A. Gomołysek: Bez zawirowań właścicielskich Śląsk powalczy o puchary
Zachęcamy do przeczytania wywiadu z Andrzejem Gomołyskiem, naczelnym serwisu taktycznie.net, analitykiem InStat Football oraz byłym redaktorem ŚLĄSKnetu. Oceniamy ostatnich trenerów Śląska, szukamy przyczyn słabszego sezonu i przewidujemy przyszłość.
Śląsk zajął w sezonie 2015/16 miejsce 10. Czy to odpowiada potencjałowi tej drużyny?
Porównując Śląsk z drużynami, które do końca walczyły o puchary, przepaści nie widać. Tak naprawdę poza Legią, która z roku na rok potencjałem odjeżdża coraz bardziej, ewentualnie Lechem, pozostałe drużyny prezentują się na podobnym poziomie i pod względem materiału piłkarskiego nic nie stało na przeszkodzie, żeby Śląsk znalazł się w grupie mistrzowskiej. Jednak przy ilości zawirowań w klubie, zwłaszcza na przełomie rundy jesiennej i wiosennej, szybkie oddalenie widma spadku i tak jest małym sukcesem.
W trakcie rozgrywek zespół prowadziło aż 4 szkoleniowców. Jak oceniasz każdego z nich?
Tadeusz Pawłowski bardzo dobrze potrafił dotrzeć do piłkarzy, wyciągał z nich co najlepsze, ale taktycznie drużyna nie była zbyt poukładana. W fazie wykończenia praktycznie wszystko zależało od indywidualności, co samo w sobie jeszcze złe nie jest, jednakże brakowało jakichkolwiek schematów, które ułatwiałyby przeprowadzenie akcji zawodnikowi z piłką. Z kolei kiedy kluczowi piłkarze zawodzili, próżno było szukać planu B. Grzegorza Kowalskiego w roli szkoleniowca ciężko ocenić – nie dostał prawdziwej szansy. Romuald Szukiełowicz to postać z innej epoki, co potwierdzał swoimi dość niecodziennymi dziś metodami prowadzenia drużyny. Chętnie zapoznałbym się z procesem myślowym osoby, która uznała, że zatrudnianie go w roli szkoleniowca Śląska ma sens. Mariusz Rumak szybko dokonał najniezbędniejszych korekt, co samo w sobie jednak jeszcze wyczynem nie jest, ale wniósł na tyle jakości w stosunku do poprzedników, że powinien mieć spory kredyt zaufania.
Co spowodowało, że Śląsk Tadeusza Pawłowskiego w roku 2014 grał dużo lepiej niż w 2015. Czy tylko odejście Mili?
Tadeusz Pawłowski długo starał się zrobić ze Śląska zespół, który stara się operować piłką i atakiem pozycyjnym przenosić pod bramkę rywala. Mila był tutaj przydatny jako osoba wykorzystująca luki powstające w obronie rywala wskutek przemieszczania się piłki. W momencie gdy zabrakło jego, Śląsk zaczął mieć problemy z podaniami przecinającymi linie rywala. Dalej długo utrzymywał się przy piłce, ale już bez efektów. Trener Pawłowski stopniowo zaczął odchodzić więc od tej gry, ale przy szybkich wymianach jego zawodnicy nie byli w stanie utrzymać celności podań na odpowiednim poziomie. Poprawy żadnej nie było, a z biegiem czasu gra stawała się coraz bardziej chaotyczna.
Grzegorz Kowalski uznawany jest w środowisku za świetnego teoretyka, któremu brakuje nieco szczęścia. Zgadzasz się z tą opinią?
Myślę, że w roli szkoleniowca Śląska sprawdziłby się znacznie lepiej niż Romuald Szukiełowicz. O jego odejściu z Kluczborka, gdzie wykonał dobrą pracę przesądziły inne względy niż wyniki, o których powszechnie wiadomo i co też znacznie zmniejsza jego szansę na znalezienie się w piłce wyższym szczeblu. Nawet pomimo dobrej pracy w Ślęzie, gdzie jego zespół gra bardzo poukładaną piłkę, a do lepszych wyników brakuje przede wszystkim piłkarskiej jakości. Bo co z tego, że jego drużyna składnie tworzy akcje, kiedy jak np. w towarzyskim meczu Ślęzy z Odrą Opole znany skądinąd i odrzucony przez wyższe ligi Janusz Gancarczyk dwa razy dostanie piłkę na skrzydle i ma z tego gola i asystę, bo na tym poziomie nadal był w stanie minąć kilku rywali.
Czy widzisz jakieś pozytywy z okresu, kiedy trenerem był Romuald Szukiełowicz?
Patrząc na to jakie efekty przyniosło zatrudnienie po nim trenera z bardziej współczesnymi metodami, pozytywem wydaje się to, że kolejne kluby zastanowią się dwa razy zanim ściągną na ławkę kogoś z poprzedniej epoki.
