Śląsk II - Miedź II 1:3. Widły Wichłacza
Rezerwy Miedzi pokonały drugą drużynę Śląska w finale wojewódzkiego Pucharu Polski. Po dzisiejszym zwycięstwie legniczanie zagrają na szczeblu centralnym tych rozgrywek. Okrasą spotkania była trzecia bramka dla gości zdobyta przez Przemysława Wichłacza uderzeniem z rzutu wolnego w samo okienko bramki Jakuba Wrąbla.
Pierwsza połowa spotkania rozpoczęła się wyjątkowo dynamicznie. W ciągu pierwszych 45 minut piłkarze obu drużyn popisali się licznymi sytuacjami bramkowymi, które poskutkowały aż trzema celnymi trafieniami. Już w szóstej minucie drużyna Miedzi II Legnica mogła cieszyć się ze zdobycia pierwszego gola. Po dośrodkowaniu Adama Wasilewskiego z rzutu rożnego do bramki trafił Kamil Zieliński.
Na ripostę gospodarzy nie trzeba było jednak długo czekać, gdyż sześć minut później Marcin Przybylski przyjął świetnie zagraną przez Michała Bartkowiaka piłkę i pokonując bramkarza gości doprowadził do wyrównania.
W 14 minucie zawodnik Miedzi, Mateusz Zatwarnicki, znalazł się w polu karnym gospodarzy, jednak nie udało mu się wykorzystać stuprocentowej sytuacji. Bramkarz rezerw Śląska obronił strzał, odbijając piłkę własną twarzą. W 16 minucie spotkania doszło do sporego zamieszania w polu karnym, w wyniku którego jeden z zawodników Miedzi oddał strzał na bramkę, jednak piłka odbiła się od słupka.
Na kwadrans przed końcem pierwszej połowy sytuacja na boisku zaczęła robić się bardziej napięta. W 29 minucie Zatwarnicki ostro wszedł w nogi Bartkowiaka, jednak sędzia jeszcze nie zdecydował się wyciągać kartek. Już w minutę po tym zdarzeniu doszło do kolejnego ostrego faulu, tym razem przez zawodnika Śląska, Artura Łuczkiewicza. Znów obyło się bez konsekwencji dyscyplinarnych.
W 31 minucie gra została chwilowo wstrzymana, gdy kontuzji nabawił się jeden z zawodników Miedzi II Legnica, Artjom Artjunin, rozcinając łuk brwiowy. Chwilę po wznowieniu gry Zatwarnicki dośrodkował piłkę z prawego skrzydła, a Adam Wasilewski zamienił podanie na drugiego gola dla drużyny Miedzi, posyłając piłkę w długi róg bramki bramki gospodarzy. Goście grali wówczas w osłabieniu.
Druga połowa spotkania rozpoczęła się od żółtej kartki po groźnie wyglądającym faulu Adriana Woźniczki na Przybylskim. Po 50 minucie tempo spotkania znacznie spadło. Zawodnicy Śląska wciąż próbowali konstruować akcje, jednak wszystko rozbijało się o sprawnie działającą obronę rezerw Miedzi.
W 81 minucie w bardzo bliskiej odległości od bramki znalazł się Wiktor Żytek, jednak pomimo dwóch strzałów głową nie udało mu się pokonać bramkarza gości, Dawida Smuga.
Na dwie minuty przed gwizdkiem kończącym finałowe spotkanie zawodnicy gości ostatecznie przypieczętowali swoje zwycięstwo. Z rzutu wolnego gola zdobył strzałem w samo okienko Wichłacz.