Przegląd prasy: Rozgromiony Śląsk nie uratował honoru ekstraklasy
W piątkowym przeglądzie prasy nie milkną echa wczorajszego meczu w Pucharze Polski z Drutex Bytovią Bytów. Klęska, kompromitacja, katastrofa – to najczęstsze określenia pojawiające się w artykułach.
Wrocławianie to kolejni przedstawiciele z ekstraklasy, którzy pożegnali się już z rozgrywkami o Puchar Polski. Portal sportowefakty.wp.pl prezentuje głównie wypowiedzi trenera Śląska Mariusza Rumaka, który narzekał na brak szczęścia. Sytuacje w drugiej połowie były. Strzelaliśmy w poprzeczki, nie trafiliśmy w bramkę i w kuriozalnej sytuacji straciliśmy gola w drugiej połowie. Bramki, które straciliśmy można było stracić, ale było trudno. Najpierw był to gol samobójczy, później rzut karny, a na koniec zderzył się bramkarz z obrońcą. My mieliśmy swoje sytuacje, ale ich nie wykorzystaliśmy – mówił. Szkoleniowiec WKS-u otwarcie przyznawał, że Śląsk chciał powalczyć o to trofeum. W tym roku bardzo zależało nam na Pucharze Polski. To były rozgrywki, do których przykładaliśmy dużą wagę. Ten mecz przyjechało zobaczyć dużo kibiców, za co im dziękuję. W piłce trzeba mieć jednak trochę szczęścia – zakończył Rumak.
Portal sport.pl pisze natomiast o kompromitującym stylu, w jakim Śląsk przegrał spotkanie z I-ligowcem. Była to trzecia przegrana z rzędu. Mariusz Rumak do boju od pierwszej minuty posłał nową trójkę ofensywnych piłkarzy: Romana, Engelsa i Rierę, chcąc zgarnąć pełną pulę w Bytowie. Niestety nie wypadli oni dobrze, a ten ostatni nie strzelił jedenastki, której wykorzystanie mogło pozwolić na złapanie kontaktu przy stanie 2:0 dla bytowian. W drugiej połowie na boisku pojawili się Alvarinho oraz Japończyk Ryota Morioka. Zmiennicy też nie zdołali odmienić gry wrocławskiego klubu. Całkowitego zniszczenia Bytovia dokonała w 67. minucie, kiedy to po zderzeniu się Dankowskiego z Pawełkiem do pustej bramki na 3:0 podwyższył Klichowicz.
Na tej samej stronie internetowej przeczytamy też artykuł o „piłkarskiej wieży Babel Wrocław”. W obecnej kadrze Śląska znajduje się aż 12 piłkarzy z ośmiu krajów. We Wrocławiu w ostatnich latach bardzo dużo mówiło się o budowaniu drużyny na zawodnikach urodzonych w samej stolicy Dolnego Śląska lub regionu. Oczekiwanie zarządu i właścicieli Śląska będzie takie, żeby drużyna miała z czego czerpać. Wychowywanie młodych, przyszłych piłkarzy Śląska to jest też element naszej społecznej odpowiedzialności. Ludzie związani ze Śląskiem, z miastem, z regionem są potrzebni nie tylko do gry piłkę na wysokim poziomie, ale również do tego, by pomóc nam w zapełnieniu stadionu. Chciałbym, aby Śląsk odzyskał swoją tożsamość, był bardziej wrocławski, bardziej dolnośląski, niż jest obecnie – tak zimą 2014 roku mówił prezes Śląska Paweł Żelem. Problem jest w tym, że od czasu tej wypowiedzi we Wrocławiu przewijała się coraz większa liczba Stranieri – od letniego okienka transferowego 2015 roku do obecnego, na 19 zatrudnionych piłkarzy aż 15 ściągnięto z zagranicy. Był moment, w którym Śląsk stawiał na swoich, ale z tego okresu w drużynie został tylko Kamil Dankowski. W tej chwili w szatni wrocławian jest mniej Polaków (12 z 23 to zagraniczni piłkarze). Dodatkową bolączką dla sztabu szkoleniowego jest słaba komunikacja z niektórymi zawodnikami.