Pokonać Śląsk? To proste jak Drutex
Miała być walka, rehabilitacja, tymczasem czekamy na kolejne wyciąganie wniosków. Śląsk odpadł w 1/8 finału Pucharu Polski z zespołem z I-ligi Drutex-Bytovią Bytów w sposób przekonywujący, aż 0:3 (0:2). Poprzednio tak wysoko z rywalem z niższej ligi Śląsk przegrał w 1982 r., kiedy to uległ po dogrywce 0:3 trzecioligowej Lechii Gdańsk. Mieliśmy w przeszłości bohaterów z Wągrowca (odpadnięcie z PP z Nielbą), doczekaliśmy się nowych – z Bytowa. Piotr Celeban i Mariusz Pawelec (chociaż w Bytowie siedział tylko na ławce rezerwowych) - mają na koncie obie wpadki. Dla Śląska to już trzecia porażka z rzędu, trzeci mecz bez gola z gry, drugi bez bramki w ogóle.
Trener Mariusz Rumak zapowiadał zmiany w składzie w porównaniu z fatalnym meczem przeciwko Jagiellonii i rzeczywiście ustawienie Śląska uległo sporej zmianie. Na ławce zasiedli Alvarinho, Ostoja Stjepanović, Royota Morioka i Bence Mervo. Od pierwszej minuty znalazło się miejsce dla Kamila Dankowskiego (lewa obrona), Łukasza Madeja (lewe skrzydło), Mario Engelsa (prawe skrzydło) i Sito Riery (atak). Do środka pola został przesunięty Adam Kokoszka.
Te roszady zdały się na nic. Wrocławianie już w 11. minucie zostawili gospodarzom zdecydowanie za dużo miejsca, Filipe Goncalves próbował ratować sytuację wybiciem z własnego pola karnego, ale zrobił to na tyle nieudolnie, że piłka trafiła pod nogi Marka Opałacza, który oddał mocny strzał lewą nogą. Mariusz Pawełek prawdopodobnie nie miałby problemów z obroną, ale próbujący wybić piłkę Piotr Celeban zmylił bramkarza Śląska, który bezradnie odprowadził piłkę wzrokiem. Cała akcja Drutex-Bytovii pokazała, że defensywa wrocławian jest nadal w formie (bez formy?) z meczu z Jagą.
Niecałą minutę później mogło być już 2:0. Goncalves w ostatnich spotkaniach zawodzi, tym razem Portugalczyk stracił piłkę w środku pola i Michał Efir znalazł się sam przed Pawełkiem. Na szczęście po pierwsze były Legionista ten pojedynek przegrał, po drugie był na spalonym.
Śląsk prowadził grę w Bytowie, dłużej utrzymywał się przy piłce, aktywni byli Łukasz Madej i Joan Roman, ale to gospodarze byli bardziej skuteczni. Goście podobnie jak w ostatnich meczach mieli spore problemy ze stwarzaniem sobie okazji do strzelenia bramki. Ta padła po raz drugi dla bytowian, którzy wykorzystali rzut karny, którego być jednak nie powinno, bo piłka Goncalvesa po rzucie rożnym trafiła w twarz, a nie jak uznał sędzia – w rękę. Już w doliczonym czasie gry arbiter nieco zrewanżował się za tę decyzję i tym razem podyktował wątpliwą jedenastkę dla Śląska. Koszmar Śląska trwał jednak nadal, bo Sito Riera karnego nie wykorzystał, Hiszpan strzelił fatalnie – wprost w interweniującego Gerarda Bieszczada. Była to prawdopodobnie decydująca akcja meczu.
W przerwie w szatni został bezbarwny Mario Engels, zastąpił go Alvarinho. Gospodarze po zmianie stron szybko stworzyli sobie dwie dogodne okazje do podwyższenia prowadzenia. W 47. minucie na 3:0 powinien podwyższyć Jakub Bąk, który otrzymał świetne podanie od Sebastiana Kamińskiego z głębi pola. Na szczęście dla Śląska – Bąk fatalnie chybił, mając przed sobą tylko Pawełka. Kilkadziesiąt sekund później bramkarz WKS-u obronił groźny strzał zza pola karnego.
Bytovia przez większość spotkania dzielnie i skutecznie się broniła, ograniczając się do kontr. Jedna z takich akcji dobiła wrocławian. Bąk tym razem wykorzystał i świetne podanie i wielbłąd Pawełka, który niepotrzebnie wybiegł poza pole karne, nie porozumiał się z Dankowskim. Bąk nie miał problemów z wpakowaniem piłki do pustej bramki.
Warto odnotować, że jeszcze przy stanie 0:2 swoją dobrą akcje zaliczył Alvarinho i byłaby to bliźniacza bramka do tej z Nowego Sącza, z tą różnicą, że Bieszczad był tego dnia nie do pokonania. Przekonał się o tym też wprowadzony w miejsce Romana Royota Morioka, który w swoim stylu strzelił z 16 metrów, ale golkiper gospodarzy świetnie sparował piłkę na rzut rożny. Kilka chwil później uśmiechnęło się do niego szczęście, bo piłka po strzale Japończyka trafiła w poprzeczkę.
Drutex-Bytovia Bytów 3:0 (2:0) Śląsk Wrocław
Opałacz 11’, Wróbel 33’, Bąk 67’
Drutex-Bytovia: Bieszczad - Wróbel, Cseh, K. Bąk - Kamiński, Mandrysz, Rzuchowski, Opałacz - J. Bąk, Efir (80’ Formela), Monterde (62’ Klichowicz)
Śląsk: Pawełek - Zieliński, Celeban, Dwali, Dankowski - Kokoszka, Goncalves - Madej, Roman (59’ Morioka), Engels (46’ Alvarinho) - Riera
Żółte kartki: Opalacz (Drutex-Bytovia), Goncalves (Śląsk)
Sędziował: Łukasz Bednarek