Analiza rywala: Groźne stałe fragmenty gry
Wisła Płock notuje całkiem udany powrót do ekstraklasy. Podopieczni Marcina Kaczmarka zgromadzili dotąd siedem punktów, a więc oczko więcej od Śląska i mistrza Polski z Warszawy. Płocczanie oba dotychczasowe zwycięstwa zanotowali na własnym terenie. Z delegacji przywieźli ledwie jeden remis, wywalczony przed dwoma tygodniami w Chorzowie.
W czterech pierwszych meczach tego sezonu Seweryn Kiełpin wyjmował piłkę z siatki. Czyste konto zachował w miniony poniedziałek. Wychowanek Górnika Zabrze jest pewniakiem do miejsca między słupkami. Rozegrał dotąd komplet 450 minut. Podobnym dorobkiem może się poszczycić Przemysław Szymiński. Stoper z Płocka zdobył już dwie bramki. Obie po stałych fragmentach gry. Bramkę strzelił również drugi ze stoperów. Duet Bozić – Szymiński jest niezwykle groźny przy stałych fragmentach gry. Wykorzystują wzrost i przewagę fizyczną i zamieniając na gole znakomite dośrodkowania Dominika Furmana. Boki obrony zarezerwowane są dla Stefańczyka i Stępińskiego. Obaj nie opuścili boiska choćby na minutę.

Środkiem pola rządzi Furman. Były zawodnik Legii po nieudanej przygodzie we Francji wrócił do ekstraklasy i od początku sezonu prezentują bardzo wysoką formę. Do kilku asyst dopisał też bramkę. Docelowo partnerem Furmana powinien być Kriwiec. Białorusin po kilku latach wraca do Polski. Odbudowuje jednak dopiero formę i mecze zaczynał dotychczas na ławce rezerwowych. Na niej nie siada Dimityr Ilijew. Bułgar ustawiony za plecami napastnika potrafi wykorzystać swoje bardzo dobre warunki fizyczne i z impetem wejść w pole karne przeciwnika. Przed kilkoma dniami wykorzystał zamieszanie w polu karnym Jagiellonii i z najbliższej odległości umieścił piłkę w bramce.
Na skrzydłach szaleją Reca i Merebaszwili. Obaj wpisali się już na listę strzelców. Obaj bez problemów mogą wejść w pierwszą linię i wspomagać Kantę, robiąc tym samym miejsce dla idących na obieg bocznych obrońców. Ciekawym napastnikiem jest Kante. Hiszpan wiosną w 16 występach w barwach Górnika z Zabrza nie strzelił ani jednej bramki. Przełamał się w 4. kolejce tego sezonu w starciu z Ruchem. Wydaje się, że zawodnik z półwyspu Iberyjskiego powinien grać już tylko lepiej, ale nie oszukujmy się, goleadorem nie będzie.