Co słychać u rywala: Komendant ściągnięty z plaży

14.04.2016 (17:55) | autor : adrdan95
przegladsportowy.pl; ekstraklasa.tv | skomentuj (0)

Airam Cabrera wiosną jest najlepszym piłkarzem Korony Kielce.



 

Drugi listopada 2011 roku to jeden z najgorszych dni w karierze Airama Cabrery. Villarreal grał z Manchesterem City w Lidze Mistrzów, a Hiszpan siedział załamany na trybunach. W ogóle nie interesował się tym, co działo się na boisku. Myślami był zupełnie gdzie indziej. Cabrera rozgrywał od nowa każdą akcję ostatniego meczu rezerw Żółtej Łodzi Podwodnej. Gdyby strzelił gola, zagrałby w Lidze Mistrzów.

Stracona szansa

– Byłem pół kroku od wielkiej piłki – wspomina piłkarz Korony w rozmowie z „PS”. Przed spotkaniem z The Citizens kontuzjowanych było kilku napastników Villarreal. Dlatego trener Juan Carlos Garrido musiał posiłkować się zawodnikami drugiej drużyny. Sposób wyboru szczęśliwca był prosty – kto lepiej zaprezentuje się w meczu rezerw, zagra z Manchesterem City. – Wtedy było to dla mnie najważniejsze spotkanie w karierze. Do Villarreal przyleciała matka. Nigdy wcześniej poza Teneryfą nie była na moim meczu – opowiada napastnik Korony. W spotkaniu z Celtą Cabrera nie błysnął. Dwa gole strzelił Joselu i on kilka dni później wystąpił na El Madrigal.

Z Villarreal wiążą się jednak nie tylko złe wspomnienia. Tam Cabrera miał okazję trenować z piłkarzami reprezentacji Hiszpanii. Santi Cazorla, Giuseppe Rossi, Nilmar, Borja Valero czy Marcos Senna – te nazwiska robią wrażenie. – To zupełnie normalni, skromni ludzie. Chociaż na co dzień nie trenowaliśmy razem, interesowali się co u nas słychać – opowiada i jako przykład przytacza anegdotę z Santim Cazorlą w roli głównej. – Po jednych z naszych zajęć na boisko wyszli piłkarze Tenerife. Przy ławkach rezerwowych ustawili kosze pełne owoców przygotowanych do zjedzenia po treningu. Santi roześmiał się i powiedział do mnie: „Airam, patrz! Teraz musisz żałować, że przyszedłeś do nas z Tenerife! Zobacz jak im się wiedzie”. Niesamowite, że taki facet w ogóle wiedział kim jestem i że pochodzę z Teneryfy. Przecież wcześniej trenowałem z nim tylko ze trzy razy – wspomina z uśmiechem Hiszpan.

W rezerwach Villarreal Cabrera spotkał się też z Nickie Bille Nielsenem, który od kilku miesięcy jest piłkarzem Lecha. – To świetny gość, choć wtedy zrobił mi świństwo! Przez niego regularnie nie grałem w rezerwach. Został ściągnięty przez działaczy za duże pieniądze, a że nie łapał się do składu pierwszego zespołu, grał w drugim. Strzeliliśmy tyle samo goli, ale Nickie grał zdecydowanie częściej – wspomina napastnik z Kielc.

Dobra rada dziewczyny

To, co Cabrerze nie udało się w spotkaniu z Celtą, wiosną w Kielcach wychodzi mu perfekcyjnie. W siedmiu meczach Hiszpan strzelił dziewięć goli. Jeszcze w poprzedniej rundzie mało kto przypuszczał, że urodzony na Teneryfie piłkarz potrafi tak grać. Jesienią zdobył cztery bramki i widać było, że nie jest w najlepszej formie fizycznej. – Do Korony trafiłem prosto z plaży. Dosłownie. Podczas jednego z wypadów nad morze rozmawiałem na temat transferu z Flavią, moją dziewczyną. Miałem fatalny humor, bo sprawy nie układały się tak, jak powinny. Sierpień zbliżał się do końca, a ja wciąż byłem bez klubu. Wspomniałem jej, że pojawiła się oferta z Korony. Brałem ją pod uwagę, ale przyjazd do Polski nie był dla mnie priorytetowy. Dopiero Flavia mnie przekonała. Powiedziała: „Jeśli się nie uda, zawsze możesz wrócić do Segunda B. Ale jeśli chcesz się rozwijać, musisz zaryzykować”. Wtedy zdecydowałem, że przyjadę do Kielc – zdradza Cabrera.

