Co słychać u zgód?
krakow.sport.pl; dziennikbaltycki.pl; miedzlegnica | skomentuj (1)
Kolejne zwycięstwa Wisły Kraków i Motoru Lublin, ważny remis Lechii Gdańsk z Legią Warszawa, oraz pierwsza wygrana na wiosnę Miedzi Legnica. Co jeszcze słychać u naszych zgód?
Wisła Kraków
Po wygranej z Ruchem Chorzów Wisła Kraków do ostatniej kolejki sezonu zasadniczego pozostaje w grze o miejsce w górnej ósemce. Według serwisu 90minut.pl, ma na to dokładnie 35 procent szans.
Wiadomo już, że krakowianie po 30. kolejkach nie zajmą miejsca lepszego niż ósme. Co ważne, osiągnięcie tego celu zależy jedynie od nich. Jeśli w ostatnim meczu pokonają przy Reymonta Zagłębie Lubin, na pewno zagrają w grupie mistrzowskiej. Stanie się tak m.in. dzięki lepszemu bilansowi bezpośrednich meczów z Ruchem Chorzów, Jagiellonią Białystok i Podbeskidziem Bielsko-Biała.
Wiśle miejsce w ósemce zapewni również remis w ostatnim meczu. Wtedy musi jednak liczyć na przegraną Lechii Gdańsk oraz na to, że Podbeskidzie, Jagiellonia i Korona Kielce w ostatniej kolejce przegrają lub zremisują. Serwis 90minut.pl, w oparciu o statystyki wyliczył, że Wisła ma 35 procent szans na zajęcie ósmego miejsca. Więcej szans na grę w grupie mistrzowskiej daje jedynie Ruchowi i Lechii.
Jeśli Wiśle uda się awansować do ósemki, już za niecałe dwa tygodnie może po raz trzeci w tym sezonie rozegrać derby Krakowa. Jeśli Cracovia utrzyma trzecie miejsce na koniec sezonu zasadniczego, w pierwszej kolejce rundy finałowej zagra na własnym stadionie właśnie z ósmym zespołem ligi.
Następny mecz: Wisła Kraków – Zagłębie Lubin, sobota 9 kwietnia godz. 18:00 (Ekstraklasa, Kolejka 30)

Lechia Gdańsk
W najbliższym meczu Lechii Gdańsk z Ruchem Chorzów, ani też w kolejnych z udziałem biało-zielonych, na boisku na pewno nie zamelduje się Michał Mak. Podczas ostatniego pojedynku z Legią w Warszawie zawodnik doznał kontuzji kolana.
Niestety, uraz okazał się poważny. U zawodnika stwierdzono uszkodzenie łękotki bocznej. W środę piłkarz przejdzie zabieg chirurgiczny, po którym czeka około sześciotygodniowa przerwa. A to oznacza, że w tym sezonie Maka na boisku niemal na pewno już nie zobaczymy.
- W przypadku uszkodzenia łękotki bocznej operacja jest niezbędna. U Michała przerwa w treningach potrwa ok. sześciu tygodni - wyjaśnia doktor Maciej Pawlak, lekarz Lechii, który przeprowadzi operację kontuzjowanego kolana Maka.
Rozżalony obrotem wydarzeń jest również sam zawodnik, któremu w tej sytuacji nie pozostaje nic innego, jak tylko dopingować swoich kolegów z drużyny w kolejnych bataliach.
- Bardzo żałuję, że dopadł mnie taki pech w tak ważnym momencie sezonu. Nie mam jednak innego wyjścia, jak dostosować się do zaleceń lekarzy. Pozostaje mi trzymać kciuki za chłopaków w kolejnych spotkaniach, które czekają nas jeszcze w tym sezonie - powiedział Mak.
W tym sezonie Mak wystąpił w 23 spotkaniach w Ekstraklasie, 2 w Pucharze Polski i w 2 w III-ligowych rezerwach. Strzelił w sumie 10 bramek.
Następny mecz: Lechia Gdańsk – Ruch Chorzów, sobota 9 kwietnia godz. 18:00 (Ekstraklasa, Kolejka 30)

Miedź Legnica
W meczu 24. kolejki I ligi Miedź wygrała w Sosnowcu z Zagłębiem 1:0! Bramkę na wagę pierwszego zwycięstwa w tej rundzie i cennych trzech punktów zdobył kapitan Miedzianki Wojciech Łobodziński!
