Analiza rywala: Obrona nadal w I lidze
ekstraklasa.tv/własne | skomentuj (1)
Już w sobotę wrocławski Śląsk zmierzy się na wyjeździe ze swoim odwiecznym rywalem – Arką Gdynia. Zespół znad morza wraca do Ekstraklasy po pięciu latach, więc dziś na pewno nie jest to ta sama drużyna, co wówczas. Mimo wszystko, postaramy się znaleźć sposób na 3 pkt.
Krótkie wybicia
Większość zawodników Arki grało w poprzednich sezonach w I lidze, więc nie mogą się przyzwyczaić do warunków panujących w najwyższej klasie rozgrywkowej. Ekstraklasa jest ligą, która wymaga pewności w obronie, ponieważ każdy błąd zostanie skrzętnie wykorzystany przez rywala.
Problemem Arki jest to, że jej obrońcy rzadko wyjaśniają sytuację dalekim wybiciem, albo celnym podaniem do przodu, do partnera z drużyny. Miało to miejsce w spotkaniu z Bruk-Bet Termalicą oraz Jagiellonią, kiedy defensywni zawodnicy nie spełnili należycie swojego obowiązku.


Jak widać na załączonych obrazkach, wybicie piłki przez zawodników Arki pada łupem atakujących rywali. Ważne jest dla Śląska, aby wykorzystać tę słabość drużyny Grzegorza Nicińskiego – każda piłka po „wyjaśnieniu” sytuacji musi być nasza. Na czerwono natomiast zaznaczeni są zawodnicy, którzy nie spełnili swojego obowiązku obronnego i za krótko wybili piłkę – jest to kilka metrów przed siebie, co najczęściej kończy się przejęciem w okolicach pola karnego i bramką.
Dalekie krycie
I znowu mankament, który popełniają zespoły wchodzące do Ekstraklasy. W I lidze tempo gry jest o wiele niższe, więc zawodnicy mają już zakodowane, że nie muszą jak najszybciej doskakiwać do każdego zawodnika drużyny przeciwnej. Niestety dla Arki, dynamika spotkań w Ekstraklasie jest o wiele większa, co w efekcie kończy się zgubą i wynikami 1:4 oraz 0:2. Poniżej przykłady:



Jak widać, zawodnicy Arki są bardzo niezorganizowani w obronie, nie przekazują sobie zawodników, kiedy ich kryją, przez co tworzą się luki – dość duże, by Bence Mervo, czy Ryota Morioka mogli bezproblemowo poprowadzić akcję zakończoną strzałem (a może nawet i golem).
Co prawda, Arka wygrała u siebie dwukrotnie 3:0, ale to nie zmienia faktu, że jej gra w obronie pozostawia wiele do życzenia. Wystarczy tylko przytomnie kierować akcją i wykorzystać słabości podopiecznych trenera Nicińskiego. Miejmy nadzieję, że zawodnicy WKS-u mają swój sposób na gdynian i po końcowym gwizdku zobaczymy wynik, do jakiego zdołaliśmy przywyknąć, przy okazji spotkań z Arką.