Wspomnienia z Krakowa: Stjepanović był solidny
Czy Ostoja Stjepanović będzie godnym następcą Toma Hateley’a lub Tomasza Hołoty? Macedończyk rozegrał w Polsce w barwach Wisły 43 spotkania – o odpowiedź na zadane pytanie poprosiliśmy więc znajomego dziennikarza z Krakowa.
Jakie są Twoje pierwsze skojarzenia, wspomnienia związane ze Stjepanoviciem?
Szczerze to bardzo trudne pytanie, bo Ostoja zupełnie niczym się nie wyróżniał – nie tylko pozytywnie, ale też negatywnie. To był generalnie solidny zawodnik, który nie schodził poniżej pewnego poziomu, ale niczym pozytywnym nie zaskakiwał. Wielokrotnie też zdarzało się, że „przechodził” obok meczu, unikając gry.
Jak ocenisz jego karierę w Wiśle?
Ostoja przychodził do Krakowa po fatalnym sezonie 2012/13 i trzeba przyznać, że w nowym zespole Franciszka Smudy radził sobie całkiem nieźle. Należy jednak zaznaczyć, że wtedy wszyscy zawodnicy grali lepiej niż wcześniej. Zagrał wtedy w 34 z 37 spotkań ligowych.
W kolejnym sezonie te liczby były jednak o wiele mniejsze.
Tak – w swoim drugim i ostatnim w Krakowie sezonie wystąpił tylko w 3 meczach, spędzając na boisku 109 minut. Wydaje mi się, że mógł w Wiśle osiągnąć więcej, ale rozpoczęły się jego problemy zdrowotne, kontuzje, przez które grał bardzo niewiele. Ostatecznie Biała Gwiazda nie przedłużyła z nim kontraktu.
Jakie ma atuty?
Jest solidnym zawodnikiem, potrafi przewidywać, antycypować boiskowe wydarzenia, to dosyć pewny defensywny pomocnik.
Jakie ma wady?
Tak jak mówiłem, zdarzało mu się unikać odpowiedzialności za grę, był niewidoczny. To gracz przede wszystkim defensywny, w ataku gra kiepsko.
Widzisz dla niego miejsce w jedenastce Śląska?
Po odejściu ze Śląska Hołoty i Hateley’a powinien mieć pewne miejsce w składzie. Dużo będzie zależało od jego zdrowia – to głównie przez kontuzje Wisła się z nim pożegnała.