Długa przerwa Augusto!
Niestety awans do kolejnej fazy Pucharu Polski został okupiony fatalną kontuzją Augusto Pereira Loureiro, który w ostatnich minutach drugiej połowy zderzył się we własnym polu karnym z Mateuszem Bartkowem. Obrońca Śląska długo nie podnosił się z murawy, na którą zostały wniesione nosze.
Z szatni zawodnik trafił do szpitala, o czym wspominał na konferencji prasowej trener Mariusz Rumak. - Jest na prześwietleniu. Oglądał go nasz lekarz w szatni i - to jeszcze nie potwierdzone - ale może mieć połamane żebro lub nawet kilka żeber. To samo przytrafiło mu się już w poprzednim sezonie. Mówił na gorąco, że czuje ten sam ból co wtedy - powiedział szkoleniowiec.
Niestety badania potwierdziły te przypuszczenia - Portugalczyk ma złamane żebro, co oznacza, że poza treningiem będzie około 5-6 tygodni. To spory problem dla trenera, który po odejściu Dudu Paraiby, od początku na lewej obronie stawiał na Augusto. W trakcie środowego spotkania zastąpił go Mariusz Pawelec, który stanowi w zasadzie jedyną alternatywę. To z kolei powoduje problem na prawej stronie obrony, gdzie to tej pory grał Pawelec, a którego w pucharze zastąpił Paweł Zieliński.
Śląsk w tym momencie dysponuje pięcioma obrońcami - obok Pawelca i Zielińskiego są to jeszcze Piotr Celeban, Lasza Dwali i Adam Kokoszka. Co prawda w odwodzie są jeszcze Kamil Dankowski i Łukasz Wiech, ale pierwszy z nich zagrał w tym sezonie tylko 2 minuty, drugi ani jednej.
Trener Rumak pytany w ostatnich tygodniach o transfery wspominał, że te są niezbędne, bo prawdziwe problemy zaczną się wtedy, gdy zawodnicy zaczną łapać kontuzje i kartki. Dużo pisało się o sprowadzeniu do Śląska kolejnego pomocnika i napastnika, tymczasem to właśnie blok defensywny wydaje się najskromniejszy, choć do tej pory wrocławianie w ciągu 450 minut stracili tylko jedną bramkę i to z wątpliwego rzutu karnego. Dużo w tym zasługa Augusto, który szybko wkomponował się w drużynę i okazał się solidnym zawodnikiem.
Życzymy szybkiego powrotu do zdrowia!