Kibice Korony powinni dziękować Flavii za to, że przekonała swojego chłopaka do przeprowadzki. Hiszpan wiosną stał się liderem złocisto-krwistych i wreszcie zasłużył, by fani kieleckiego klubu nazywali go „El Comandante”, czyli komendant. – Nazwał mnie tak mój kolega z Cadiz. Kiedyś przyszedłem na trening prosto od fryzjera i zaczął się ze mnie śmiać, że mam fryzurę jak zawodowy żołnierz. Trochę pożartowaliśmy, a że jego ksywka mi się spodobała, to w najbliższym meczu, kiedy strzeliłem gola, podbiegłem do niego i zasalutowałem – tłumaczy Hiszpan.

Przypuszczalny skład: Trela – Sylwestrzak, Dejmek, Diaw, Rymaniak, Grzelak – Jovanović, Sierpina, Aankour, Pylypczuk - Cabrera

Trener: Marcin Brosz



>> NOWSZY
<< STARSZY
KOMENTARZE
Nie skomentowano jeszcze tego newsa.
DODAJ KOMENTARZ
Czy wiesz, że wszystkie nowo dodane komentarze muszą zostać zaakceptowane przez redakcję.

Nie chcesz czekać? Zarejestruj się na forum kibiców ¦ląska Wrocław a następnie podczas dodawania komentarza podaj swój login i hasło.

Koniecznie przepisz tekst z obrazka!
Nick*:
Hasło:
Adres e-mail:
Treść komentarza*:
* - pola wymagane




I liga

Nazwa Mecze Punkty Bramki
1. Wisła Kraków 20 46 51-16
2. Polonia Bytom 19 34 33-21
3. Pogoń Grodzisk Mazowiecki 19 33 37-27
4. Chrobry Głogów 19 31 26-18
5. Śląsk Wrocław 20 31 36-33
6. Ruch Chorzów 20 31 31-28
7. Stal Rzeszów 19 31 30-28
8. Wieczysta Kraków 19 30 40-29
9. Polonia Warszawa 19 30 28-27
10. Miedź Legnica 19 30 35-36
11. ŁKS Łódź 19 26 28-29
12. Odra Opole 20 25 20-23
13. Pogoń Siedlce 20 22 21-22
14. Puszcza Niepołomice 19 19 20-24
15. Znicz Pruszków 19 17 21-41
16. Stal Mielec 19 13 21-40
17. GKS Tychy 20 13 26-46
18. Górnik Łęczna 19 11 22-38

II liga

Nazwa Mecze Punkty Bramki
1. Unia Skierniewice 19 41 38-20
2. Warta Poznań 19 38 32-21
3. Podhale Nowy Targ 19 35 24-15
4. Olimpia Grudziądz 19 34 37-26
5. Świt Szczecin 19 32 37-32
6. Śląsk II Wrocław 20 27 37-30
7. Sandecja Nowy Sącz 19 27 26-28
8. Stal Stalowa Wola 19 26 38-31
9. Resovia 19 25 25-24
10. Podbeskidzie Bielsko-Biała 19 25 28-31
11. Sokół Kleczew 19 24 35-32
12. Chojniczanka Chojnice 19 24 30-29
13. Zagłębie Sosnowiec 20 23 23-33
14. Hutnik Kraków 19 21 27-30
15. Rekord Bielsko-Biała 19 21 27-35
16. KKS 1925 Kalisz 19 19 21-27
17. ŁKS II Łódź 19 13 19-35
18. GKS Jastrzębie 19 7 16-41