Piłkarski jackpot - grad goli w sparingu Śląska z Wisłą
własne | skomentuj (9)
Przygotowania do nowego sezonu wkraczają w ostatni etap, a w nim piłkarze wrocławskiego Śląska mierzyli się z krakowską Wisłą w Sosnowcu. WKS zremisował spotkanie 3:3, choć do przerwy prowadził 2:1.
Gradobicie rozpoczęli Wiślacy. W 23. minucie spotkania jedno z prostopadłych podań krakowian dotarło do adresata. Paweł Brożek świetnie znalazł się między obrońcami Śląska, doszedł do piłki i z półdystansu pokonał Mariusza Pawełka. Bardzo precyzyjny strzał doświadczonego napastnika.
Na wyrównanie nie trzeba było czekać długo. Dwie minuty po golu Brożka ze swojej zdobyczy cieszył się Lasha Dwali. Rosły stoper wykorzystał dekoncentrację broniących Wiślaków i najwyżej wyskoczył do piłki posłanej z narożnika boiska. Szybka odpowiedź Śląska dała nam powody do zadowolenia i czekania na kolejne trafienia.
Wiślacy chcieli jak najszybciej zdobyć drugiego gola, ale czy to rajdy Patryka Małeckiego, czy wejście Mateusza Zachary nic nie dały. Po stronie wrocławian natomiast zdobywaniem bramek podjęli się obrońcy! W 41. minucie Piotr Celeban wykorzystał duży chaos po dośrodkowaniu Grajciara, po czym huknął prosto do siatki!
W przerwie, po stronie WKS-u pojawiło się sześciu nowych zawodników. Na boisko wbiegli Kamenar, Pawelec, Stjepanović, Gosztonyi, Morioka oraz Biliński. Po przerwie to Śląk znów dał o sobie znać. W 50. minucie bramkarz rywali faulował jednego z naszych zawodników w polu karnym, a sędzie bez wahania podjął decyzję o "jedenastce". Do piłki ustawionej tuż przed Wiślacką bramką podszedł Kamil Biliński i mocnym uderzeniem podwyższył prowadzenie Śląska.
Wydawać by się mogło, że Wisła już nic nie zrobi w tym spotkaniu i zakończy przygotowania na porażce. W dodatku dwie minuty po golu Bilińskiego, po drugiej stronie boiska, rzutu karnego nie wykorzystał Rafał Boguski.
Podopieczni trenera Dariusza Wdowczyka wzięli jednak sprawy w swoje ręce i doprowadzili do wyrównania. Najpierw w 61. minucie niefortunna interwencja Felipe Goncalvesa po ciętym dośrodkowaniu i ofensywa Wisły Kraków poskutkowała golem na 2:3. Na 10 minut przed końcem znów dał o sobie znać Paweł Brożek. Mierzonym strzałem w dolny róg pokonał naszego bramkarza, a Biała Gwiazda odrobiła dwubramkową stratę.
Śląsk pokazał się bardzo dobrze w tym sparingu, widać, że jest przygotowany do sezonu i może ruszyć do przodu już w pierwszych kolejkach. Wystarczy poprawić grę w defensywie, aby zaczęło to dobrze współgrać i Ekstraklasa może już na nas czekać.
Śląsk Wrocław: Pawełek (46' Kamenar) – Zieliński (65' Wiech), Kokoszka (46' Stiepanović), Celeban (65' Dankowski), Dwali (46' Pawelec) – Augusto, Goncalves (65' Kiełb) – Alvarinho (46' Gosztonyi), Madej (65' Idzik), Grajciar (46' Morioka) – Idzik (46' Biliński).
Rezerwowi: Kamenar – Gosztonyi, Kiełb, Morioka, Pawelec, Biliński, Dankowski, Stiepanović, Wiech.
Wisła Kraków: Miśkiewicz – Jović, Sadlok, Uryga, Mójta – Boguski, Ondrasek (30' Zachara), Cywka, Brlek – Brożek, Małecki.
Rezerwowi: Zając – Głowacki, Purcha, Popović, Bartosz, Drzazga, Żemło, Porębski, Pietrzak.