Co dalej z Mervo?
przegladsportowy.pl | skomentuj (3)
Śląsk pilnie szuka napastnika. Jak na razie jedynym atakującymi w kadrze zespołu są Kamil Biliński i Mariusz Idzik.
Do startu ligi został niewiele ponad tydzień, a Śląsk ma na treningach tylko jednego obytego w lidze napastnika w osobie Kamila Bilińskiego, który wiosną i tak był przeważnie rezerwowym. Sprawa wykupu Bence Mervo tkwi w martwym punkcie. Węgra nie ma w tej chwili we Wrocławiu.
Mervo nie pojawił się na zgrupowaniu Śląska w Szamotułach, ale 30 czerwca wygasło jego wypożyczenie i musiał wrócić do FC Sion. Jego ponowny przyjazd jest uzależniony od uzyskania porozumienia między Śląskiem a Szwajcarami w sprawie wykupu. Jak ustalił Przegląd Sportowy, Sion wycenił go na około 500 tys. euro.
Jeśli Śląsk nie osiągnie porozumienia ze Szwajcarami, lada dzień we Wrocławiu pojawi się inny napastnik. Ma nim być kolejny obcokrajowiec. Wariant z powierzeniem Bilińskiemu roli głównego prowadzącego wrocławski atak raczej odpada. 28–latek po bardzo nieudanym dla siebie sezonie 2015/16 jest zdeterminowany, żeby się zrewanżować, jednak trener Mariusz Rumak nie jest wielkim zwolennikiem tego piłkarza. Biliński w najlepszym wypadku ma być rezerwowym. W kadrze Śląska jest jeszcze 19-letni Mariusz Idzik, ale to piłkarz, który do tej pory rozegrał 8 minut w ekstraklasie i jeśli stanie się w najbliższych miesiącach choćby dobrym zmiennikiem, już będzie świetnie. Przyzwoicie gra w rezerwach, ale to zaledwie trzecia liga.