Mariusz Rumak: Poziom komunikacji jest lepszy
Prezentujemy zapis konferencji prasowej z trenerem Śląska, Mariuszem Rumakiem, przed sobotnim meczem z Koroną w Kielcach (początek 15.30).
Zaczynał Pan od Korony i znowu jedzie do Kielc. O ile lepszy to jest Śląsk od tego sprzed miesiąca?
To Wy mi powiedzcie. Wy oglądacie, Wy oceniacie. Ja wiem, że ma więcej punktów niż wtedy, bo to jest wymierne. Każdy mecz ma swoją historię. Tam jechaliśmy jako sztab nie wiedząc, na co stać naszych piłkarzy. Ale też nie wiedział trener Brosz, jak my to ustawimy. Dzisiaj ma do analizy 4 spotkania, w których prowadziliśmy ten zespół. Ale i my popracowaliśmy, więc na pewno będzie to inne spotkanie.
Trener Wdowczyk postawił przed Wisłą cel wygrać grupę spadkową. To dobry sposób na motywację?
Każdy trener ma swoje sposoby wyznaczania celów czy motywowania piłkarzy. Na ile to będzie skuteczne w Wiśle, czas pokaże. My natomiast stawiamy sobie cele krótkoterminowe. Nas interesuje pełna pula w Kielcach i dopiero od niedzieli będziemy się zastanawiali, co dalej. Nie stawiamy sobie celów wynikowych w dłuższym okresie.
Na ile wpływa na drużynę zamieszanie z właścicielami Klubu?
W ogóle sobie tym głowy nie zaprzątamy. Zarówno piłkarze, jak i ja. Prezydent Miasta nas odwiedził przede meczem z Cracovią. Był u nas w szatni. Zapewniał nas, że będzie dobrze. Powiedział, żebyśmy się skoncentrowali na graniu, a nie na tym, co jest na zewnątrz. Więc dlaczego mamy myśleć inaczej? Nie dotyczy nas to bezpośrednio, nie wpływa na to, co się dzieje w zespole.
Kamil Dankowski jest chyba największym wygranym Pana przyjścia. Co Pana w nim ujęło, że Pan mocno na niego postawił?
Tak. Trzy razy zaczął w podstawowym składzie. Wywalczył sobie wszystko na boisku swoją ciężką pracą. Nie ma piłkarzy, którym się coś należy. Każdy musi pracować. Oni to dobrze wiedzą. Zarówno ci, którzy są tu długo i tworzyli historię z mistrzostwami w tle. I ci, którzy wchodzą do zespołu. Kamil pracuje, w związku z czym wywalczył sobie to miejsce. Zespół z nim w składzie zagrał bardzo dobre spotkanie na stadionie mistrzów Polski, dlatego wyszedł w kolejnym. Co nie oznacza, że nie musi cały czas udowadniać swojej wartości, każdego dnia dawać jeden procent więcej.
Jednocześnie jest często zmieniany. Czy nie ma jeszcze paliwa na pełne 90 minut?
Nie. To jest jeden z lepiej motorycznie przygotowanych piłkarzy. Natomiast te zmiany często dotyczą elementów taktycznych.
Czy Ihor Tyszczenko dostanie jeszcze szansę?
Przede wszystkim szanuję go za wielki profesjonalizm. Praktycznie nie był w osiemnastce w żadnym z meczów, a codziennie daje z siebie naprawdę maksa i ani przez moment nie daje po sobie poznać, że nie podejmuje walki. Wielki szacunek dla tego chłopaka. Nie chcę nazwać tego ofiarą, bo to jest za duże słowo, ale jego sytuacja jest spowodowana przepisami. Na boisku może być tylko 3 zawodników spoza Unii Europejskiej. Ja wyznaję zasadę, że nie potrzeba czwartego na ławce, bo później się będziemy zastanawiali, czy wpuścić, czy zmienić, czy przesuwać. W związku z czym taka decyzja, że z tej czwórki w tej chwili Ihor jest poza osiemnastką, ale to nie oznacza, że do końca tak będzie. Zobaczymy, jak to będzie się toczyło. Wszystko się dzieje na boisku.
Jest to też kwestia gry defensywnej, za którą odpowiada cały zespół. Śląsk stracił jedną bramkę z Cracovią, nie stracił z Lechem, nie stracił z Ruchem, a z Koroną 2 po stałych fragmentach gry. Bramek za dużo nie tracimy, nie mam pretensji do moich piłkarzy o defensywę. Nie widzę potrzeby, żeby tutaj szukać większych zmian.
Czy Gosztonyi jest gotowy do gry?
Jest gotowy. Trenuje już drugi mikrocykl. Zobaczymy, czy pojedzie z nami do Kielc, bo dużo chłopaków jest chętnych, wszyscy są zdrowi. W związku z czym ta rywalizacja jest duża. Na pewno nie pojedzie z nami Mariusz Pawelec i to jest jedyne, co pewne. Jeżeli będzie gotowy, żeby pomóc zespołowi, zabierzemy go na Koronę.
Jaki pomysł jest na zastąpienie Pawelca?
Jest kilka wariantów, ale nie będziemy tego zdradzać.
Czy ten zespół jest w stanie prowadzić grę jak półtora roku temu za czasów trenera Pawłowskiego?
Jest w stanie to robić, ale nie jest na to gotowy. Indywidualnie jesteśmy w stanie grać dobrą piłkę. Natomiast zbyt krótko ze sobą jesteśmy i zbyt mało czasu jest na to, żeby eksperymentować. Do tego potrzeba okresu przygotowawczego, żeby zagrać gry kontrolne, żeby trochę błędów popełnić. Dzisiaj nie możemy ich popełniać.
Odblokował się Morioka. Czy to kwestia komunikacji w zespole?
Nie chce powiedzieć, że kiedykolwiek był zablokowany. Nie używam takich słów w przypadku piłkarzy. Oni po prostu grają i jak mają szczęście, to strzelają bramki albo wypracowują to kolegom. Na pewno poziom komunikacji jest lepszy. Cała grupa tych piłkarzy, którzy nie mówią w języku polskim, odbywają cyklicznie lekcje i przykładają się do tego. To muszę powiedzieć. Coraz częściej się pojawiają jakieś równoważniki zdań. Czasami zabawne, ale są. To też sprawia, że reszta widzi, że oni się starają. Łatwiej im wejść do zespołu. Ryota też na poziomie taktycznym potrzebował troszeczkę więcej czasu, bo brakowało komunikacji takiej bezpośredniej, żeby pewne ruchy taktyczne wykonywać. Dzisiaj jest już krok dalej, tak jak cały zespół.
Kładliście w tym tygodniu nacisk na sposób ustawiania się przy stałych fragmentach gry, bo to duży atut rywala?
Zgodzę się z Panem, że SFG są silną stroną Korony. Natomiast na wiele aspektów zwracamy uwagę. Ja przede wszystkim tak prowadzę zespół, że staram się najpierw poprawiać jego grę. Czyli zrobić krok do przodu, jeżeli chodzi o przygotowanie nasze do grania. Oczywiście obserwujemy też przeciwnika i staramy się zniwelować jego plusy i wykorzystać mankamenty, bo każdy zespół takie ma.
Ustawicie znów krycie jeden na jeden przy SFG Korony?
Chodzi o to, żeby być skutecznym. My stosujemy obronę mieszaną. Nie jest ani gra jeden na jeden, ani obrona strefowa. A jaka jest organizacja, to już do kolejnych meczów pod przeciwnika się dostosowujemy.