Podsumowanie kolejki: tytuł Legii, puchary Cracovii, płacz w Zabrzu
Mistrzostwo Polski dla Legii i festiwal bramek w grupie spadkowej – tak zakończył się sezon ekstraklasy.
Grupa spadkowa
Aż 18 bramek padło w 4 meczach dolnej ósemki. Najskuteczniejsza była Wisła Kraków z 4 golami na boisku żegnającego się z najwyższą klasą rozgrywkową Podbeskidzie Bielsko-Biała. Gospodarze dwukrotnie wychodzili na prowadzenie, ale podobnie jak na całym finiszu koniec końców zostali z pustymi rękami.
Jagiellonia Białystok przerwała znakomitą serię Korony Kielce, która nie przegrała 11 kolejnych meczów. Jednak najwięcej emocji było we Wrocławiu i Niecieczy, bo tam toczyła się walka o uniknięcie degradacji.
Górnik Zabrze musiał wygrać swoje spotkanie i liczyć na potknięcie imienników z Łęcznej na boisku Śląska. Wrocławianie szybko wyszli na prowadzenie, lecz goście zdołali wyrównać krótko przed tym, jak gola bezpośrednio z rzutu wolnego dla zabrzan zdobył Rafał Kurzawa. Drużyna z Zabrza nie utrzymała jednak korzystnego wyniku i chociaż zaraz po tym WKS przechylił szalę na swoją korzyść, to 14-krotni mistrzowie Polski musieli pożegnać się z elitą.
Grupa mistrzowska
Ci, którzy liczyli na sensację, srogo się zawiedli. Legia za sprawą trzech (sic!) rykoszetów rozbiła Pogoń Szczecin. Drugie trafienie było autorstwa Nemanji Nikolicia, który sięgnął po koronę króla strzelców, strzelając 28 bramkę.
Z kolei Piast Gliwice uległ przed własną publicznością Zagłębiu Lubin i musi zadowolić się tytułem wicemistrzowskim. Mimo wszystko to największy sukces w historii gliwickiego klubu. Miedziowi za sprawą 5 kolejnych zwycięstw sięgnęli po brązowy medal.
Ostatnią zagadką była kwestia pozostałego miejsca w europejskich pucharach. W bezpośrednim starciu z pretendującą do występów w Europie Lechią Gdańsk wygrała Cracovia. Na prowadzenie drużynę krakowską wyprowadził były zawodnik Śląska, Mateusz Cetnarski, który na dodatek w końcówce spotkania zmarnował rzut karny. Będzie to debiut Pasów w rozgrywkach pod organizowanych przez UEFA.