Peter Grajciar: Jestem wdzięczny za każdą minutę na boisku
Rozmawialiśmy z kolejnym piłkarzem, któremu niebawem kończy się kontrakt. Słowacki pomocnik Śląska mówi między innymi o tym, jak wrócił do składu, rywalizacji w ofensywie WKS-u, aspiracjach na końcówkę sezonu oraz kwestii jego pozostania we Wrocławiu.
Porażka w Zabrzu to był wypadek przy pracy?
Będziemy analizować we wtorek. Trener ma przygotowane wideo, więc oczywiście pokaże, gdzie zrobiliśmy najwięcej błędów. Mam nadzieję, że wszystko poprawimy do następnego meczu, bo straciliśmy punkty w Zabrzu. Chcieliśmy zwyciężyć, ale niestety w ostatniej minucie wypuściliśmy nawet remis. Każdy z nas mógł zagrać lepiej, ale to jest piłka, nie wszystko się udaje. Szkoda tego spotkania, bo ta porażka zakończyła naszą serię.
Wyniki poprzedniej kolejki spowodowały, że nadal nie możecie być pewni utrzymania.
Oczywiście, ale bez względu na to, jak stoimy w tabeli, chcemy zwyciężać w każdym meczu. Trzy punkty z Termalicą nam zapewnią utrzymanie w ekstraklasie na następny sezon. Każdy z nas wie o tym i każdy zrobi wszystko, żeby punkty zostały u nas. Będzie chcieli pokazać, że ta porażka w Zabrzu była wypadkiem przy pracy.
Na którym miejscu Śląsk skończy sezon?
Chcielibyśmy pokazać, że nie zasługujemy na grę w grupie spadkowej. Zrobimy wszystko, żeby tę grupę wygrać. Ale takie ambicje mają też inni, bo i Wisła ma bardzo mocny zespół, tak samo Korona chce pokazać. Jak się nam uda, to będziemy zadowoleni. W miarę zadowoleni, bo powinniśmy grać w górnej ósemce.
W ostatnich 3 meczach w końcu zacząłeś występować w wyjściowym składzie, więc trochę odetchnąłeś.
Tak, wcześniej nie grałem, ale kiedy zacząłem się dobrze czuć na treningach, trener Rumak dał mi szansę. Staram się wykorzystać każdą minutę na boisku. W ostatnim meczu się nie udało. Nie byłem zadowolony sam z siebie. Na pewno analizy pokażą, w czym rzecz. Nie prosiłem o zmianę, to była decyzja trenera. Ja ją respektuję, nie obrażam się, że mnie ściągnął z boiska. To normalna sprawa. Ja jestem wdzięczny za każdą minutę, za to, że mogę grać, bo dla każdego zawodnika to jest ważne.
W tych meczach grałeś na prawej pomocy. To dla Ciebie nowa pozycja?
Nie, wcześniej w innych zespołach już grałem zarówno z prawej, jak i lewej strony pomocy. Czuję się tam tak samo dobrze, jak na środku boiska. Wcześniej dużo grywałem na boku, więc nie miałem problemu, kiedy trener dał mi szansę – w Kielcach, tam była zmiana po tym, jak Jacek Kiełb dostał czerwoną kartkę. Jak trener widzi mnie na prawej pomocy, to tam będę grał.
Wygryzłeś więc Dankowskiego.
Jest rywalizacja teraz i każdy zawodnik musi walczyć o miejsce w składzie. Akurat na prawej stronie jest nas wielu. Zobaczymy, czy zagram w następnym meczu, czy szansę dostanie ktoś inny. Może przecież zagrać też Kiełb albo Andras Gosztonyi. Ale ktokolwiek wystąpi, życzę mu, żeby udało mu się zagrać jak najlepiej, żeby strzelił bramkę albo chociaż wypracował asystę.
Rywalizacja też jest w ataku. Z kim Tobie się lepiej współpracuje?
Jest tam duża rywalizacja. Mervo pokazuje swoją jakość, ale tam samo widać, jak Biliński pracuje na ostatnich treningach. Póki co Węgier strzela bramki, choć i Kamilowi udało się w Zabrzu. Mi się z obydwoma współpracuje dobrze. Obaj mają swój poziom. Mervo jest bardzo szybki, strzela gole, piłka go znajduje. Ale podobnie jest z Bilą. Widać, że pracuje na treningach na 120%. Największą rywalizację czuje on. On powinien powiedzieć za siebie. Każdy w drużynie trzyma poziom. Tak samo jest na przykład z Ryotą, widać, że to zawodnik techniczny, że lubi piłkę, świetnie się z nim gra.
Jak się dogadujecie z nimi? Nie macie problemów językowych?
Proste rzeczy udaje nam się wytłumaczyć po angielsku. Jak ktoś czegoś nie rozumie, to staramy się pokazać na boisku, na przykład, gdzie kto się ma przemieścić. Bence trochę rozumie po angielsku, większy problem jest z Ryotą, który dopiero zaczyna się uczyć.
A jak jest z Wami? Śląsk ma teraz słowackie skrzydła, jest też w drużynie Czech.
Marcel rozumie po polsku równie dobrze, jak my. Może troszkę gorzej, bo jest tu krócej. A jak czegoś nie rozumie, to zawsze się zapyta. Nie mamy problemów z rozmową w polskim języku. Jest on tak samo bliski słowackiemu, jak czeski. Z komunikacją między nami nie ma kłopotów.
Jak wygląda sprawa Twojej przyszłości?
Nie jest tajemnicą, że kończy mi się kontrakt w Śląsku 30 czerwca. Jeszcze nie wiem, jaka będzie decyzja klubu. Na razie zostały nam ostatnie 2 tygodnie ligi, chcemy się wszyscy, i ja też, skoncentrować na utrzymaniu w ekstraklasie. Do dzisiaj jeszcze nikt się ze mną nie kontaktował. Nie wiem, jaka będzie decyzja. Zaczekajmy, aż skończy się sezon. Wtedy może będzie jakieś spotkanie, na którym mi powiedzą: czy tak, czy nie.
Chciałbyś zostać?
Ja chciałbym zostać. Mam stąd blisko do domu. Zrobił się niezły zespół, atmosfera jest teraz dobra, dzięki wynikom. Gdybym tylko ode mnie to zależało, to bym został. W kontrakcie mam zapis, że muszę rozegrać określony procent minut, żeby klub automatycznie mógł przedłużyć umowę, ale chyba jeszcze mi nieco brakuje. Dokładnie musiałbym policzyć, ile, ale prezes też ma te statystyki u siebie, więc czekam na jego decyzję.
Masz jakieś oferty z innych klubów?
Na tę chwilę nie mam zupełnie nic. Z nikim nie rozmawiałem.