Co słychać u zgód?
krakow.sport.pl; eurosport.onet.pl; miedzlegnica.e | skomentuj (0)
Przebudzenie Wisły Kraków, kolejny mecz bez zwycięstwa na wyjeździe Lechii Gdańsk oraz awans do finału Okręgowego Pucharu Polski Motoru Lublin. Co jeszcze słychać u naszych zgód?
Wisła Kraków
W rozmowie z "Forbes Life" Józef Wojciechowski przyznaje, że rozważa kupno krakowskiego klubu.
Biznesmen unika jednak jednoznacznej deklaracji. Tłumaczy, że rozmawiał "z kimś z otoczenia Bogusława Cupiała". Dowiedział się, że "istnieje temat sprzedaży Wisły Kraków". - Myślę o tym, ale na obecnym etapie jestem daleki od powiedzenia zarówno "tak", jak i "nie". Prawda jest taka, że jeszcze nie podjąłem konkretnych rozmów z panem Cupiałem - tłumaczy były właściciel Polonii Warszawa.
Wojciechowski zaprzecza, że interesuje go też kupno innych klubów. - W tym momencie interesuje mnie jedynie Wisła Kraków. Ma to również związek z biznesem, ponieważ chcemy w tym roku zaistnieć na krakowskim rynku. Wisła mogłaby nam pomóc pod względem marketingowym - twierdzi.
Tymczasem Piotr Dunin-Suligostowski, prezes Wisły, jeszcze niedawno zarzekał się, że nie ma takiego tematu. - Nie ma rozmów z panem Wojciechowskim dotyczących przejęcia Wisły - mówił, a klub niedługo potem wydał oświadczenie w tej sprawie: "W związku z pojawiającymi się informacjami na temat rozmów prowadzonych z Panem J. Wojciechowskim dotyczących przyszłości Klubu Sportowego Wisła Kraków informujemy, że zdarzenia takie nie miały miejsca".
Wojciechowski to przewodniczący rady nadzorczej J.W. Construction zajmującej się działalnością deweloperską. To spółka holdingowa, kontrolująca kilkanaście spółek głównie z branży deweloperskiej. Wojciechowski ma w niej prawie 63 proc. udziałów. Na liście najbogatszych Forbesa zajmuje 26. miejsce. Jego majątek jest wyceniany na 980 mln zł. Właściciel Wisły jest 51. - 575 mln zł.
W latach 2006-2012 był właścicielem Polonii Warszawa.
Następny mecz: Wisła Kraków – Jagiellonia Białystok, piątek 18 marca godz. 20:30 (Ekstraklasa, Kolejka 28)

