Oceny za mecz z Górnikiem Łęczna
gol24.pl, przeglasportowy.pl, 90minut.pl, gazetawr | skomentuj (0)
Kto zasłużył na wyróżnienie? A kogo należy za coś zganić? Poniżej prezentujemy oceny zawodników Śląska za wygrane spotkanie z Górnikiem Łęczna.
Lubos Kamenar (9/10) – nasz słowacki golkiper pierwszy raz na boiskach Ekstraklasy zachował czyste konto. Pomogły mu w tym jego kapitalne interwencje, dzięki którym podopieczni Mariusza Rumaka mieli komfort gry bez bagażu w postaci straconych bramek. Na niewielki minus zasługują jednak mniej przemyślane wybicia piłki na połowę rywala.
Kamil Dankowski (7.5/10) – kolejny raz wyszedł na boisko w podstawowej jedenastce i rozegrał pełne 90 minut. Solidny w obronie i obecny w ataku, ale tym razem w cieniu innych gwiazd tego spotkania.
Piotr Celeban (8/10) – to, że Śląsk nie stracił w Lublinie gola jest zasługą również naszego kapitana, który nieraz przerywał akcje Górników. Dawno jednak nie oglądaliśmy Celebana skuteczniej grającego pod bramką rywala.
Lasza Dwali (7/10) – zanotował kilka niewymuszonych strat zagrywając pod nogi przeciwników. Mimo to w przekroju całego spotkania należy ocenić Gruzina pozytywnie za konsekwentną i skuteczną grę w obronie.
Augusto (8.5/10) – kolejny raz potwierdził jak ważne ogniwo stanowi w układance Mariusza Rumaka. Portugalczyk zamknął swoją lewą stronę dla ataków rywali, popisał się kilkoma efektownymi wślizgami i jak zawsze zostawił po sobie wiele pozytywnego wrażenia w ofensywie.
Filipe Goncalves (6.5/10) – poprawny mecz Portugalczyka, choć wcale nie bez błędów. Filipe nie ustrzegł się kilku start przy przyjęciu lub wyprowadzaniu piłki z własnej połowy.
Adam Kokoszka (10/10) – kolejny raz potwierdził jak dobrze czuje się na pozycji defensywnego pomocnika. Brał udział w każdej z trzech strzelonych bramek. W 15 minucie swoim zachowaniem w polu karnym zmusił Mierzejewskiego do opuszczenia pozycji, dzięki czemu Morioka wpisał się na listę strzelców – 1:0. Później wygrał pojedynek główkowy i precyzyjnie dograł do Kamila Bilińskiego – 2:0. W kolejnej akcji znalazł swoim podaniem Alvarinho – 3:0.
Peter Grajciar (8/10) – dwa mecze, trzy gole. Lepszej formy strzeleckiej Grajciar chyba już dawno nie zanotował. Na minus pozostają jednak braki motoryczne Słowka, który nie dawał sobie rady na trudnym terenie w pojedynkach 1vs1.
Ryota Morioka (9/10) – Po kilku, żeby nie powiedzieć wielu meczach Japończyk wreszcie odpalił. W meczu z Cracovią zanotował pięknej urody asystę, a w Lublinie sam wpisał się na listę strzelców. Nie zapominajmy też o jego grze w destrukcji, podaniach przeszywających linie rywala i strzałach zza pola karnego.
Alvarinho (7/10) – o ile w pierwszej połowie Portugalczyk zanotował asystę i był w miarę widoczny, o tyle po zmianie stron stracił zupełnie rytm meczowy. W efekcie zmiana już w 60 minucie.
Kamil Biliński (9/10) – zdobył bramkę, która spokojnie może konkurować o miano gola kolejki. W ciągu 90 minut nieraz sprawił rywalom wiele problemów, stwarzał zagrożenie i mógł ponownie wpisać się na listę strzelców.
Łukasz Madej (8/10) – zmienił w 60 minucie Alvarinho. Swoim 30-minutowym występem pokazał, że niczym nie ustępuje Portugalczykowi i kwestią czasu może być kiedy to on znajdzie się w wyjściowej jedenastce.
Sito Riera (7.5/10) – to jeszcze chyba nie jest ten Riera, na którego wszyscy czekamy. Hiszpan w swojej grze wydaje się być ospały, choć na pewno techniki mu nie brak. Udowodnił to chociażby przy pięknej próbie strzału przewrotką po dośrodkowaniu z rzutu rożnego.
Ostoja Stjepanović – grał za krótko, by dokonać oceny.