Biliński: Do końca wierzyliśmy w zwycięstwo
Kamil Biliński: Wyszliśmy na boisko po to, żeby walczyć i zostawić na nim serce i zdrowie. Nie tylko dla klubu i kibiców, ale też dla siebie nawzajem.
Chcieliśmy przełamać tę złą passę u siebie i wierzyliśmy, że musimy grać do ostatniej akcji, bo futbol jest taki, że w końcówce szalę zwycięstwa można przechylić na swoją korzyść i tak się dzisiaj stało. Najważniejsze, że w końcu odczarowaliśmy stadion u siebie i to z takim bardzo dobrym zespołem.
Odnośnie mojej gry, to jest niedosyt, niestety nie chciała dzisiaj piłka wpaść. Najważniejsze, że zdobyliśmy dwie bramki, po których odnieśliśmy zwycięstwo. Nieważne kto strzela, ważne, żebyśmy wygrywali, bo jesteśmy jednym zespołem, jedną rodziną.
Straciliśmy bramkę w 6. minucie, ale nie spuściliśmy głów i nie położyliśmy się na boisku. Czuliśmy się mocni i że dzisiaj jest ten dzień, w którym przełamiemy niemoc u siebie. Wierzyliśmy w zwycięstwo do samego końca, remis nas nie zadowalał. Te trzy punkty to bardzo dobry prognostyk przed kolejnymi meczami.