Przegląd prasy: Ostatnie dni prezesa?
W dzisiejszej prasie przeczytamy o konflikcie prezesa Pawła Żelema z miastem i dobrej pozycji Petera Grajciara w zespole trenera Rumaka.
Gazeta Wyborcza pisze o pikujących w zastraszającym tempie notowaniach Żelema w Śląsku. Według informacji Artura Brzozowskiego decyzja o dymisji już zapadła i wkrótce Żelem nie będzie prezesem Śląska. Świadczyć ma o tym ostatnia decyzja władz Wrocławia dotycząca selekcji dwóch delegatów, którzy 28 października będą reprezentować klub na wyborach prezesa PZPN. Początkowo jednym z nich miał być właśnie Paweł Żelem. Dziś wiadomo, że zamiast niego pojadą: dyrektor biura sportu, turystyki i rekreacji w urzędzie miejskim, Piotr Mazur oraz dyrektor sportowy Śląska, Wojciech Błoński. Obecny prezes WKS-u swoją i tak nie najlepszą sytuację miał pogorszyć w ubiegłym tygodniu, kiedy jako przedstawiciel Śląska wystawił rekomendację kontrkandydatowi Zbigniewa Bońka na stanowisko szefa PZPN-u, Józefowi Wojciechowskiemu. W zamyśle miało to przynieść Pawłowi Żelemowi kandydaturę Ekstraklasy do zarządu PZPN. W praktyce okazało się strzałem w stopę i spowodowało kosztujący go prawdopodobnie posadę konflikt z miastem (które popiera Zbigniewa Bońka) oraz brak szans na miejsce w zarządzie Polskiego Związku Piłki Nożnej (żeby je otrzymać, najpierw trzeba być delegatem ekstraklasowego klubu).
W Przeglądzie Sportowym znajdziemy artykuł „Grajciar wygrywa z FC Hollywood”. Autor tekstu zwraca uwagę na fakt, że Słowak, pomimo długiej przerwy związanej z kontuzją mięśnia czworogłowego, szybko wskoczył do składu, jednocześnie sadzając na ławce mających w CV znane zagraniczne kluby Joana Angela Romana, Sito Rierę czy Mario Engelsa. Zaletą Grajciara jest to, że gra bezpiecznie i odpowiedzialnie oraz dobrze wpisuje się w założenia taktyczne trenera Rumaka, który uczula, żeby nie tracić łatwych piłek. Poza tym słowacki skrzydłowy jest też dobrym duchem szatni, z poczuciem humoru. W artykule skomentowano także transparent „Chcemy w Śląsku wychowanków, dolnośląskich piłkarzy, nie portugalskich kelnerów czy hiszpańskich sklepikarzy”, cytując Grajciara: - Zauważyliśmy ten napis podczas wyjścia na rozgrzewkę. Jestem w Polsce już długo i oczywiście zrozumiałem treść, ale nasi nowi obcokrajowcy pytali, co tam jest napisane. Mnie jest przykro, że nasi kibice piszą takie rzeczy na własnych zawodników. Naszym Hiszpanom i Portugalczykom też na pewno nie było miło. Jesteśmy profesjonalistami, chcemy dla tego klubu jak najlepiej. Wszyscy staramy się ciągnąć wózek w tę samą stronę. Bardziej krytyczny w sprawie dużej liczby obcokrajowców w szatni jest były piłkarz Śląska, Remigiusz Jezierski: - Często słyszę pochwały pod adresem Hiszpanów i Portugalczyków oraz zapewnienia, że coraz lepiej prezentują się na treningach. Chciałbym wreszcie zobaczyć tę ich jakość w meczu o punkty. (…) Po Peterze widać, że bardzo mu zależy. W meczu z Cracovią zrobił więcej niż wszyscy skrzydłowi Śląska razem wzięci od początku sezonu. (…) Jeszcze bardziej przygnębiające jest, że Śląsk będzie musiał poczekać co najmniej kilka lat, zanim sobie wyszkoli na tych pozycjach piłkarzy prezentujących ekstraklasowy poziom. Dopóki ten klub nie zrobi akademii, nie posadzi za jej sterami ludzi z głową, niestety, będzie to co obecnie.