Latem ubiegłego roku WKS sprowadził 4 piłkarzy do pierwszego składu, podobnie było zimą. Czy te transfery były udane i czy zniwelowały straty po odejściu takich piłkarzy jak bracia Paixao?
„Na papierze“ Biliński albo Gecov wyglądali bardzo solidnie, natomiast do tej pory nie zdołali do siebie przekonać, co też częściowo było przyczyną słabszej dyspozycji wrocławian w poprzedniej rundzie. Wzmocnienia z ostatniego okienka znacznie podniosły jakość zespołu, przy czym nie można zapominać, że przyszłość Picha i Mervo w klubie jest niepewna. Od dłuższego czasu jednak w Śląsku ciężko mówić o budowaniu drużyny. Większość transferów do klubu to bieżące uzupełnianie ubytków, z lepszym lub gorszym skutkiem.
Śląsk w końcówce sezonu zaczął strzelać dużo goli, choć jednocześnie sporo tracił. Czy można już mówić o braku równowagi pomiędzy ofensywą i defensywą?
Nie wiem czy wyniki oscylujące w okolicach 2-1 to coś, na podstawie czego można by wyciągać takie wnioski. Po zawirowaniach na ławce Śląsk ogólnie miał bardzo duże problemy ze stwarzaniem akcji, zaś zamysł na defensywę był taki, że wszyscy zawodnicy mają ją wspierać. W momencie gdy więcej zawodników zaczęło brać udział w konstruowaniu akcji, dotychczasowy pomysł na obronę stracił rację bytu, a nowego jeszcze nie wypracowano. Nie jest jednak tak, że w fazie przejścia do defensywy Śląsk odstaje od innych drużyn Ekstraklasy.
Czy trener Mariusz Rumak jest w stanie zbudować we Wrocławiu drużynę na miarę pucharów, a może mistrzostwa?
Jeśli zakończą się zawirowania właścicielskie, Śląsk będzie naturalnym kandydatem do pucharów. Mariusz Rumak w każdym klubie w którym pracował wykonywał solidną pracę, w żadnym też jednak nie zrobił wyniku ponad stan. W Lechu drugie miejsce w lidze było obowiązkiem, nie poprawił też sytuacji Zawiszy. We Wrocławiu wprowadził dużo potrzebnego porządku i posprzątał bałagan zostawiony przez poprzednika. Ciężko jednak póki co oceniać to w kategorii dobrego wyniku, zwycięstwa w grupie spadkowej nie są miarodajne względem meczów z zespołami z górnej połówki tabeli. Wydaje się jednak, że z aktualnym potencjałem, zakładając że uda się utrzymać stan posiadania i przy względnym spokoju kadrowym, nie powinno być w przyszłym sezonie problemów z awansem do grupy mistrzowskiej i walki tam o puchary. Ciężko myśleć o tytule, bo w chwili obecnej Legia jest na tej samej pozycji co Bayern w Niemczech – w jego zdobyciu przeszkodzić może tylko ona sama sobie.
Na jakich pozycjach wrocławianie potrzebują najbardziej wzmocnień?
Na dobrą sprawę uzupełnień wymagają wszystkie pozycje, kadra Śląska nie jest w tym momencie zbyt szeroka i brakuje wartościowych zawodników do rotacji. Na pewno paląco potrzebne jest wzmocnienie środka pola w związku z odejściem Hateleya i Hołoty, bardzo brakuje w tym momencie pomocników „od czarnej roboty“. Analogiczna sytuacja dotyczyć będzie odejścia zawodników wypożyczonych, których pozostanie w klubie nie jest pewne. Osobną kwestią jest bramka, gdzie problem z odzyskaniem zaufania może mieć Pawełek, a pozostali zawodnicy rozwijają się nieco za wolno.
Któremu z obecnych zawodników Śląska wróżysz największą karierę?
Najbardziej rokujący wydaje się Mervo, pytanie na ile może on się jeszcze w tym momencie czuć piłkarzem Śląska. Ogromne umiejętności ma też Morioka, przy czym sporo czasu zajął mu przeskok z ligi japońskiej do polskiej i dopasowanie się do niej. Przy transferze zagranicznym mógłby mieć jeszcze większe problemy, dodatkowo Japończyk nie jest też najmłodszy wiekiem. Potencjał drzemie też u Dwaliego, który musiałby jednak częściej odzyskiwać piłkę i zaczynać atak, nie zaś przede wszystkim przerywać akcje, żeby móc myśleć o przenosinach do lepszego klubu. Generalnie w Śląsku ciężko na ten moment znaleźć piłkarza związanego z klubem kontraktem, o którym można by było powiedzieć, że na pewno za 2-3 lata będzie występować w znacznie silniejszym klubie.