Jan Urban: Śląsk zasłużył na zwycięstwo

Jan Urban: Straciliśmy dość szybko bramkę. A to spowodowało, że graliśmy bardzo nerwowo w pierwszej połowie. Było dużo niedokładności, ta gra nam się nie kleiła. Śląsk miał swoje sytuacje. Ja na pół godziny przed końcem, mając 4 obrońców na ławce rezerwowych, zmieniłem system grając od tej pory na 3 obrońców. Postawiłem wszystko na jedną kartę.
Zabrakło trochę szczęścia pomimo tego, że zmusiliśmy Śląsk do gry tylko i wyłącznie z kontrataku. Z którego też miał sytuacje, trzeba przyznać. Zrobiła się nam troszeczkę krótka ta kołderka, bo ta zmiana była przygotowana przed meczem. Było ryzyko też, że Tamasowi może się odnowić kontuzja i dużo nie brakło, bo podkręcił tę kontuzjowaną kostkę. Ale wytrzymał do końca meczu. Później Maciej Wilusz też ma mocno stłuczony mięsień czworogłowy.
Największym problemem był środek pola.
Być może, ale zagrali wszyscy w miarę najbardziej ofensywni zawodnicy. Więcej nie mieliśmy do dyspozycji po prostu. Kebba po grze w swojej reprezentacji nawet treningu z nami nie miał. Zgadzam się. Mieliśmy problemem w środku pola, nie mogliśmy sobie tam poradzić. Brakło nam dzisiaj argumentów, żeby uzyskać lepszy wynik. Śląsk był dzisiaj bardziej konkretny i moim zdaniem zasłużył na to zwycięstwo.
Czy spodziewał się Pan tak agresywnego Śląska?
Ja mam przede wszystkim pretensję o tę bramkę. Bo tam nas było zdecydowanie wystarczająco ludzi. Nie może sobie zawodnik tak przyjąć, obrócić się w polu karnym, gdzie są obrońcy blisko niego. Ktoś od razu musi dojść do niego, zablokować ten strzał, który też nie był nie wiadomo, jak silny. A nasza nieporadność? Ta bramka spowodowała też, że graliśmy nerwowo, niedokładnie. To też była przyczyna szybko straconej bramki.