Mariusz Rumak: Ktoś tu układał tę trawę, nie my

Mariusz Rumak: Od początku wiedziałem, że to będzie bardzo trudne spotkanie. Korona jest dobrze przygotowana do rozgrywek. Szacunek, że zagrali trzeci mecz w takiej intensywności. Ten mecz nam się fajnie ułożył. Ktoś tu układał tę trawę, nie my.
Śląsk tworzył sytuacje, w tym po stałych fragmentach. Przyjechaliśmy tu po trzy punkty. Prowadząc 2:0, mimo późniejszej przewagi Korony, piłkarze na pewno są zawiedzeni i smutni. Ale optymistycznie. Przed nami walka do końca.
Mówił trener wczoraj na konferencji, że nie będzie żadnej rewolucji. W porównaniu do poprzedniego meczu było aż 5 zmian. Skąd taka decyzja?
Bardzo przyjechać dzisiaj chciał Jacek Kiełb. Schodząc z treningu miał łzy w oczach. Chciałem go zabrać. Nie mógł z powodu kontuzji przyjechać też Adam Kokoszka, który też byłby w pierwszym składzie. Trzeba było przeprowadzić kilka korekt. Myślę, że Ci, którzy dzisiaj weszli zaprezentowali wielką pasję, a momentami nawet spory poziom. Pokazali, że zaśłużyli na tę szansę.
Czy piłkarze nie mają problemów na tle psychologicznym po stracie bramki?
Każde takie zdarzenie może powodować różne reakcje. Była chęć pokazania, że ta strata bramki to był przypadek i była wola udowodnienia tego. Chcieliśmy po stracie gola dalej zdobyć kolejną bramkę. Nie było tak, że próbowaliśmy dowieźć remis albo nie atakować. Pawelec zszedł bo miał na swoim koncie żółtą kartkę. Pozostałe zmiany były ofensywne.