Przegląd prasy: Niemcy chcą dać pół miliona euro za Moriokę
wroclaw.sport.pl; gazetawroclawska.pl; przegladspo | skomentuj (14)
Informacja dnia to niewątpliwie zainteresowanie, które wyraża niemieckie Dynamo Drezno Japończykiem Ryotą Morioką. Oprócz tego z dzisiejszych mediów możemy dowiedzieć się o tym, że Śląsk Wrocław szuka bramkarza oraz o dalszym ciągu sprawy Albańczyka Sebino Plaku.
Informację o zainteresowaniu Niemców osobą Morioki podaje portal wroclaw.sport.pl, który pisze, że Japończyk jest regularnie obserwowany przez kilka klubów, m.in. z Niemiec, a jeden z nich przygotował już podobno ofertę kupna piłkarza. Ma nim być tegoroczny beniaminek 2. Bundesligi – Dynamo Drezno, które jest skłonne zapłacić za Moriokę pół miliona euro.
Klub z Saksonii po awansie potrzebuje wzmocnień. Drezdeńczycy pozyskali latem na zasadzie wolnych transferów już siedmiu graczy, do tej pory głównie występujących w rezerwach innych klubów z 1. i 2. Bundesligi. Ale po podpisaniu nowej umowy z głównym sponsorem, największym browarem w Szwajcarii - Feldschlösschen, Dynamo ma środki finansowe, by dokonać jeszcze dwóch-trzech transferów gotówkowych.
W Gazecie Wrocławskiej przeczytamy o tym, że wrocławianie sprawdzali 21-letniego Mikołaja Smyłka, ale podpisał on umowę z holenderskim MVV Maastricht. Teraz – szukając trzeciego bramkarza – WKS testuje Dominika Budzyńskiego.
21-letni Mikołaj Smyłek dwa tygodnie temu pojawił się na testach w Śląsku Wrocław. Wydawał się dobrym kandydatem na trzeciego bramkarza - regularnie bronił w II-ligowej Legionovii, a wcześniej szlifował swoje umiejętności w akademii Legii Warszawa.
W tej chwili ze Śląskiem treningi rozpoczął 24-letni były bramkarz Miedzi Legnica Dominik Budzyński, który w poprzednim sezonie bronił głównie w III-ligowych rezerwach. W ostatnim meczu rezerw bronił 18-letni Mateusz Sobczak. To wychowanek WKS-u, powoływany na konsultacje m.in. do reprezentacji U15, ale rozegrał ledwie 20 meczów w III lidze.
Z kolei w Przeglądzie Sportowym możemy przeczytać o dalszym ciągu sprawy Sebino Plaku, a dokładnie o tym, że nie wiadomo kto ma zasądzić odszkodowanie dla Albańczyka. Wygrana byłego piłkarza Śląska w Trybunale Arbitrażowym ds. Sportu w Lozannie spowodowała ogromne zamieszanie nie tylko medialne, ale i prawne. Trybunał, nazywany często w skrócie CAS uznał, że kontrakt piłkarza jest rozwiązany z winy klubu, w związku z czym Albańczykowi należy się odszkodowanie. Jego wysokość powinna określić w toku odrębnego postępowania wskazana w sentencji Izba ds. Rozwiązywania Sporów Sportowych, działająca przy PZPN. Problem w tym, że z regulaminu Izby... nie wynika, żeby miała ona takie kompetencje. Ona może orzekać o ważności lub nieważności umowy. Nie o wysokości odszkodowania.