ma pełną autonomię grania. Natomiast w grze defensywnej musi się również wywiązać z pewnych założeń, czego w większości nie zrobił. Jeżeli to poprawimy, to jestem przekonany o tym, że będziemy mieli jeszcze z niego dużo większy pożytek niż dotychczas.
- Ma trener pokusę, żeby spróbować Gosztonyiego na ósemce? Bo często schodził do środka.
- Robił wolne miejsce, schodził do środka. To też jest zawodnik, który jest kreatywny i grał na dziesiątce. On jest do obsługi dwóch pozycji: 10 i 11. Jeżeli będzie miał takie założenia, to będzie w stanie podołać i jednemu, i drugiemu.
- Patrząc za okno, jest Pan zadowolony, że nie pojechaliście zimą do Turcji?
- Gdybyśmy pojechali na 20 dni, to byłbym zadowolony. Natomiast myśmy trenowali w podobnych warunkach do obecnych. A nawet lepszych, od przyjazdu z obozu cały czas było zielono. Wydaje mi się, że do niskich temperatur jesteśmy lepiej przystosowani, chociaż w Białymstoku może być jak w Zakopanem.
- Czy Łukasz Gikiewicz był w kręgu Waszych zainteresowań?
- W kręgu moich zainteresowań nie był.