Mariusz Rumak: potrzebowaliśmy zwycięstwa

Mariusz Rumak: Wiedzieliśmy przyjeżdżając do Poznania, że będzie to bardzo trudny mecz. Było kilkanaście tysięcy kibiców na trybunach. Bardzo potrzebowaliśmy punktów bo byliśmy pod kreską.
Mecz bardzo dobrze nam się ułożył. Chcieliśmy zagrać ofensywnie, bo potrzebowaliśmy zwycięstwa. Po strzelonej bramce weszło w naszą grę trochę nerwowości. Zaczęliśmy wybijać piłkę. Lech przejął inicjatywę. Na szczęście do przerwy niewiele się zmieniło.
W przerwie porozmawialiśmy o kluczowych aspektach taktycznych. I piłkarze zaczęli grać inaczej. Stworzyliśmy kilka sytuacji. Szkoda, że żadna z nich nie została wykorzystana. Przy stanie 1:0 Lech w końcówce przycisnął.
Jak Pan oceni Lecha po półtora roku odkąd Pan odszedł z Poznania?
Nie mi jest oceniać Lecha. Ten zespół się zmienił. Lech ma problemy kadrowe. Jak nie ma takiego piłkarza jak Karol Linetty to wiele traci. Z tą obecną kadrą na pewno było nam łatwiej. Ale nic nie zmienia faktu, że to ciągle mistrz Polski.
Czy żałował Pan, że zawodnicy nie podwyższyli prowadzenia?
Nie mogę mieć pretensji do moich piłkarzy. Było widać wielkie zaangażowanie i jak duży ciężar jest w sercach tych piłkarzy. Było widać jak wielka euforia była po zwycięstwie. I w szatni i jeszcze na boisku. To jest niesamowite jak bardzo czekali na takie coś. Szczególnie kiedy wygraliśmy na tak trudnym terenie. Dziękuję kibicom, którzy pojawili się na stadionie.
U Morioki było widać dyscyplinę w defensywie, czego wcześniej nie było. To nad tym głównie ostatnio pracowaliście?
Tak.
Dzisiaj było widać agresję w środku pola. Lech został zmuszony do gry bokami.
Tego bam brakowało w meczu z Ruchem Chorzów. Przesunąłem Tomka Hołotę trochę niżej. Może nie miał tylu sytuacji jak wcześniej ale na pewno dało nam to więcej odbiorów w środku pola. I to odbiór był kluczem w tym spotkaniu.