Czesław Michniewicz: Wygraliśmy bardzo trudne spotkanie
Jesteśmy bardzo zadowoleni z tego, że udało nam się wygrać we Wrocławiu. Ja jako trener jeszcze nigdy tutaj nie wygrałem. Były remisy, były porażki. Termalice też tutaj się nie układało. Wygraliśmy bardzo trudne spotkanie.
Zaczęliśmy wydawałoby się spokojnie, nic nie zapowiadało straty bramki. Popełniliśmy kilka prostych błędów, nagle piłka wpadła do naszej bramki. Pech chciał, że ta bramkę zdobył Patryk Fryc. Wiosną też tutaj strzelił bramkę samobójczą. Na szczęście dla nas wzięliśmy się do pracy, zaczęliśmy szybciej grać, Śląsk się troszeczkę wycofał. Stworzyliśmy kilka dobrych okazji po dośrodkowaniach. Jedno z nich zakończyło się rzutem karnym na Wojtku Kędziorze. Wojtek pewnie wykorzystał rzut karny. Wiedzieliśmy, że Śląsk w drugiej połowie będzie próbował zaatakować większą ilością zawodników, stąd też nasz plan taktyczny zakładał, że w drugiej połowie wypuścimy na boisko szybkich zawodników. Jak Gutkovskis, jak Nowak. Chcieliśmy przejść na grę dwójką napastników. Tak się stało. Zdobyliśmy bramkę w dobrym dla nas momencie. Cieszę się, że to Osyra strzelił bramkę. To nasz niekwestionowany lider i przywódca. Później wydawała nam się, że kontrolujemy mecz. Długi czas utrzymywaliśmy piłkę, ale nic z tego nie wynikało. Graliśmy dużo piłek do tyłu, do bramkarza może nie potrzebnie kiedy, ale też Śląsk nie naciskał. Mieliśmy wynik i szansę na strzelenie trzeciej bramki. Gutkovskis mógł znaleźć drogę do bramki, ale Pawełek obronił. Pod koniec drżeliśmy o wynik, bo jak się gra na wyjeździe, gdzie nawet jak się gra przeciwko zespołowi, który gra w dziesiątkę to końcówki zawsze są nerwowe. Dośrodkowania, czy stałe fragmenty gry zawsze powodują to, że na ławce i na boisku zawsze jest nerwowo. Na szczęście nie straciliśmy bramki. Zdobyliśmy trzy punkty i można powiedzieć, że jesteśmy takim liderem na godziny, bo już któryś raz przez kilka godzin jesteśmy liderem.
Czy Patryk Fryc nie powinien dostać zakazu występów przeciwko Śląskowi?
Trzeba mieć wyjątkowego pecha, by strzelić dwie bramki samobójcze. Aczkolwiek była to bardzo trudna sytuacja. To nie była jego wina tylko zasługa piłkarzy Śląska Wrocław, że doprowadzili do takiej sytuacji, że piłka minęła wszystkich i Patryk znalazł się w takiej beznadziejnej sytuacji.
Jesteście liderem na godziny. Wokół Was Lechia, Jagiellonia, drużyny bardziej grające ofensywnie. Co Pana zdaniem wyróżnia Termalice Nieciecze?
Na pewno jesteśmy inną drużyną, gdyby porównać poszczególnych piłkarzy z Lechii Gdańsk, czy Jagiellonii. Doświadczenie reprezentacyjne, ilość reprezentantów w poszczególnych drużynach, doświadczenie zawodników. My mamy z kolei co innego. Taką spójność jeśli chodzi o zachowania na boisku. Może nie gramy przepięknie, ale taki sobie nakreśliliśmy plan przed sezonem, że będzie to solidna defensywa, unikanie głupich strat piłki na środku boiska i tego staramy się trzymać.