Ostrowski: Derby to swego rodzaju wojna

Zawodnik Śląska Krzysztof Ostrowski przed meczem z Zagłębiem Lubin.
Czy dla Ciebie jako byłego piłkarza Zagłębia te derby mają jakiś podtekst?
Dobrze, że nie trafiłem na Śląsk, jak byłem w Zagłębiu. Bo wtedy miałbym problem. Traktuję ten mecz jak każdy z Wrocławia. Derby mają jakiś dodatkowy smaczek. To samo próbujemy przekazać chłopcom spoza naszego miasta, którzy jeszcze nie grali przeciwko lubinianom. Żeby oni też mieli świadomość, że to jest swego rodzaju wojna.
W szatni czujecie napięcie z tym meczem związane?
Cały Wrocław tym żyje, całe miasto o tym rozmawia. Gdzie się spotka jakiegoś kibica, to wszyscy mówią o tym meczu jeszcze od ubiegłego tygodnia. Więc chcąc nie chcąc czuje się ten mecz. Tak naprawdę nie trzeba się do niego mocno mobilizować, bo sama waga tego spotkania powoduje, że człowiek jest zmobilizowany i przygotowany na tę wojnę.
Czego się najbardziej obawiacie w grze Zagłębia?
Nie koncentrujemy się na zawodnikach z Lubina, bo jeżeli my zagramy tak, jak potrafimy, to im nie wystarczy to, co oni prezentują. Tak na to trzeba patrzeć.
Widziałbyś się w roli takiego wahadła przy systemie 3-5-2?
Absolutnie mnie to nie przeraża. Trener wie, że na tym boku i na lewej, i na prawej stronie grałem. Mogę grać i mam zdrowie do tego, żeby biegać. Jest to jakieś wyzwanie, ale jak najbardziej do zrealizowania.
W swojej karierze nie grałeś chyba tylko na pozycji bramkarza.
Dokładnie. Byłem sprawdzany na każdej pozycji, a nawet nie tylko sprawdzany – grałem na każdej. Jako junior nawet na stoperze. W pierwszym klubie seniorskim grałem na ataku, wystawiał mnie tam też trener Pawłowski.
Czy jest jakieś ustawienie, w którym się najlepiej czujesz?
Tak, ale to są tylko szczegóły. Jak gram na lewej stronie, mogę zejść do środka i łatwiej mi z prawej nogi uderzyć. Na prawej flance zejście do środka jest bardziej problematyczne, aczkolwiek też to potrafię wykonać. Tak samo z dorzutką – prawą lepiej mi wychodzi, ale lewą też pokazywałem, że umiem. Więc to są niuanse. Na pewno sztuką też jest przystosować się do pozycji, na której się występuje, szczególnie, kiedy się ją często zmienia. Ja jestem już na tyle doświadczonym zawodnikiem, że jakoś szybko udaje mi się zmodyfikować to, gdzie i co mam grać. Ale jest to problematyczne. Dobrze też jest grać na jakiejś pozycji dłuższy czas. Wtedy można bardziej się do niej przyzwyczaić.