Radosław Janukiewicz dla Śląsknetu: Czas leczy rany
własne | skomentuj (1)

Źle zaczęliście rundę wiosenną. To według Pana wina wadliwej obrony czy nieskutecznej ofensywy?
Ciężko powiedzieć. To na pewno nie jest wina tylko i wyłącznie całej formacji, ponieważ cała drużyna bierze na swoje barki mecz, a później ponosi odpowiedzialność za te wybiegane na boisku 90 minut. Ostatnie dwa spotkania mocno przegraliśmy, chcemy wyciągnąć wnioski i jak najszybciej zacząć wspinać się w górę tabeli. Tym razem nie chcemy mówić o złym spotkaniu, a o powrocie do czasów, gdy o Górniku mówiło się dobrze.
Mimo że Górnik przegrał ostatnie dwa spotkania, to nie popełnił Pan przy straconych bramkach błędów. Wygląda na to, że zadomowił się Pan już w bramce Górnika i trener Ojrzyński nie dokona zmiany w pierwszym składzie na pozycji bramkarza?
To jest budujące, ponieważ potrzebowałem regularnej gry, a w Górniku jestem obecnie pierwszym bramkarzem i mam nadzieję, że to się nie zmieni. Trener darzy mnie dużym zaufaniem, ja też chcę się odpłacać dobrą grą. Nie zawsze uchronię zespół od utraty bramki, ponieważ jest to niemożliwe, ale chcę być jak najskuteczniejszy w swojej grze i aby drużyna na tym dużo zyskała.
Jak Pan odniesie się do pojawiających się plotek o zwolnieniu trenera Leszka Ojrzyńskiego?
Nie chcę się wypowiadać na ten temat, ponieważ współpraca z trenerem Ojrzyńskim jest dla nas bardzo owocna. Zawsze media wymyślają po kilku porażkach, że zarząd może zmienić trenera, ale to nie pytanie do zawodników, ponieważ my jesteśmy od grania.
Górnik nie wygrał we Wrocławiu od 2002 roku. To zły prognostyk dla Waszej drużyny...
Pamiętam doskonale ten mecz! (śmiech) ... Choć siedziałem wtedy na ławce Śląska, to dobrze pamiętam to spotkanie, bo odbywało się jeszcze w II lidze i oba zespoły zaciekle walczyły o awans do wyższej klasy rozgrywkowej. Wracając do tego, że Górnik nie wygrał od 14 lat we Wrocławiu, to ja uważam, że trzymanie się takich suchych faktów, czy statystyk może okazać się zgubne. Boisko najlepiej weryfikuje, dlatego dużo zależy od postawy zawodników w najbliższym meczu. Być może to najwyższy czas, aby wyzerować licznik i wywieźć z Wrocławia trzy punkty.
Kto zatem jest faworytem tego meczu?
Faworytem jest Śląsk, ponieważ gra na własnym stadionie, przy swoich kibicach i jest nad nami wyżej w tabeli. Wszystko więc może wskazywać na to, że to wrocławianie wygrają, lecz tak jak mówiłem wcześniej - jedziemy do Wrocławia po zwycięstwo.
Czy nie żałuje Pan, że musi bić się o utrzymanie z Górnikiem, a nie o puchary z Pogonią?
Takie życie zawodnika, że jednego dnia walczysz o najwyższe cele, a następnego ktoś zepchnie cię z piedestału i znów musisz walczyć o swoje. Pogoń walczy o puchary, ale wolę regularną grę w Górniku niż oglądanie z ławki jak koledzy cieszą się ze zwycięstw. Ja staram się być bardzo pożyteczny dla drużyny i dużo dawać jej od siebie. W Zabrzu mam tę możliwość i czuję się tu bardzo dobrze. Nie ma mowy o żalu, ani podobnych emocjach.
Przed Wami wyjazd do Wrocławia, a potem ciężka przeprawa z Lechem i Legią. Czy Górnik jest w stanie zapunktować w tych spotkaniach? Zwłaszcza, że rywale odskoczyli już wam na trzy oczka.
Oczywiście, że jesteśmy w stanie. Na jesień po kilku spotkaniach już nikt na nas nie stawiał, po czym przyjechał do nas Śląsk i wygraliśmy 2:0. Potem przyszedł czas na Lecha i Legię, ale potrafiliśmy w spotkaniach z nimi wyciągnąć po punkcie. To, że Górnik jest na ostatnim miejscu, nie oznacza, że nikt nie może na nim stracić punktów. Nie patrzymy na to, jaki to rywal, jak bardzo jest utytułowany, czy w jakiej jest dyspozycji. W każdym spotkaniu walczymy o zwycięstwo.
Grał Pan w barwach Śląska kilka dobrych lat, jednak nie na nowym stadionie. Czy możemy liczyć w przyszłości na Pana powrót do "domu"?
To nie jest pytanie do mnie. Wiadomo, że Śląsk to klub, któremu najwięcej zawdzięczam i klub, w którym się wychowałem. Jest takie powiedzenie "Nigdy nie mów nigdy", a decyzje o dołączeniu do zespołu Śląska to nie jest sprawa na jeden wieczór, czy kilka minut wywiadu. Nie wszystko też zależy od samego zawodnika. Musi być także zainteresowanie z drugiej strony. Zawsze można porozmawiać, ale póki co jestem zawodnikiem Górnika i chciałbym się skupić na tym, żeby moja drużyna utrzymała się w Ekstraklasie. Będę bardzo szczęśliwy, jeśli dołożę swoją cegiełkę do tego, bo to dla mnie bardzo ważne.
A jak Pan wspomina grę w Śląsku?
Śląsk wspominam bardzo dobrze, mimo tego, że podczas mojej przygody z tym klubem to nie były jego złote lata. Przeżyłem dwa spadki, później gra w III lidze, nieudane baraże z Arką... Ale też i powrót do ekstraklasy. Dla mnie to duży sukces, zwłaszcza że byłem wówczas podstawowym bramkarzem i miałem w tym duży udział. Później były różne czynniki, przez które musiałem odejść i na pewno nie były to miłe momenty, ale powiem szczerze, że czas goi rany i już zapomniałem o pewnych sytuacjach. Teraz mogę bez żadnego problemu mówić o Śląsku tylko pozytywnie. Jestem z Wrocławia, cała moja rodzina również jest ze stolicy Dolnego Śląska i nie wypada mówić inaczej.
Bardzo dziękuję za wywiad i powodzenia w piątkowym spotkaniu.
Również bardzo dziękuję i pozdrawiam.