Mariusz Rumak: Nie będzie mowy o ogrywaniu piłkarzy
Zapis konferencji prasowej z Mariuszem Rumakiem przed piątkowym meczem z Górnikiem Zabrze.
W trzecim kolejnym meczu zdobywacie bramkę po wrzucie z autu. Pracujecie nad tym specjalnie?
Żadne prawdy nie odkryję. Pracujemy. Jeżeli po pracy, jaką wykonujemy, uda się zdobyć bramkę, to jesteśmy szczęśliwi. Nie tylko nad tym elementem pracujemy. Są rzuty wolne, są rzuty rożne, jeśli chodzi o stałe fragmenty. Dzisiaj jest taka sytuacja, że wykorzystujemy wrzuty z autu. Mam nadzieję, że inne elementy również przyniosą nam trochę radości. Nic nie dzieje się przypadkiem, ale nie jest to też tak, że jak będziesz coś robił, to na pewno będą z tego bramki. Bo każdy z zespołów się przygotowuje. Akurat jak spoglądam teraz na ligę, szczególnie jeśli chodzi o te zespoły, które grają o utrzymanie, to wszyscy grają długie wrzuty z autu. Wszyscy grają podobnie, więc to jest kwestia niuansów, które decydują o tym, czy się zdobędzie bramkę czy nie. No i pewnie trochę szczęścia.
Jest Pan zadowolony z postawy Laszy, który przez kłopoty bogactwa gra na boku obrony?
Po pierwsze nie mamy żadnego kłopotu bogactwa, bo to jest normalność. W sporcie profesjonalnym rywalizacja jest normalna i musi być na każdej pozycji. U nas się przyjęło, że jest 12-13 piłkarzy do grania, a reszta nie. Chciałbym, żeby Śląsk był zespołem, w którym jest 20 zawodników do grania. Wtedy będą trudne decyzje.
Jeżeli chodzi o postawę Laszy, jestem zadowolony jak najbardziej. Dlatego gra. Zarówno na pozycji środkowego obrońcy, jak i bocznego. I tu, i tu ma predyspozycje. Zresztą widzieliśmy w ostatnim meczu, jak kilka bardzo fajnych akcji ofensywnych zainicjował. Ta lewa strona naprawdę nieźle wyglądała w momencie, kiedy wszedł na boisko.
Hateley gra zdecydowanie lepiej niż u poprzedniego szkoleniowca. Znalazł Pan jakiś klucz do niego?
Tak naprawdę to nie jest moja zasługa, a jego. Jego podejście do zajęć, taka determinacja, nie tylko w meczach, ale każdego dnia, sprawia, że on idzie do przodu. Ale jestem o tym przekonany, że może grać jeszcze lepiej. Nie tylko on, ale i cały zespół Śląska, bo jest tutaj wielu bardzo dobrych piłkarzy, dużym potencjałem. W związku z czym na każdej pozycji mamy dzisiaj piłkarzy, którzy mogą zrobić jeszcze postępy.
Nie miał Pan wątpliwości, czy powinien być „ósemką“? Były głosy, że on jako piłkarz wolniejszy od Hołoty niekoniecznie się nadaje do zadań kreatywnych.
Nie wiem, czyje to były głosy. Ja spoglądając na moich piłkarzy staram się ustawić ich na takich pozycjach, żeby optymalnie wykorzystać potencjał, który mają. Tom ma potencjał ofensywny. Widzieliśmy w ostatnim spotkaniu. Zarówno wbiegając w pierwszą linię, uderzając z dystansu czy wykonując stałe fragmenty gry.
Kiedy Dudu wróci do treningu?
Tak naprawdę on przekazał nam informację, że chce trenować już. Natomiast dopóki nie przeprowadzimy testów, nie będziemy pewni, że nic nie wróci, to moja decyzja będzie na nie. Jak dostanę zielone światło od fizjoterapeutów, to wróci do treningów. Może być to dzisiaj.
