Przegląd prasy: Ocena letnich transferów
W dzisiejszej prasie najwięcej miejsca poświęcono piłkarzom, którzy do wrocławskiej drużyny dołączyli latem. Dziennikarze ocenili grę nowych nabytków WKS-u podczas meczu w Oławie, a także skomentowali ilość obcokrajowców w zespole zielono-biało-czerwonych.
Gazetawroclawska.pl po sobotnim sparingu z Miedzią Legnica stwierdza: powiało optymizmem. Charytatywne spotkanie, w którym Śląsk wygrał 3:0, było testem dla „nowych". Według autora artykułu ich postawa pozwala wierzyć, że w tym sezonie Śląsk zagra o coś więcej, niż tylko miejsce gdzieś pod koniec górnej ósemki tabeli. Na początku przeanalizowano grę zawodników, którzy w przeszłości trenowali w stolicy Katalonii. Zarówno Joan Roman, jak i Sito Riera na murawie zameldowali się w drugiej połowie, ale zdążyli pokazać próbkę swoich umiejętności. Dziennik scharakteryzował Romana w następujący sposób: to piłkarz, którego piłka po prostu się słucha. Niski, krępy, dobrze dryblujący i zastawiający piłkę, dużo widzący na boisku i chętnie pokrzykujący na partnerów (...) lubi grę jeden na jednego i właściwie w każdej akcji dąży do pojedynku z obrońcą. Zaznaczono także, że w jego przypadku, każdy trening i każda minuta na boisku powinna procentować. Z kolei Riera, ustawiony w Oławie na pozycji dziesiątki, jest bardzo dobrze wyszkolony technicznie, szybki i widzący chyba wszystko, co dzieje się na połowie rywali. W sobotę często schodził na prawe skrzydło, skąd wypracował asysty przy obu trafieniach Kamila Bilińskiego. O jego dobrej dyspozycji świadczy także komentarz: Być może Riera okaże się niebawem najlepszym asystentem Śląska. Następnie uwagę poświęcono nowym, którzy w sparingu wybiegli w pierwszej jedenastce. Prawoskrzydłowy Mario Engels zaimponował szybkością i siłą fizyczną (po swojej stronie boiska przedzierał się przez obronę jak buldożer, bazując nie na finezyjnych zwodach, lecz szybkości, sile i balansie ciała), chociaż było widać, że miał kilkumiesięczną przerwę w grze (brakowało mu elastyczności, piłka nie siedziała na nodze tak, jak powinna). Solidnie zaprezentował się pozyskany w pierwszych tygodniach okienka transferowego Lubos Kamenar, który do tej pory przegrywał rywalizację o miejsce między słupkami z Mariuszem Pawełkiem. W tekście możemy przeczytać, że Pawełek musi naprawdę się sprężać, żeby utrzymać pozycję pierwszego bramkarza. Słowak w sobotnim meczu bronił pewnie i skutecznie, a do tego szybko i bardzo precyzyjnie rozpoczynał akcje zespołu dalekimi wykopami bądź wyrzutami do obrońców. Niezły występ zanotował także mający zasilić drużynę juniorów starszych Śląska, Konrad Popawa, który w pierwszej połowie zastąpił kontuzjowanego Mariusza Pawelca. 18-letni boczny obrońca ŁKS-u Łódź wyszedł na boisko mocno stremowany, ale już w pierwszej akcji poradził sobie z górną piłką i wybił ją sprzed nosa napastnika Miedzi. W przekroju całego spotkania wypadł poprawnie.
W innym kontekście zawodników WKS-u ocenił Przegląd Sportowy. Najstarszy polski dziennik sportowy zwrócił uwagę na dużą liczbę obcokrajowców w szatni zielono-biało-czerwonych. W tekście „Coraz mniej rodaków" możemy przeczytać, że mimo proporcji 12:12 (piłkarze z i spoza Polski), o sile Śląska stanowią cudzoziemcy. Poza tym polska część drużyny jest zaawansowana wiekowo - spośród krajowych piłkarzy, odgrywających jakąkolwiek rolę w zespole, tak zwanej trójki z przodu nie mają tylko napastnik Kamil Biliński (28 lat) i defensor Paweł Zieliński (26). Pozostali Polacy w kadrze meczowej Śląska kończą w tym roku trzydzieści lub więcej lat (Pawelec, Kokoszka, Celeban, Madej, Pawełek). Zdaniem autora artykułu piłkarze tacy jak Morioka czy Riera mogą dać klubowi sukcesy, ale wrocławskich fanów musi jednak martwić brak długofalowej wizji sięgającej dalej niż 12-miesięczne plany budżetowe klubu i gminy.