Złoty gol Alvarinho na wagę awansu
własne | skomentuj (2)

Nowy Sącz na szczęście nie dołączył do grona miast takich jak Gniezno, Wągrowiec, Ząbki czy Królewska Wola. Śląsk awansował do kolejnej rundy Pucharu Polski, choć pokonał pierwszoligowca dopiero po dogrywce. Gola na wagę awansu zdobył w 109 minucie Alvarinho. W walce o najlepszą ósemkę rywalem WKS-u będzie lepszy z pary Bytovia Bytów – Zagłębie Lubin.
Spotkanie w Nowym Sączu nie przyciągnęło na stadion Sandecji tylu kibiców co niedawny pojedynek z GKS-em Tychy, choć walczyły ze sobą zespoły w tym sezonie jeszcze niepokonane. Na niższą frekwencję z pewnością miała wpływ aura – ulewny deszcz padał od wtorkowego wieczoru, na szczęście murawa dobrze przyjmowała wodę, co sprzyjało widowisku.
Obaj szkoleniowcy zdecydowali się na kilka zmian w porównaniu do ostatnich ligowych potyczek – we wrocławskiej drużynie na placu gry pojawili się Zieliński, Dvali i Grajciar, a na ławce zasiedli Pawelec, Kokoszka i Alvarinho. Trener Rumak nie zdecydował się dać szansy debiutu w zielono-biało-czerwonych barwach Kamenarowi, stawiając w bramce na Pawełka.
Wrocławianie grali konsekwentnie i schodzili do szatni prowadząc, choć gospodarze też kilkukrotnie zmusili Pawełka do interwencji, m.in. dwukrotnie groźnie uderzał Trochim. Śląsk atakował głównie lewą stroną, gdzie dobrze współpracowali Augusto z Madejem, ale paradoksalnie kluczowa akcja miała miejsce z drugiej strony boiska – w 31 minucie precyzyjnie dośrodkował z prawej strony Grajciar i Mervo głową posłał piłkę do siatki przy dalszym słupku. Chwilę później wrocławska ławka rezerwowych domagała się jeszcze rzutu karnego, gdy w starciu w polu karnym upadł Dvali, ale gwizdek arbitra milczał. Przed przerwą podopieczni trenera Rumaka mieli szansę na podwyższenie prowadzenia, ale Mervo po podaniu Marioki trafił w słupek, w dodatku był na spalonym.
Druga część gry rozpoczęła się, podobnie jak pierwsza, od ataku gospodarzy, ale strzał Barana nie mógł zaskoczyć Pawełka. Trener Mroczkowski, który cały mecz stał w strefie technicznej, starał się wzmocnić ofensywę wprowadzając do gry Janczyka, Dudzica i Piszczka. Gdy wydawało się, że wrocławianie kontrolują sytuację i spokojnie dotrwają do końcowego gwizdka, właśnie wprowadzony z ławki Piszczek w 82 minucie został sfaulowany w polu karnym przez Augusto, a rzut karny na bramkę zamienił Trochim i piłkarze musieli rozegrać jeszcze co najmniej 30 dodatkowych minut. Na szczęście szkoleniowiec Śląska zachował w zanadrzu jeszcze jedną zmianę, bo w doliczonym czasie gry urazu doznał Augusto, którego zastąpił Pawelec.
Dla zespołu Sandecji dogrywka nie była niczym nowym, bo w poprzedniej rundzie PP właśnie w dodatkowej części meczu pokonali Siarkę, a dwa gole w dogrywce zdobył wtedy Małkowski. Tym razem piłkę do siatki posłali jednak gracze Śląska. Alvarinho ściął z prawej strony do środka i pięknym technicznym uderzeniem zmusił Radlińskiego do kapitulacji. Gospodarze walczyli o gola na wagę rzutów karnych i byli bliscy szczęścia, ale Pawełek fantastycznie obronił strzał Dudzica, a później świetnie interweniowali Kokoszka i Pawelec przerywając groźne akcje gospodarzy.
Sandecja Nowy Sącz – Śląsk Wrocław 1:2 p.d. (1:1, 0:1)
Trochim 84’k. - Mervo 31’, Alvarinho 109’
Sandecja: Radliński - Bartków, Szufryn, Piter-Bucko, Kuban - Danek (Piszczek 77), Baran, Kasprzak, Trochim, Małkowski (Dudzic 67) - Korzym (Janczyk 63). Trener: Radosław Mroczkowski.
Śląsk: Pawełek - Zieliński, Dwali, Celeban, Augusto (Pawelec 90+5) - Goncalves (Kokoszka 69), Stjepanović - Madej, Morioka (Alvarinho 61), Grajciar - Mervo. Trener: Mariusz Rumak.
Żółte kartki: Małkowski (45), Kasprzak (61), Baran (118) - Goncalves (17’), Morioka (27’), Alvarinho (68)
Sędzia: Zbigniew Dobrynin
Widzów: 2000