Czyli nie bierze go Pan pod uwagę przy ustalani składu na Górnika?
Biorę. Jeżeli zacznie trenować, to jak najbardziej. Mamy dwa dni. Dzisiaj mamy trening i jutro. Jeżeli dzisiaj zacznie trenować, to biorę go pod uwagę, jak każdego z piłkarzy.
Czy poza nim można się spodziewać jakichś absencji?
Tylko Paweł Zieliński, który pauzuje za żółte kartki. Nie wiemy, co z Dudu, a reszta – wszyscy są zdrowi i gotowi.
Górnik wygrał tylko raz w tym roku. Należy się ich obawiać, bo to są desperaci?
Nie wiem, czy to dobre słowo. Ja patrzę na to, co się dzieje w tych ostatnich dniach. W poprzednich dwóch meczach Górnik to jest zespół, który zdobył 4 punkty. Czyli na pewno idzie do przodu. W swoich szeregach też ma niezłych piłkarzy. Są momenty, kiedy dominuje, będzie grał u siebie. Wiemy, że jest zainteresowanie tym meczem dosyć duże, więc będzie piłkarskie święto. My tam jedziemy zdecydowanie po to, żeby zdobyć 3 punkty, natomiast wiemy, że będzie to bardzo trudny mecz. Musimy być do niego bardzo dobrze przygotowani. W Górniku zarówno indywidualnie jest grupa piłkarzy, którzy mogą rozstrzygnąć to spotkanie, i jako kolektyw wyglądają coraz lepiej. Myślę, że jest takim zespołem, który w ostatnim czasie zaczyna wyglądać dobrze.
Zakładając, że już mamy utrzymanie pewne…
Ja tego nie zakładam.
…po następnych meczach. Jeżeli będziecie matematycznie pewni, zamierzacie wykorzystać końcówkę sezonu jako przygotowanie do następnego?
Każdy mecz gramy o zwycięstwo i nie będziemy się przygotowywali do następnego sezonu, dopóki ten sezon się nie skończy. Cele stawiamy sobie zawsze do przodu i ani przez moment w żadnym z tych spotkań nie będzie mowy o ogrywaniu piłkarzy, wprowadzaniu, tylko będą grali ci, którzy na to zasługują. Po to ciężko pracują, żeby wywalczyć sobie na treningu miejsce w składzie. Nie będę teraz roztaczać jakichś wizji i dawał szansę komuś, kto przegrywa rywalizację. Do ostatniego meczu, do ostatniej minuty będą grali ci, którzy na treningu mnie przekonają, żeby wyjść na boisko i będą na to zasługiwali. A wraz z końcowym gwizdkiem ostatniego spotkania zaczniemy myśleć, co w kolejnym sezonie. Oczywiście od strony sportowej, bo do tego się przygotowujemy, żeby ten zespół też dobrze wyglądał w następnych sezonach. Jeżeli chodzi o sam sport, trening, mecz, to zawsze jest zdrowa rywalizacja.
A co z zawodnikami, którym kończą się w czerwcu kontrakty?
Rozmawiamy z wieloma piłkarzami. Wszystkie rozmowy są w toku. Liczę na to, że wyjeżdżając na urlopy, będziemy mogli Wam przekazać informację, co się dzieje. Wiadomo, jak to jest z negocjacjami. W momencie, kiedy często grasz mecze, nie ma na to czasu. Nawet ja czasami proszę, żeby pewne rzeczy się nie odbywały, kiedy mamy bezpośrednie przygotowania do meczu. Dzień przed meczem nie możemy rozmawiać o kontrakcie, szczególnie w sytuacji, w jakiej jesteśmy. Nadal nie jesteśmy pewni, czy utrzymamy się w ekstraklasie. Musimy zdobywać punkty. Oczywiście nie jest tak, że czekamy, tylko rozmawiamy z grupą piłkarzy w sprawie przedłużenia kontraktów.