Okiem blondynki: Ponad podziałami, czyli piłka nożna dla kibiców

W sobotni wieczór Śląsk po raz 80. mierzył się z Ruchem Chorzów. Choć mecz zakończył się bezbramkowym remisem, to kibice przez całe spotkanie utrzymywali doping na przyzwoitym poziomie. I to nie tylko kibice WKS-u. Dzięki gościnności wrocławskich fanów na trybunach zasiedli również sympatycy Niebieskich. Pomimo zakazu wyjazdowego na sektorze D zagościło ok. 1300 chorzowian.
Taka inicjatywa to nie nowość. Chorzowscy fani przybyli nieoficjalnie do Wrocławia już drugi raz. Na Stadionie Miejskim dopingowali swój zespół na podobnych zasadach w sezonie 2011/2012. Wówczas zajęli miejsca na sektorze B tuż obok najzagorzalszych kibiców WKS-u:
Kibice Śląska na stadionie przy ul. Cichej zasiadali nieformalnie 4 razy, między innymi w maju 2011 roku:
Motywem przewodnim takiego przedsięwzięcia jest walka z nakładanymi nieustannie przez Komisję Ligi zakazami stadionowymi dla kibiców (najczęściej na mecze wyjazdowe). Zarówno kibice Śląska, jak i kibice Ruchu wielokrotnie skandowali wczoraj hasło: "Piłka nożna dla kibiców", dając wyraz swojego niezadowolenia z częstych kar za "złe" zachowanie fanów podczas meczów oraz używanie środków pirotechnicznych.
Jednomyślność w tej sprawie zaprezentowali także kibice Śląska i Zawiszy w sezonie 2013/2014. Mimo nienajlepszych relacji, sympatycy bydgoskiego Zawiszy zostali wpuszczeni na trybuny Stadionu Miejskiego i mimo zakazu mogli wspierać swój klub:
Po zakończonym meczu z Ruchem Chorzów kibice z sektora B podziękowali piłkarzom Wojskowych za walkę oraz przeprosili za nerwową sytuację, jaka zaistniała po Derbach Dolnego Śląska.