Mariusz Rumak: Nie wiecie, co się wydarzyło w szatni
Zapis konferencji prasowej z trenerem Śląska, Mariuszem Rumakiem, przed meczem z Górnikiem Łęczna.
Wie Pan już, kto stanie w bramce?
Tak, wiem.
Decyzja o odsunięciu Mateusza Abramowicza miała podłoże czysto sportowe?
Jest to decyzja trenera. Są rzeczy, które można upubliczniać i są takie, które zostają zawsze w szatni. Szanuję moją szatnię za to, że nie wiecie, co się wydarzyło. To znaczy, że zaczynamy być zespołem.
Czy Abramowicz będzie jeszcze bronił w zespole, którego trenerem jest Mariusz Rumak?
Mateuszowi kończy się kontrakt. Od niego zależy, czy będzie bronił w zespole, którego trenerem jest Mariusz Rumak. Jeżeli uznam dzisiaj, że on zagra jutro, to będzie bronił. Wtedy będzie można powiedzieć, że tak. Dostał od nas propozycję. Jeżeli przedłuży z nami umowę, to jest to bramkarz, który może bronić w Śląsku.
Czyli nie znalazł się poza drużyną?
Nie. Jest bardzo ważnym ogniwem tego zespołu. Dał nam wiele punktów, miał wiele wspaniałych interwencji, wiele meczów, które dzięki niemu wygrywaliśmy. Więc dlaczego miałbym takiego piłkarza odsuwać? Podcinałbym sobie gałąź, na której siedzę.
Jaki ma Pan plan na Jakuba Wrąbla?
On gra regularnie, ale na czwartym poziomie rozgrywkowym. To jest bramkarz o takich umiejętnościach, że stać go na grę wyżej, nawet w zespole ekstraklasy. Brak mu doświadczenia. To, co widzę na treningach, to sygnał, że może być pierwszym bramkarzem Śląska. Jedyne wątpliwości są, jeżeli chodzi o doświadczenie, którego nie zbierze, jeżeli nie będzie grał. Dlatego też w okresie przygotowawczym zadecyduję, czy najlepszym wyjściem jest, żeby został, bo będzie miał szansę grania, czy poszukamy mu opcji wypożyczenia. Będę chciał podjąć taką decyzję, która będzie najlepsza dla niego. Ona ma szansę być w zespole naszej reprezentacji U-21 na mistrzostwach Europy, które będą w Polsce. Ale żeby w nim być, musi grać. Postaram się podjąć taką decyzję, która będzie dobra dla niego i dla Śląska.
Czy Jacek Kiełb zostanie w klubie? W Poznaniu już się go Pan pozbył.
Proszę nie oczekiwać ode mnie, że dzisiaj powiem, czy Jacek będzie w drużynie na następny sezon. O żadnym piłkarzu nie będę się wypowiadał. To nie było tak w Poznaniu, że trener Rumak się go pozbył, tylko on przyszedł i powiedział, że czuje, że będzie mu ciężko z graniem w takim zespole, jaki był tam wtedy. Teraz zobaczymy, co Jacek będzie myślał. Na dzisiaj jest to ważna część zespołu. Choćby ta zmiana w jednym z kluczowych spotkań tego sezonu z Niecieczą była bardzo udana. Nie tylko chodzi o bramkę, ale jego postawę. Jego codzienna praca na treningach jest taka, jakiej oczekuję od każdego piłkarza. Za szybko mówić, jak ten zespół będzie wyglądał, bo dzisiaj najważniejsze są 3 punkty z Górnikiem Łęczna. O przyszłości będzie rozmawiali po nim.
Po meczu z Niecieczą najszybciej opuścił Pan ławkę trenerską. Takie emocje były?
Każda z moich reakcji jest spontaniczna. Nigdy nie gram. To była radość po tym, że Śląsk utrzymał się w ekstraklasie. Przyjechałem tutaj, żeby utrzymać zespół. Byliśmy w strefie spadkowej, graliśmy bardzo trudne mecze. Ten też był okraszony wielkimi emocjami. Naturalna reakcja: schowałem się. Ja wychodzę z założenia, że piłkarze grają i oni powinni celebrować zwycięstwa. Trener jest od tego, żeby zarządzać z tylnego fotela, więc się schowałem.
Kto na pewno nie zagra jutro?
Jedynym piłkarzem na dzisiaj, który na pewno nie zagra, jest Dudu.
Kto spadnie z ekstraklasy?
Ten, kto będzie miał najmniej punktów.
Ale współdecydujecie o tym.