Lechia Gdańsk
Gdańszczanie nie potrafią wygrać na wyjeździe od 25 października 2015 roku. Kiedy przyjdzie przełamanie? – zastanawiają się dziennikarze "Przeglądu Sportowego".
Wyjazdowy kryzys biało-zielonych trwa w najlepsze. Fatum? To mało powiedziane. Nad Lechią wisi klątwa spotkań rozgrywanych poza Gdańskiem. Problem jest o tyle poważny, że kolejny trener nie potrafi opanować tego kryzysu. Bo Lechia jak nie wygrywała w delegacji, tak nie wygrywa. W Zabrzu gdańszczanie mieli odczarować czarną serię. I długo zanosiło się na ich zwycięstwo, ale skończyło się remisem. Ten wynik i tak należy uznać za sukces drużyny, która wcześniejszych pięć meczów na wyjeździe przegrała!
25 października 2015 roku – to data ostatniego zwycięstwa Lechii poza Gdańskiem. Po raz ostatni po komplet punktów biało-zieloni sięgnęli, pokonując 1:0 Termalikę Bruk-Bet Nieciecza. Z Górnikiem Lechia była bliska powtórzenia tego rezultatu, jednak po raz kolejny zabrakło jej szczęścia. A może bardziej wyrachowania i umiejętności dobicia bezbronnego rywala, który czekał na jak najmniejszy wymiar kary.
Czarna seria gdańszczan w meczach wyjazdowych rozpoczęła się już za trenera Thomasa von Heesena. Doświadczył jej także Dawid Banaczek, a kontynuuje Piotr Nowak, którego Lechia, poza remisem w Zabrzu, przegrała 2:4 w Kielcach z Koroną i 0:1 z Zagłębiem Lubin. – Nie sztuką jest wygrać 5:0, czy 5:1. Wygrać 1:0 też trzeba umieć, a my tego nie potrafimy. Chcąc myśleć o ósemce, trzeba zwyciężać na wyjazdach. Po raz kolejny tak się nie dzieje i ósemka się oddala – irytuje się Nowak, który raczej należy do spokojnych szkoleniowców, ale i jemu puściły nerwy, po tym, jak jego piłkarze w prosty sposób dali sobie wydrzeć z rąk zwycięstwo w Zabrzu.
Mak tego nie rozumie Wyjazdowa niemoc biało-zielonych nie zaczęła się kilka kolejek temu. Trwa od początku sezonu. Lechia to bowiem najsłabiej punktujący zespół na wyjeździe w całej ekstraklasie, obok Śląska Wrocław. A przecież celem zespołu jest awans do europejskich pucharów, którego nie da się wywalczyć, punktując tylko na własnym stadionie. – Nie wiem, jak to wytłumaczyć. Jeśli chcemy być klasowym zespołem, musimy to zmienić! – mówi skrzydłowy Michał Mak.
Następny mecz: Lechia Gdańsk – Termalica Bruk-Bet Nieciecza, niedziela 20 marca godz. 15:30 (Ekstraklasa, Kolejka 28)

Miedź Legnica
Mecz z Zawiszą był dla Wojtka Łobodzińskiego setnym występem w barwach Miedzi! Kapitan Miedzi z rąk Martyny Pajączek, prezes zarządu Miedzi, odebrał przed meczem pamiątkową koszulkę z numerem 100.
Wojtek Łobodziński do tej pory w barwach Miedzi w meczach ligowych i pucharowych rozegrał w sumie 8541 minut, a więc ponad 140 godzin i zdobył 22 bramki! W meczu z Zawiszą pokazał, że wciąż jest jednym z najlepszych zawodników na zapleczu Ekstraklasy. Zresztą najlepszą recenzją gry kapitana Miedzi były słowa trenera Zawiszy Zbigniewa Smółki: - Wojtek wciąż robi różnicę w tej lidze.
Dodać trzeba, że piłkarze Miedzi na prezentację przedmeczową wyszli w specjalnych koszulkach, by wesprzeć kontuzjowanych kolegów: „Kiki, Chrzaniu – jesteśmy z Wami!"
Następny mecz: Wisła Płock – Miedź Legnica, piątek 18 marca godz. 20:30 (I liga, Kolejka 22)

Motor Lublin
W półfinale Pucharu Polski na szczeblu Lubelskiego Związku Piłki Nożnej Motor Lublin pokonał po dogrywce Lubliniankę 1:0. O zwycięstwie podopiecznych trenera Tomasza Złomańczuka zdecydował gol samobójczy Karola Banachiewicza. W finale na szczeblu okręgu lubelskiego, żółto-biało-niebiescy zmierzą się z innym trzecioligowcem Avią Świdnik.
Następny mecz: Motor Lublin – Tomasovia Tomaszów Lubelski, sobota 19 marca godz. 19:00 (III liga, Kolejka 20)
Slezsky Opawa
W pierwszym wiosennym meczu rozgrywanym w Opawie Slezsky zremisował z Wyszechradem 1:1. Gospodarze przez cały mecz dominowali nad swoim przeciwnikiem co poskutkowało golem Mozola w 50 minucie spotkania, Opawianie nie cieszyli się jednak zbyt długo z prowadzenia, ponieważ 14 minut później po ładnej akcji bramkę wyrównującą strzelił Smolak.
Następny mecz: Slezsky Opawa – MFK Karwina, piątek 18 marca godz. 18:00 (2. Liga, Kolejka 19)