Vuk Sotirović: Serbskiej reprezentacji nikt nie szanuje
Dziś o 20.30 w Poznaniu Polska zagra towarzyski mecz z Serbią. Z tej okazji postanowiliśmy zadzwonić do serbskiego napastnika Śląska, Vuka Sotirovicia.
Co u Ciebie słychać?
Wszystko dobrze. Wróciłem znowu do Serbii. Gram w Borcu Čačak, jesteśmy na 3. miejscu w tabeli, dość nieoczekiwanie. Podpisałem umowę na rok, ale latem mogę zmienić klub.
Zagracie w europejskich pucharach?
Wszystko zależy od najbliższych meczów. Gramy w półfinale pucharu z Javorem. Pierwszy mecz przegraliśmy 1:2, ale rewanż jednak gramy u siebie. Jeśli ich przejdziemy i awansujemy do finału, to na pewno zakwalifikujemy się do pucharów. Mam nadzieję, że nam się uda.
Jesienią grałeś w egzotycznym Singapurze. Jak tam było?
Sympatycznie. Piękne miejsce do życia. Ale jeśli chodzi o piłkę nożna, to katastrofa. Oni są naprawdę słabi. Nic nie umieją. Tylko biegają, biegają i strzelają. Taktyka czy coś to dla nich czarna magia. Pieniądze były w porządku i życie tam też jest świetne.
Porozmawiajmy o reprezentacji Serbii.
Znowu nie awansowaliśmy na mistrzostwa. Głupio nawet wspominać jakich mamy piłkarzy, gdzie wszyscy grają. Odkąd odszedł Radomir Antić wszystko się popsuło. Nie ma wyników. Był Siniša Mihailović, zaczął źle, później powoli coś budował, ale i tak się nie zakwalifikowaliśmy. W ostatnich eliminacjach zagraliśmy katastrofalnie, bez względu na to zamieszanie przy okazji meczów z Albanią. I bez tego prezentowaliśmy się fatalnie. W tej kadrze jest bardzo zła atmosfera.
Nowym trenerem został Radovan Ćurčić - człowiek zupełnie nieznany za granicą.
Był selekcjonerem młodzieżówki, z którą miał dobre wyniki. Ale realnie to człowiek z małego miasteczka, prowadził Javor Ivanjica, mały klub. Nie ma takiego autorytetu, żeby być trenerem reprezentacji. Sądzę, że jego wstawili na to stanowisko, żeby mu mówić, kto ma grać i kogo ma powoływać.
Dušan Tadić z Southamptonu już zrezygnował z gry w kadrze.
Bo nie dostał powołania. Jesienią graliśmy towarzyski mecz w Czechach, przegraliśmy 1:4. Poleciało 20-kilku zawodników, a z ekipą wróciło 5 czy 6, pozostali każdy w swoją stronę. Jak rozbita banda. Tej reprezentacji nikt w ogóle nie szanuje. Po prostu nie ma nikogo, kto przyjedzie i będzie chciał ginąć za tę drużynę. Tego brakuje. Moja prognoza jest taka, że Polska wygra bardzo łatwo.
Śledzisz polską ligę?
Oczywiście. Często oglądam mecze, bo pokazują je na Eurosporcie. Zwykle w poniedziałki mam czas. Często moja Pogoń wtedy gra. Ostatnio też widziałem Śląsk. Powiem szczerze, że kibicuję tym klubom, w których grałem. Jestem sercem za Śląskiem i przykro mi, że znajduje się na takim miejscu w tabeli. Mam nadzieję, że uda mu się odbić od dna, bo to nie jest jego miejsce.
Jak myślisz w czym jest problem?
Czasami tak jest. Zobacz na Lecha. W poprzednim sezonie byli mistrzami. W tym zaczęli katastrofalnie. Nic się nie zmieniło: ci sami zawodnicy, ten sam trener i po prostu nie szło. To jest sport. Nie wiem, w czym jest w Śląsku problem. Jest jeszcze paru zawodników, z którymi grałem. Przede wszystkim mam na myśli Celebana. Na ile go znam, to wiem, że to jest profesjonalista w 200 procentach. Wierzę, że żadnemu z zawodników nie jest wszystko jedno.
Ale tak bywa, czasem brakuje jakiegoś piłkarskiego szczęścia. Szczególnie, jak przytrafia się seria złych wyników, wtedy obniża się pewność siebie, spadają morale w drużynie, robi się coraz trudniej. Ale sądzę, że Śląsk ma dobrą drużynę i wierzę, że utrzyma się w lidze. Mi by było wstyd. Spadki się co prawda zdarzają, ale takie miasto jak Wrocław zasługuje na ekstraklasę.
Masz jeszcze kontakt z którymś z wrocławskich piłkarzy?
Z obecnych graczy nie mam. We Wrocławiu jedynie z Krzyśkiem Wołczkiem. Polacy mają taką mentalność. Dopóki jesteś na miejscu, wszystko jest dobrze. A jak odejdziesz, to nawet nie pomyślą o tym, żeby wykręcić numer i zadzwonić. Mam wielu znajomych, grałem w kilku klubach, ale rzadko który się odezwie. Dobry kontakt mam jeszcze z Piotrkiem Ćwielongiem oraz Amirem Spahiciem. Z tym drugim zawsze się widzimy, kiedy przyjeżdża do Serbii.
Kiedy ostatnio byłeś we Wrocławiu?
To był mecz Śląska z Legią na nowym stadionie. Wygraliśmy 1:0. Później byłem jeszcze w Polsce, ale tylko w Szczecinie. Także przynajmniej 2 lata już nie byłem. Chciałbym czasami przyjechać, ale ciężko mi się wyrwać od swoich obowiązków.
Dzięki za wywiad.
Dziękuję, że sobie o mnie przypomniałeś. Pozdrów ode mnie wszystkich, których znam.