Dobra passa
Na półmetku rundy zasadniczej rozgrywek Lotto Ekstraklasy Śląsk Wrocław zajmuje ósmą pozycję. Wrocławianie zanotowali ostatnio dobrą serię. Od czterech spotkań są niepokonani. Do czołówki zielono-biało-czerwoni tracą już tylko kilka punktów.
Aktualnie Śląsk spośród wszystkich zespołów w lidze (wraz z Pogonią Szczecin) może pochwalić się najlepszą dyspozycją. Wrocławianie w końcu przełamali się, co więcej w ostatnich czterech meczach zainkasowali w sumie 10 punktów (wygrane z Koroną, Łęczną i Zagłębiem, remis z Cracovią). Ostatni raz klub ze stolicy Dolnego Śląska musiał uznać wyższość rywala ponad miesiąc temu.
Dwa ostatnie pojedynki kończyły się triumfem WKS-u. W ostatniej kolejce „Wojskowi” pokonali Zagłębie po trafieniach Laszy Dwaliego i Alvarinho. Prestiżowa wygrana w derbach smakuje, tym bardziej że było to pierwsze zwycięstwo u siebie w tym sezonie. Punktowy dorobek wrocławian byłby większy, gdyby nie utrata punktów w meczu z „Pasami”. Wszystko przez wątpliwy rzut karny dla gości w doliczonym czasie gry.
Przypomnijmy, że jeszcze niedawno ekipa z Wrocławia nie prezentowała się tak rewelacyjnie. Licząc od meczu z Ruchem, który odbył się 12 września, do spotkania z Bruk-Betem, które miało miejsce 2 października, „Trójkolorowi” zdobyli tylko jeden punkt (remis z Piastem, porażka z Ruchem, Jagiellonią, Termalicą; ponadto przegrana w pucharze z Bytovią). Śląsk prezentował się wtedy najgorzej spośród wszystkich drużyn w Ekstraklasie.
Dzięki przerwie reprezentacyjnej, Mariusz Rumak na poprawę sytuacji miał około dwóch tygodni. I trzeba przyznać, że wykorzystał ten czas. Szkoleniowiec skutecznie wyeliminował mankamenty w poczynaniach zespołu - poprawiła się m.in. organizacja gry Śląska.
Doszło do pewnych roszad kadrowych. W porównaniu z poprzednim okresem do bramki wskoczył Ľuboš Kamenár. Mierzący 193 cm słowacki golkiper zadebiutował w barwach wrocławskiego klubu w meczu z Koroną Kielce. Wychowanek Spartaku Trnava zna się na swoim fachu. Choć w spotkaniu z lubinianami nie ustrzegł się błędu, to bezsprzecznie on jest na dzisiaj numerem jeden w bramce.
Miejsce w jedenastce na dobre wywalczył sobie Kami Dankowski. Z dobrej formy młodego piłkarza na pewno cieszy się trener Rumak. Szkoleniowiec wrocławian odważnie postawił na 20-latka, który systematycznie powoływany jest do młodzieżowej reprezentacji. Do składu powrócił inny Słowak – Peter Grajciar. Doświadczony pomocnik z powodu kontuzji opuścił początek sezonu. Jednak po powrocie na boisko błyskawicznie przypomniał o sobie miejscowym kibicom. W październiku Peter trzy razy wpisywał się na listę strzelców.
Wyjściowa jedenastka jest zatem ustabilizowana. Co ważne, obowiązek zdobywania goli rozkłada się wśród wszystkich piłkarzy. Do siatki rywali trafiali defensorzy (Dankowski, Dwali) i zawodnicy odpowiedzialni za destrukcję (Kokoszka, Gonçalves). Dodatkowo istotne wsparcie udzielają gracze wchodzący z ławki. Najlepszym dowodem jest zwycięska bramka w starciu Śląska z Zagłębiem. W akcji na 2-1 udział wzięli wprowadzeni na plac Mariusz Idzik oraz Alvarinho.
W tym miesiącu z udziałem WKS-u dojdzie do dwóch bardzo ciekawych pojedynków. W rywalizacji zaplanowanej na 20 listopada Śląsk podejmie poznańskiego Lecha, a 27 listopada zielono-biało-czerwoni zmierzą się z Legią. Najbliższy mecz ligowy, który odbędzie się w stolicy Wielkopolski zapowiada się niezwykle interesująco. W poprzednim sezonie Mariusz Rumak ograł swój były klub – gola na wagę trzech punktów zdobył wtedy Ryota Morioka. Powtórzenie tego rezultatu będzie jednak trudnym zadaniem, bo „Kolejorz” jest na fali. W ostatnim meczu rozgromił w Chorzowie Ruch 5-0.
Miejmy nadzieję, że trwająca teraz przerwa na kadrę dobrze wpłynie na podopiecznych Rumaka. Wszyscy bowiem liczą, że w decydującej części sezonu Śląsk będzie punktował tak samo, jak w ostatnich tygodniach.