Efektowne Derby - wrażenia z młyna
Derby Dolnego Śląska to dla wrocławskich kibiców świętość. Nie możemy pozostawić bez echa tego co wydarzyło się wczoraj na młynie. Zapraszamy do lektury!
Pojedynki Śląska z Zagłębiem stanowią dla sympatyków WKS-u swoistą arenę do prezentacji wyjątkowych opraw, przeplatanych żywiołowym dopingiem. Nie jest tajemnicą, że kibice obu klubów z regionu nie darzą się sympatią. Z tego prostego powodu mecze derbowe wzbudzają tak wiele emocji.
Lubinianie gościli na Stadionie Miejskim już po raz piąty. Drugi mecz między Śląskiem, a Miedziowymi w historii nowego obiektu odbył się 28 października 2012 roku (dokładnie rok po inauguracyjnym spotkaniu z Lechią Gdańsk). Oprawę kibiców Śląska prezentujemy poniżej:
Potem Miedziowi przyjeżdżali jeszcze na jesieni 2013 roku. Na młynie wzniesiono wówczas ogromną sektorówkę w barwach Śląska:
W rundzie wiosennej sezonu 2014/15 kibice WKS-u przygotowali monumentalną, zapierającą dech w piersiach oprawę, nazywaną przez niektórych oprawą roku 2014:
Fani Wojskowych postarali się i tym razem. Pierwszą część oprawy stanowiła kartoniada. Została zaprezentowana aż w trzech odsłonach. Utworzone litery WŚ- Wielki Śląsk, AS - Ave Silesia i US - Ultras Silesia wraz z wywieszonym na dole transparentem "Każdy wybiera drogę, my wybraliśmy taką!" wywarły naprawdę piorunujące wrażenie. Choreografia udała się dzięki obiecująco dużej frekwencji na sektorze B.
Później przyszła kolej na oprawę patriotyczną. Kibice wznieśli sektorówkę z wizerunkiem Mieczysława "Roja" Dziemieszkiewicza. Trzymając barwy w górze odśpiewali hymn Polski. Efektowną całość dopełniły race. Skandowano hasła" "Bóg, Honor i Ojczyzna" oraz "Armio Wyklęta...". Żołnierz Narodowych Sił Zbrojnych pojawił się wczoraj na transparencie nieprzypadkowo. W przededniu Derbów do kin wszedł film, ukazujący losy Żołnierzy Wyklętych, którego głównym bohaterem jest właśnie Mieczysław Dziemieszkiewicz ps. "Rój".
W oczekiwaniu na jakąkolwiek sytuacje bramkową dla Śląska, kibice bawili się w najlepsze. Wznosili klubowe machajki i rzucali konfetti. Całą tą stadionową zabawę wzbogacili bardzo efektownym racowiskiem. Ponadto wysyłali tradycyjne "pozdrowienia" w kierunku sektora gości. Odśpiewali również dobrze wszystkim znaną piosenkę o Kreciku.
Chyba do ostatniej minuty meczu wrocławscy kibice mieli nadzieję, że piłkarze zdołają zmienić wynik, tak ważnego zresztą, spotkania. Rozgoryczeni przegraną fani WKS-u nawoływali trenera Romualda Szukiełowicza, by podał się do dymisji. Gorąco zrobiło się także, gdy pod sektor B podeszli piłkarze. Zostali zmuszeni do oddania koszulek. Pożegnani nieprzychylnymi okrzykami udali się w kierunku szatni.