Zapowiedź meczu: Rywali gra o życie
Już jutro Śląsk może zapewnić sobie utrzymanie w ekstraklasie. Najpierw musi jednak pokonać na wyjeździe Górnika Zabrze. Początek spotkania o godzinie 18.
Aby zespół Mariusza Rumaka mógł spokojnie przygotowywać się do ostatnich trzech spotkań bieżącego sezonu, muszą zostać spełnione dwa warunki. Po pierwsze wrocławianie muszą wygrać w Zabrzu. Po drugie przegrać w Niecieczy musi Górnik Łęczna. Biorąc pod uwagę ostatnią formę wszystkich wymienionych zespołów (Termalica i WKS w rundzie finałowej nie przegrały ani razu, za to łęcznianie jeszcze nie wygrali, a zabrzanie tylko raz) taki scenariusz jest jak najbardziej możliwy.
Trener wrocławian na przedmeczowej konferencji przestrzegał jednak przed nadmiernym optymizmem i stawianiem jego podopiecznych w roli zdecydowanego faworyta: - W poprzednich dwóch meczach Górnik to jest zespół, który zdobył 4 punkty. Czyli na pewno idzie do przodu. W swoich szeregach też ma niezłych piłkarzy. Są momenty, kiedy dominuje, będzie grał u siebie. My tam jedziemy zdecydowanie po to, żeby zdobyć 3 punkty, natomiast wiemy, że będzie to bardzo trudny mecz. Znajdujący się w strefie spadkowej zabrzanie na pewno nie będą łatwym przeciwnikiem, ponieważ do bezpiecznego miejsca tracą zaledwie dwa punkty i, zgodnie ze słowami ich szkoleniowca, piątkowe spotkanie będzie dla nich kolejnym meczem o życie.
Za zwycięstwem zielono-biało-czerwonych przemawia ostatnia wysoka dyspozycja zarówno całego zespołu (siedem kolejnych meczów bez porażki), jak i ofensywnego duetu Morioka-Mervo (łącznie pięć goli w dwóch kolejnych meczach). Dla piątkowego rywala Śląska skuteczność to z kolei największy problem. Górnicy od początku bieżącego roku zanotowali jedynie sześć (!) trafień. Trener Jan Żurek ma nadzieję, że w końcu przełamie się podstawowy napastnik drużyny, Jose Kante: - Napastnik, który wychodzi na czystą pozycję, musi pozbyć się układu nerwowego. Nam tego wykończenia brakuje, a zwłaszcza – co tu dużo ukrywać – brakuje go Jose Kante. To bardzo dobry piłkarz, walczy dla drużyny, ale nie jest skuteczny. Liczymy jednak, że - gdy się przełamie - będzie strzelał jak z karabinu. W Zabrzu mają nadzieję również na udany występ skrzydłowego, Armina Ćerimagicia, który dobrze spisał się w meczach z Podbeskidziem i Jagiellonią.
Śląsk do Zabrza pojedzie niemal w najsilniejszym składzie. Nie ma problemów z kontuzjami (do kadry po kontuzji być może wróci nawet Dudu Paraiba), a wykluczony z gry jest jedynie Paweł Zieliński, który pauzuje za kartki.
W drużynie 14-krotnego mistrza Polski na pewno nie zagrają wracający po kontuzjach Rafał Kosznik, Dominik Sadzawicki i Radosław Sobolewski oraz przeniesieni do rezerw Łukasz Madej, Paweł Golański i Maciej Korzym.
W tym sezonie Śląsk i Górnik grali już ze sobą dwukrotnie. Najpierw w Zabrzu gospodarze wygrali 2:0, natomiast wiosną we Wrocławiu padł bezbramkowy remis. WKS to jedyna drużyna, która jeszcze nie strzeliła gola zabrzanom.
Wieczorem przy Roosevelta poza emocjami na boisku atmosfera powinna być także na trybunach. Duża w tym zasługa również kibiców Śląska, którzy mają pojawić się w liczbie około 1200 osób. Zabrzański klub liczy, że ogólna frekwencja przekroczy liczbę 7000 widzów.
34. kolejka ekstraklasy
Górnik Zabrze – Śląsk Wrocław
Piątek, 29 kwietnia, godz. 18:00, Arena Zabrze
Sędzia: Paweł Gil