W pierwszej połowie w Sosnowcu inicjatywa należała do Miedzi, która długi fragmentami rozgrywała piłkę na połowie rywali i często gościła w ich polu karnym, tworząc kilka niezłych sytuacji do zdobycia gola. Już w 11. minucie Miedź powinna prowadzić. Igor Subbotin na pełnej szybkości wpadł w pole karne z piłką przy nodze i uderzył bardzo mocno, ale piłka poszybowała tuż nad poprzeczką bramki Zagłębia! W 18. min z dystansu strzelał Łuszkiewicz, a po rykoszecie piłka przeleciała tuz obok słupka. W 36. Min po faulu na Subbotinie sędzia Pskit podyktował rzut wolny dla Miedzi tuż sprzed pola karnego Zagłębia. Łukasz Garguła mocno przymierzył w okienko bramki, ale Fabisiak zdołał jedną ręką wybić piłkę na róg. W kilku innych akcjach legniczanom zabrakło nieco precyzji. Z kolei Zagłębie było groźne głównie w kontrach, w których pomocnicy prostopadłymi zagraniami za plecy obrońców Miedzi szukali szybkiego Jakuba Araka. Defensywa Miedzi była jednak czujna i kilka razy złapała napastnika Zagłębia na pozycji spalonej. Bardzo dobrze w bramce Miedzi spisywał się Paweł Kapsa, który w odpowiednich momentach skracał dystans, wyłapywał dośrodkowania rywali, a w 10. minucie pewnie obronił bardzo mocny strzał Roberta Bartczaka.
W drugiej połowie Miedź nadal przeważała i szukała okazji do zdobycia bramki. Wreszcie gol na wagę pierwszego zwycięstwa w tej rundzie padł w 57. Minucie. Gancarczyk przedarł się lewą stroną i zagrał w pole karne, a bramkarza ładnym strzałem pokonał Wojciech Łobodziński!
Następny mecz: Miedź Legnica – Arka Gdynia, piątek 8 kwietnia godz. 18:00 (I liga, Kolejka 25)
Motor Lublin
Motor utrzymał przewagę sześciu punktów nad Stalą Rzeszów. W sobotę piłkarze z Lublina pokonali JKS Jarosław 2:0, ale trzeba przyznać, że zwłaszcza w pierwszej połowie goście porządnie postraszyli lidera tabeli.
W sobotni wieczór na Arenę Lublin wrócił Mariusz Sawa. Tym razem w roli trenera rywali. Były szkoleniowiec Motoru posłał do boju także dwóch byłych piłkarzy żółto-biało-niebieskich: Rafała Kycko i Walerija Sokolenkę.
Pierwsze fragmenty to przewaga gospodarzy. Drużyna Tomasza Złomańczuka rozpoczęła z „wysokiego c”. Dwie okazje miał Kamil Stachyra, a także Iwan Dykij, którego odważnym wyjściem powstrzymał bramkarz JKS. Popularny „Kapi” mógł wpisać się na listę strzelców przede wszystkim w ósmej minucie. Po kiksie Bartka Gliniaka huknął lewą nogą, a piłka o centymetry minęła spojenie słupka z poprzeczką. Kilkadziesiąt sekund później dobrze akcję rozprowadził Krystian Mroczek, a po jego podaniu obok bramki strzelił Paweł Piątek.
Po pół godzinie gry Aleksander Komor powinien trafić na 1:0, ale fatalnie się pomylił. Niedługo później Julien Tadrowski zagrał ręką we własnej szesnastce i sędzia nie miał innego wyjścia, jak podyktować rzut karny. Do piłki podszedł Sokolenko i… nie trafił w bramkę. Motor wydawał się zaskoczony świetną szansą dla rywali, bo tuż przed przerwą Kycko przymierzył w słupek. Miejscowi mieli w końcówce mnóstwo szczęścia.
Od razu po zmianie stron trener Złomańczuk postawił wszystko na jedną kartę. Przeprowadził jednocześnie aż trzy zmiany. Na boisku zameldowali się: Damian Falisiewicz, Marcin Michota i Tomasz Tymosiak. Jak się okazało był to przysłowiowy strzał w dziesiątkę.
Wynik udało się wreszcie otworzyć w 57 minucie. Po centrze z rzutu rożnego najpierw pomylił się Piątek, ale Komor swojej szansy już nie zaprzepaścił i zdobył upragnionego gola. W 77 minucie akcja rezerwowych: Falisiewicza i Michoty zakończyła się kolejną bramką, którą z bliska głową zdobył Piotr Piekarski. Do końcowego gwizdka rezultat nie uległ już zmianie.
Następny mecz: Stal Rzeszów – Motor Lublin, sobota 9 kwietnia godz. 13:00 (III liga, Kolejka 23)
Slezsky Opawa
W ubiegłym tygodniu Slezsky nie rozgrywał meczu ligowego, ponieważ w Opawie odbywał się mecz najwyższej klasy rozgrywkowej koszykówki w Czechach.
Następny mecz: Banik Sokolov – Slezsky Opawa, sobota 9 kwietnia godz. 10:15 (2. Liga, Kolejka 22)