My nie. My chcemy wygrać każde spotkanie. Spadają z ligi drużyny z 15 i 16 miejsca. Na szczęście nie będzie to Śląsk Wrocław.
Rok temu był Pan na miejscu trenera Górnika Łęczna. Jak to jest być szkoleniowcem zespołu zagrożonego spadkiem?
Przywitamy się serdecznie. Natomiast w momencie, kiedy mecz się zaczyna, każdy walczy o swoje. Współczuję mojemu koledze, bo ja bardzo chciałem w ostatniej kolejce nie być trenerem, który jeszcze nie jest pewny utrzymania swojego zespołu. Jest to bardzo trudne. My gramy o pełną pulę. Inaczej nie bylibyśmy fair w stosunku do wszystkich innych zespołów ekstraklasy. Zrobimy wszystko, żeby wygrać to spotkanie.
Gra Łęcznej z Podbeskidziem wywołała u Pana wielkie wrażenie?
Wrażenie to wywołał u mnie mecz Liverpoolu z Borussią Dortmund. Na pewno wielki szacunek do zespołu z Łęcznej, który w ostatnim czasie punktuje. Było to bardzo trudne spotkanie, jeśli chodzi o sprawy mentalne. Można snuć dywagacje, czy to bardziej była zasługa niefrasobliwości piłkarzy Podbeskidzia czy dobrej gry Górnika. Ale ja wiem, że to jest zespół, który w ostatnich 4 spotkaniach nie przegrał. Spodziewamy się trudnego pojedynku.
Nie obawia się Pan tego, że zawodnicy, którym kończą się kontrakty, nie będą sobie „łamać nóg” w ostatnim meczu?
Nie obawiam się tego. Spójrzmy chociażby na Toma Hateleya. Już przed meczem z Wisłą Kraków wiedziałem, że nie przedłuży z nami kontraktu. Rozmawialiśmy o tym. A jeśli chodzi o zaangażowanie i determinację w tym spotkaniu – grał fantastycznie. To są profesjonaliści. Podchodzą w 100 procentach do swoich obowiązków. Proszę zwrócić uwagę tylko na jedną rzecz: jeżeli któryś z nich odpuściłby spotkanie, to ja bym takiego piłkarza w kolejnym klubie. Dla mnie to byłby jasny sygnał, że sobie taki piłkarz reguluje. Moi piłkarze w stu procentach angażują się w to, co robią.
Widzi Pan w Podbeskidziu zawodników, których można by ściągnąć do Wrocławia?
Ja współpracowałem z dwójką piłkarzy z Bielska. Obu bardzo cenię. Może Wojtek Kaczmarek nie bronił w Podbeskidziu, ale jest to dobry bramkarz. Zresztą był w Śląsku. Mateusz Możdżeń... Nie zastanawiałem się nad tym, czy będziemy się przymierzali do piłkarzy z tych zespołów, które spadają. Śląsk i Wrocław zasługują na zespół, który godnie uczci 70-lecie klubu. Mają być to piłkarze, którzy będą patrzyli w górę tabeli, a nie w dół. I będą oddawali serce i zdrowie dla tego, żeby być dobrym zespołem. Takich piłkarzy będziemy szukali. Ja nie wykluczam, że tacy są w drużynach, które spadną z ligi. Za wcześnie jednak o tym mówić.
Na jakich pozycjach będziecie szukać wzmocnień?
Pierwszą sprawą jest: kto przedłuży z nami kontrakty z tych piłkarzy, z którymi rozmawiamy, chcemy się dogadać. Na pewno zmian będzie wiele. Nie chcę mówić o pozycjach, bo nie czas na to. Jeżeli chcemy godnie uczcić w przyszłym sezonie jubileusz, to musi tu być dobry zespół.
Czy jest jakiś zawodnik, któremu kończy się kontrakt, z którym nie będzie chciał Pan pracować w przyszłym sezonie?
Tak. Proszę nie pytać o nazwiska.
Jak by Pan podsumował 2 miesiące pracy w Śląsku?
Nie czas na podsumowania, bo bardzo trudne spotkanie jest przed nami. Gramy z zespołem, który ostatnio nie przegrywa. Na to chciałbym zwrócić uwagę. Górnik bardzo będzie chciał wygrać we Wrocławiu. Przede wszystkim na tym się koncentruję, a nie na ocenie zespołu. Jaki on jest, widzicie na co dzień. Zmienia się sposób grania, modyfikujemy to. Chociażby w ostatnim meczu był troszeczkę inny rys taktyczny, szczególnie w pierwszej połowie. Jeżeli chodzi o podsumowanie: jestem szczęśliwym człowiekiem.