Analiza rywala: Uśpiony potencjał
To, że Wisła gra poniżej oczekiwań i własnych możliwości nie ulega żadnej wątpliwości. Zespół Dariusza Wdowczyka, po sześciu rozegranych kolejkach, zamyka ligową tabelę. Biała Gwiazda w nowym sezonie wygrała ledwie raz – na inaugurację u siebie z Pogonią 2:1. Pięć kolejnych spotkań kończyło się porażką.
Wiślacy stracili dotąd 12 bramek – najwięcej w lidze. To aż 10 goli więcej niż Śląsk. Niewiele lepiej jest w ofensywie. Krakowianie do siatki rywali trafiali tylko pięciokrotnie – tak wiem, to i tak więcej niż WKS.
Mimo popełnianych błędów miejsce między słupkami należy do Michała Miśkiewicza. Wystąpił w czterech spotkaniach. Miśkieiwcz rywalizację wygrywa z Łukaszem Załuską. Załuska po wielu latach spędzonych za granicą wrócił do kraju. Wydawało się, że z miejsca zostanie pierwszym bramkarzem. Dariusz Wdowczyk wciąż stawia jednak na Miśkiewicza. Miejmy nadzieję, że jutro nie zmieni zdania.
Defensywa Wisły w niczym nie przypomina tej z zeszłego sezonu. Personalnie nic się nie zmieniło – ze składu wypadł Jović, ale wraca już do zdrowia i niewykluczone, że jutro ujrzymy go od pierwszych minut. To dobra wiadomość dla sympatyków klubu z Krakowa. Słowak gwarantuje pewność w defensywie i jakość w ofensywie. Coś, czego zespołowi nie dawał Jakub Bartosz. Obecność Cywki na prawej stronie obrony przemilczę. Miejsce na drugiej stronie należy do Sadloka. Nie gra tak ofensywnie jak Jović, ale gdy już podłączy się do ataku potrafi zaskoczyć groźnym strzałem z dalszej odległości. Zdrowa para stoperów Guzmics – Głowacki gwarantuje spokój w obronie i zagrożenie przy stałych fragmentach gry. Niestety, obaj są już zdrowi.

Odgadnięcie zestawienia personalnego i założeń taktycznych ofensywy Wisły graniczy z cudem. Pewne miejsce ma Mączyński. Jeśli tylko jest w pełni sił, reprezentant Polski organizuje grę Białej Gwiazdy. O miejsce obok byłego zawodnika Górnika rywalizują Uryga i Cywka. Ten pierwszy zapewnia Mączyńskiemu odpowiednią asekurację i odciąża go od zadań defensywnych. Rola Mączyńskiego zmieni się, gdy obok będzie Cywka. Wychowanek Gwarka Zabrze lepiej radzi sobie z rozegraniem piłki.
Teoretycznie najmocniejsze skrzydła to takie, po których biegają Boguski i Małecki. Niesforny skrzydłowy Wisły przywiązany jest głównie do linii bocznej. Potrafi zejść z piłką do środka i oddać strzał, ale póki co, nie stanowiły one zagrożenia dla przeciwników. Bardziej złożona jest rola Boguskiego, który nie trzyma się kurczowo prawej strony boiska. Równie często pojawia się w środku, zagęszczając tym samym pole gry tuż przed bramką przeciwnika.
Para napastników Brożek - Zachara na papierze robi wrażenie. Na boisku rzeczywistość jest zgoła inna. Obaj zdobyli po jednej bramce. Obaj borykają się z problemami zdrowotnymi, obaj wciąż poszukują formy. Miejmy nadzieję, że nie odnajdą jej w piątkowy wieczór.