Co słychać u rywala: Beniaminek zatrzymał rozpędzoną „Jagę”
Kolejny przeciwnik Śląska Wrocław, Wisła Płock przełamała serię spotkań bez porażki podopiecznych Michała Probierza i w ligowej tabeli awansowali na 7. miejsce, mając punkt więcej od WKS-u.
Kluczem do zwycięstwa w meczu z Jagiellonią był przede wszystkim pech białostoczan, gdyż na początku spotkania z powodu kontuzji musiał zejść ich najważniejszy zawodnik, czyli Konstantin Vassiljev. Od tego momentu napór „Jagi” zmalał i Wisła to wykorzystała, zdobywając zwycięskiego gola po dużym zamieszaniu w polu karnym.
Mimo, że Wiślacy dobrze radzą sobie w lidze, a latem do zespołu dołączyło aż 8 nowych zawodników, włodarze klubu chcą dokonać jeszcze jednego transferu. W zespole brakuje napastnika, który zdobywał by bramki seryjnie. - Nasza kadra jest w 99 procentach zamknięta. Niemniej okno transferowe jest otwarte do końca sierpnia i możliwe, że wzmocni nas jeszcze jeden zawodnik – mówi prezes Wisły Płock Jacek Kruszewski. Najpoważniejszym kandydatem jest Jakub Niezgoda, który występuje w Legii Warszawa, ale głównie w ich rezerwach. Wisła interesowała się już tym graczem, kiedy występował w Puławach, ale ostatecznie trafił do Warszawy. - W pierwszej drużynie Legii nie dostaje szans, dlatego znów zwróciliśmy na niego uwagę. Dwa tygodnie temu nasi wysłannicy byli na meczu rezerw warszawskiego klubu w III lidze. Niezgoda pokazał się z dobrej strony. Jednak do jego przejścia do nas jeszcze bardzo daleka droga. Na razie brakuje konkretów – dodaje Kruszewski.
Nie tylko napastnika, ale również ofensywnego pomocnika mogą pozyskać płocczanie. - Przydałby się jeszcze jeden gracz do środka pomocy. Czekamy jednak na okazję. Transfer do klubu nie jest jednak obecnie naszym głównym priorytetem. Mamy naprawdę mocną i szeroką kadrę. Na wielu pozycjach jest ostra rywalizacja – podkreśla prezes.